Dr Nawratek: Jestem za mocnym upodmiotowieniem miasta
29.12.2011
, aktualizacja: 28.12.2011 19:18
ZOBACZ TAKŻE
- Rewolucja. Pomysły angielskich studentów na Zieloną (29-12-11, 10:00)
Beata Tokarz: Minęły dwa miesiące od wizyty studentów w Zielonej Górze. Co mówią teraz o naszym mieście?
Dr Krzysztof Nawratek*: Wizyta była początkiem nie tylko pracy, ale też zbierania informacji. Studenci oczywiście wspominają miasto (ze szczególnym uwzględnieniem jedzenia - polskie jabłka to absolutny hit), ale na te wspomnienia nałożyły się kolejne warstwy informacji: zebranych w internecie, danych statystycznych oraz opracowań dotyczących rozwoju regionalnego czy historii. Najważniejsze elementy, do których się odwołują, to okoliczne lasy, charakter miasta, Focus Park, dworzec kolejowy oraz autobusowy, uniwersytet.
Który z pomysłów studenckich najbardziej pana zaskoczył?
- Sporym zaskoczeniem był projekt "teokratycznej Zielonej Góry". Przede wszystkim dlatego, że w Wielkiej Brytanii bardzo unika się publicznych rozmów o religii. Zaskoczył mnie również projekt "Miasto-Państwo", ponieważ jest wyraźnie inspirowany ideami z mojej książki "Miasto jako idea polityczna". To projekt, który odważnie zakłada "zwijanie" się miasta, jego powolne umieranie - i w tym sensie jest wyjątkowy i zaskakujący. Idący na przekór obsesji nieustannego rozwoju. Pozostałe projekty też do pewnego stopnia były zaskakujące, przede wszystkim poziomem analiz i badań (dotyczących różnych technologii recyklingu i produkcji). Myślę, że pełna dokumentacja przygotowana przez naszych studentów mogłaby zawstydzić wiele biur, które za przygotowanie podobnych strategii biorą grube pieniądze. Jestem więc generalnie mile zaskoczony poziomem prac.
Zgadza się pan z którąś z propozycji?
- W jakimś stopniu zgadzam się ze wszystkimi. Zadaniem studentów nie było zaproponowanie całościowej wizji, lecz przetestowanie różnych trajektorii, którymi miasto mogłoby podążyć.
Niektóre są łatwiejsze do realizacji - jak na przykład uczynienie z Zielonej Góry centrum uniwersyteckiego o europejskim znaczeniu. To wymaga "tylko" napisania nowych programów i zatrudnienia kilkunastu profesorów z zagranicy.
Podobnie ciekawym pomysłem jest intensyfikacja edukacji - na każdym poziomie i w każdej grupie społecznej. I podążanie Zielonej Góry ścieżką "transition towns". Bardzo ciekawy (choć z wielu powodów bardzo trudny do przeprowadzenia) jest pomysł utworzenia z Cottbus i Zielonej Góry rodzaju "podwójnego miasta". Ale nie odrzucałbym go jako całkowitej utopii. Generalnie każda strategia posiada interesujące, warte zastanowienia i dyskusji elementy.
Jaki pan miałby pomysł na nasze miasto?
- Staram się nie mieć własnego pomysłu, by nie być uprzedzonym do pomysłów moich studentów. Generalnie jednak jestem zwolennikiem mocniejszego upodmiotowienia miasta, to łączy się z uaktywnieniem politycznym mieszkańców, ale także z powolną reindustrializacją, lecz w oparciu o lokalne zasoby, lokalne potrzeby i regionalne nisze, tak, by fabryk nie dało się łatwo zlikwidować i przenieść gdzie indziej.
Jestem zwolennikiem miasta, które przede wszystkim stara się zaspokoić potrzeby swoich mieszkańców, a nie "generować dochód". Jestem za "organiczną" i lokalną akumulacją kapitału, a więc uprzywilejowaniem lokalnego przemysłu, a nie globalnych korporacji.
Uważam, że Uniwersytet Zielonogórski to jest bardzo mocna karta, której Zielona Góra jeszcze nie nauczyła się używać. Jestem zwolennikiem miasta kompaktowego, co łączyłoby się z zagęszczeniem zabudowy w centrum miasta. Jestem w końcu zwolennikiem mocnej regionalnej współpracy, zarówno z okolicznymi miasteczkami i wsiami, jak też - co jest oczywiście trudniejsze - z miastami o skali Wrocławia, Poznania czy Berlina.
* Dr Krzysztof Nawratek - specjalista od przestrzeni miejskiej, autor książki "Miasto jako idea polityczna". Wykłada na University of Plymouth w Wielkiej Brytanii. Wraz z dwudziestką swoich studentów jesienią przyjechał do Zielonej Góry
Dr Krzysztof Nawratek*: Wizyta była początkiem nie tylko pracy, ale też zbierania informacji. Studenci oczywiście wspominają miasto (ze szczególnym uwzględnieniem jedzenia - polskie jabłka to absolutny hit), ale na te wspomnienia nałożyły się kolejne warstwy informacji: zebranych w internecie, danych statystycznych oraz opracowań dotyczących rozwoju regionalnego czy historii. Najważniejsze elementy, do których się odwołują, to okoliczne lasy, charakter miasta, Focus Park, dworzec kolejowy oraz autobusowy, uniwersytet.
Który z pomysłów studenckich najbardziej pana zaskoczył?
- Sporym zaskoczeniem był projekt "teokratycznej Zielonej Góry". Przede wszystkim dlatego, że w Wielkiej Brytanii bardzo unika się publicznych rozmów o religii. Zaskoczył mnie również projekt "Miasto-Państwo", ponieważ jest wyraźnie inspirowany ideami z mojej książki "Miasto jako idea polityczna". To projekt, który odważnie zakłada "zwijanie" się miasta, jego powolne umieranie - i w tym sensie jest wyjątkowy i zaskakujący. Idący na przekór obsesji nieustannego rozwoju. Pozostałe projekty też do pewnego stopnia były zaskakujące, przede wszystkim poziomem analiz i badań (dotyczących różnych technologii recyklingu i produkcji). Myślę, że pełna dokumentacja przygotowana przez naszych studentów mogłaby zawstydzić wiele biur, które za przygotowanie podobnych strategii biorą grube pieniądze. Jestem więc generalnie mile zaskoczony poziomem prac.
Zgadza się pan z którąś z propozycji?
- W jakimś stopniu zgadzam się ze wszystkimi. Zadaniem studentów nie było zaproponowanie całościowej wizji, lecz przetestowanie różnych trajektorii, którymi miasto mogłoby podążyć.
Niektóre są łatwiejsze do realizacji - jak na przykład uczynienie z Zielonej Góry centrum uniwersyteckiego o europejskim znaczeniu. To wymaga "tylko" napisania nowych programów i zatrudnienia kilkunastu profesorów z zagranicy.
Podobnie ciekawym pomysłem jest intensyfikacja edukacji - na każdym poziomie i w każdej grupie społecznej. I podążanie Zielonej Góry ścieżką "transition towns". Bardzo ciekawy (choć z wielu powodów bardzo trudny do przeprowadzenia) jest pomysł utworzenia z Cottbus i Zielonej Góry rodzaju "podwójnego miasta". Ale nie odrzucałbym go jako całkowitej utopii. Generalnie każda strategia posiada interesujące, warte zastanowienia i dyskusji elementy.
Jaki pan miałby pomysł na nasze miasto?
- Staram się nie mieć własnego pomysłu, by nie być uprzedzonym do pomysłów moich studentów. Generalnie jednak jestem zwolennikiem mocniejszego upodmiotowienia miasta, to łączy się z uaktywnieniem politycznym mieszkańców, ale także z powolną reindustrializacją, lecz w oparciu o lokalne zasoby, lokalne potrzeby i regionalne nisze, tak, by fabryk nie dało się łatwo zlikwidować i przenieść gdzie indziej.
Jestem zwolennikiem miasta, które przede wszystkim stara się zaspokoić potrzeby swoich mieszkańców, a nie "generować dochód". Jestem za "organiczną" i lokalną akumulacją kapitału, a więc uprzywilejowaniem lokalnego przemysłu, a nie globalnych korporacji.
Uważam, że Uniwersytet Zielonogórski to jest bardzo mocna karta, której Zielona Góra jeszcze nie nauczyła się używać. Jestem zwolennikiem miasta kompaktowego, co łączyłoby się z zagęszczeniem zabudowy w centrum miasta. Jestem w końcu zwolennikiem mocnej regionalnej współpracy, zarówno z okolicznymi miasteczkami i wsiami, jak też - co jest oczywiście trudniejsze - z miastami o skali Wrocławia, Poznania czy Berlina.
* Dr Krzysztof Nawratek - specjalista od przestrzeni miejskiej, autor książki "Miasto jako idea polityczna". Wykłada na University of Plymouth w Wielkiej Brytanii. Wraz z dwudziestką swoich studentów jesienią przyjechał do Zielonej Góry
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




