Zastal przegrał! Na szóstkę musimy poczekać
05.02.2012
, aktualizacja: 06.02.2012 09:25
Nie tak miał wyglądać mecz zielonogórskich koszykarzy w Starogardzie Gdańskim. Zastal miał wygrać ze słabą Polpharmą i zagwarantować już sobie grę w czołowej szóstce ekstraklasy w drugim etapie rozgrywek.
ZOBACZ TAKŻE
- Jeden krok i będziemy wszóstkowzięci (10-02-12, 20:22)
- Nemanja był i znikł. Czy wróci? (10-02-12, 10:51)
- Kotwica drogę zamknie lub otworzy (06-02-12, 18:00)
- "Sokoły" z Zastalu jadą po szóstkę (04-02-12, 11:00)
Polpharma to zdecydowanie niżej notowany zespół od Zastalu, ale mimo to trener zielonogórzan przewidywał kłopoty w starciu ze słabszym rywalem. - To są najgorsze mecze, gdy przeciwnik nie ma nic do stracenia i może zagrać dobre spotkanie na psychicznym luzie - mówił przed meczem Michailo Uvallin. - Zawsze jest trudniej, gdy musisz gonić za wynikiem. Nasi rywale mogą być mocno zrelaksowani, a to może być dla nas problemem.
Największym problemem dla zielonogórzan nie był jednak luz gospodarzy, a własne błędy. Zastal miał dominować w walce podkoszowej, a tymczasem w pierwszej połowie Polpharma opanowała "deskę". Starogardzianie przed przerwą zebrali aż 19 piłek, w tym 10 pod koszem gości. Dla porównania Zastal miał 13 zbiórek (5 w ataku). W drugiej połowie po stronie zastalowców pod tym względem nie było wcale znaczącej poprawy. Do tego zielonogórzanie mieli zbyt dużo strat, w całym meczu w tym elemencie przegrali z gospodarzami 8-16.
- Musimy być zdecydowanie bardziej agresywni w obronie, musimy sobie pomagać, powinniśmy być drużyną - mówił w przerwie meczu reporterowi PLK TV Jakub Dłoniak, który wreszcie się przebudził. Po jego dwóch "trójkach" w drugiej kwarcie zielonogórzanie prowadzili 36:33.
Po zmianie stron Zastal w obronie znów jednak nie grał dobrze, to miejscowi koszykarze byli bardziej agresywni w defensywie. A w ataku "szalał" snajper Michael Hicks, po jego trzypunktowym rzucie w ostatniej sekundzie trzeciej kwarty Polpharma prowadziła siedmioma punktami - 63:56. Ale ostatnią część spotkania Zastal rozpoczął bardzo dobrze, po "trójce" Jakuba Dłoniaka, kilku trafieniach Marcina Fliegera i kolejnych punktach Dłoniaka goście wygrywali 69:66. Wydawało się, że są na fali i wreszcie znaleźli sposób na rywala. Nic z tego, zastalowcy znów oddali inicjatywę gospodarzom, a po dwóch kolejnych stratach Waltera Hodge'a przegrywali 73:77. Polpharma dorzuciła kolejne punkty i na 19 sekund przed końcem spotkania prowadziła różnicą pięciu "oczek". - Od początku meczu graliśmy zbyt mało agresywnie, pozwoliliśmy Polpharmie złapać odpowiedni rytm, gospodarze wykorzystali nasze uśpienie - mówił Marcin Flieger, który zaliczył 100-procentową skuteczność rzutów z gry. - Gdy doganialiśmy rywali nie mogliśmy ich przełamać, a na finiszu chyba zabrakło nam trochę sił.
POLPHARMA STAROGARD GDAŃSKI - ZASTAL ZIELONA GÓRA 82:76
KWARTY: 23:21, 23:22, 17:13, 19:20.
Polpharma: Wall 16 (1), Simmons 14, Nowakowski 8 (2), Śnieg 8, Dąbrowski 7 oraz Hicks 27 (2), Metelski 2, Arabas 0.
Zastal: Hodge 17 (1), Chanas 6, Stelmach 6, Pasco 6, Sroka 4 oraz Dłoniak 15 (3), Flieger 13, Mirkovic 5 (1), Archibeque 4, M. Chodkiewicz 0.
Największym problemem dla zielonogórzan nie był jednak luz gospodarzy, a własne błędy. Zastal miał dominować w walce podkoszowej, a tymczasem w pierwszej połowie Polpharma opanowała "deskę". Starogardzianie przed przerwą zebrali aż 19 piłek, w tym 10 pod koszem gości. Dla porównania Zastal miał 13 zbiórek (5 w ataku). W drugiej połowie po stronie zastalowców pod tym względem nie było wcale znaczącej poprawy. Do tego zielonogórzanie mieli zbyt dużo strat, w całym meczu w tym elemencie przegrali z gospodarzami 8-16.
- Musimy być zdecydowanie bardziej agresywni w obronie, musimy sobie pomagać, powinniśmy być drużyną - mówił w przerwie meczu reporterowi PLK TV Jakub Dłoniak, który wreszcie się przebudził. Po jego dwóch "trójkach" w drugiej kwarcie zielonogórzanie prowadzili 36:33.
Po zmianie stron Zastal w obronie znów jednak nie grał dobrze, to miejscowi koszykarze byli bardziej agresywni w defensywie. A w ataku "szalał" snajper Michael Hicks, po jego trzypunktowym rzucie w ostatniej sekundzie trzeciej kwarty Polpharma prowadziła siedmioma punktami - 63:56. Ale ostatnią część spotkania Zastal rozpoczął bardzo dobrze, po "trójce" Jakuba Dłoniaka, kilku trafieniach Marcina Fliegera i kolejnych punktach Dłoniaka goście wygrywali 69:66. Wydawało się, że są na fali i wreszcie znaleźli sposób na rywala. Nic z tego, zastalowcy znów oddali inicjatywę gospodarzom, a po dwóch kolejnych stratach Waltera Hodge'a przegrywali 73:77. Polpharma dorzuciła kolejne punkty i na 19 sekund przed końcem spotkania prowadziła różnicą pięciu "oczek". - Od początku meczu graliśmy zbyt mało agresywnie, pozwoliliśmy Polpharmie złapać odpowiedni rytm, gospodarze wykorzystali nasze uśpienie - mówił Marcin Flieger, który zaliczył 100-procentową skuteczność rzutów z gry. - Gdy doganialiśmy rywali nie mogliśmy ich przełamać, a na finiszu chyba zabrakło nam trochę sił.
POLPHARMA STAROGARD GDAŃSKI - ZASTAL ZIELONA GÓRA 82:76
KWARTY: 23:21, 23:22, 17:13, 19:20.
Polpharma: Wall 16 (1), Simmons 14, Nowakowski 8 (2), Śnieg 8, Dąbrowski 7 oraz Hicks 27 (2), Metelski 2, Arabas 0.
Zastal: Hodge 17 (1), Chanas 6, Stelmach 6, Pasco 6, Sroka 4 oraz Dłoniak 15 (3), Flieger 13, Mirkovic 5 (1), Archibeque 4, M. Chodkiewicz 0.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




