Jak dobrze wykształcić własnego lekarza
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 20:48
Medycyna na Uniwersytecie Zielonogórskim od środy istnieje już na papierze. Pierwsi studenci mają się pojawić za dwa lata. Uleczą pacjentów i kiepski w Lubuskiem wskaźnik medyków na liczbę mieszkańców.
Historyczna chwila - cieszy się marszałek Elżbieta Polak. - Jestem optymistą - dodaje rektor Czesław Osękowski. - Oponentów spotykamy, ale poradzimy sobie - zapewnia szpital. - Pieniądze na lekarzy zawsze się znajdą - dodaje prezydent miasta.
Patos tym razem nie jest przesadzony. Marszałek lubuski podpisał oficjalne porozumienie z Uniwersytetem Zielonogórskim o wsparciu nowego kierunku medycznego. Podobną umowę zawarł z uczelnią też prezydent miasta.
Paktowi dla medycyny na uniwersytecie patronuje posłanka PO Bożenna Bukiewicz, nazywana matką chrzestną przedsięwzięcia. - Bo bez inicjatywy polityków, kształcenia lekarzy by nie było. Nasz uniwersytet w pojedynkę nie udźwignąłby przedsięwzięcia. Kształcenie lekarzy jest zbyt kosztowne - mówi prof. Osękowski.
Bukiewicz zorganizowała cykl wizyt w Olsztynie, gdzie medycynę uniwersytecką zbudowano od zera. Na budynki i laboratoria z bliźniaczego unijnego programu marszałek wyłożył blisko 100 mln zł. - Skoro na Mazurach się udało, dlaczego nie u nas. Trzeba tylko chcieć. I to się spełnia dzięki mrówczej pracy - mówi Bukiewicz. - To prawda, wielu nie wierzyło. Dziś mamy konkrety. Koncepcję, plan, pieniądze - dodaje marszałek Polak. Konkrety pojawiają się w istotnym momencie. W ub. roku połowa z 69 absolwentów medycyny pochodzących z woj. lubuskiego nie wróciło w rodzinne strony. Zostali w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. I tak jest od kilku lat. Np. w 2010 r. z 99 absolwentów na staże w woj. lubuskim zdecydował się tylko co trzeci. Znaczy to, że kadra medyczna w regionie się starzeje, a eksperci mówią wprost o deficycie. Wskaźnik lekarzy podstawowych i specjalistów na 10 tys. mieszkańców, w Lubuskiem należy do najniższych w Polsce. Ledwie przekracza 18. W regionach, gdzie kształci się medyków, sięga 30. Średnia krajowa to 24.
Najgorsza sytuacja jest w grupie specjalistów z chorób wewnętrznych i medycyny ratunkowej. Dotkliwie brakuje kardiologów, onkologów, psychiatrów, diabetologów i endokrynologów. Przypada ich siedmiu na 10 tys. mieszkańców, gdy średnio w Polsce jest ich 10. Do deficytowych specjalizacji dochodzą torakochirurgia, chirurgia naczyniowa i szczękowa, neurologia i gastroenterologia. - Wymierająca jest pediatria. Nie ma anestezjologów - dorzuca Kazimiera Barczyk, wicedyrektor szpitala w Zielonej Górze.
To ma się zmienić, gdy młodzi ludzie zaczną studiować w Zielonej Górze i praktykować w miejscowej lecznicy.
A zaczną naukę, wedle zamierzeń, za dwa lata. Na pierwszy rzut 60. Na uruchomienie kierunku potrzeba ok. 50 mln zł. Pierwsze sześć zagwarantował sejmik, zapisując kwotę w Wieloletniej Prognozie Finansowej Województwa Lubuskiego na lata 2013-14.
Większe pieniądze - 30 mln zł z UE - leży u marszałka. To tzw. Krajowa Rezerwa Wykonania, premia za sprawne wydawanie funduszy unijnych. Pieniądze pójdą na nowe kierunki edukacyjne. W praktyce, w całości na kierunek lekarski.
Wydział medyczny powstanie w oparciu o szpital w Zielonej Górze. Ośrodek uniwersytecki, jako osobna lecznica, będzie korzystać z zastanych oddziałów o najwyższej referencji, odpowiadających placówkom klinicznym. Powstaną kolejne instytuty i laboratoria badawcze, m.in. patomorfologii. W grę wchodzi także współpraca z powiatowymi szpitalami - w Nowej Soli (kardiochirurgia) i Sulechowie (chirurgia).
Barczyk: - Szpital do tego czasu dostosuje się do akademickiego poziomu oddziałów. Sądzę, że 80 proc. z przyszłych absolwentów po studiach zostanie u nas.
W kraju lekarzy u siebie nie kształci jedynie Lubuskie i Opolszczyzna. Do uruchamiania kierunków medycznych przymierzają się Świętokrzyskie i Podkarpacie.
Patos tym razem nie jest przesadzony. Marszałek lubuski podpisał oficjalne porozumienie z Uniwersytetem Zielonogórskim o wsparciu nowego kierunku medycznego. Podobną umowę zawarł z uczelnią też prezydent miasta.
Paktowi dla medycyny na uniwersytecie patronuje posłanka PO Bożenna Bukiewicz, nazywana matką chrzestną przedsięwzięcia. - Bo bez inicjatywy polityków, kształcenia lekarzy by nie było. Nasz uniwersytet w pojedynkę nie udźwignąłby przedsięwzięcia. Kształcenie lekarzy jest zbyt kosztowne - mówi prof. Osękowski.
Bukiewicz zorganizowała cykl wizyt w Olsztynie, gdzie medycynę uniwersytecką zbudowano od zera. Na budynki i laboratoria z bliźniaczego unijnego programu marszałek wyłożył blisko 100 mln zł. - Skoro na Mazurach się udało, dlaczego nie u nas. Trzeba tylko chcieć. I to się spełnia dzięki mrówczej pracy - mówi Bukiewicz. - To prawda, wielu nie wierzyło. Dziś mamy konkrety. Koncepcję, plan, pieniądze - dodaje marszałek Polak. Konkrety pojawiają się w istotnym momencie. W ub. roku połowa z 69 absolwentów medycyny pochodzących z woj. lubuskiego nie wróciło w rodzinne strony. Zostali w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. I tak jest od kilku lat. Np. w 2010 r. z 99 absolwentów na staże w woj. lubuskim zdecydował się tylko co trzeci. Znaczy to, że kadra medyczna w regionie się starzeje, a eksperci mówią wprost o deficycie. Wskaźnik lekarzy podstawowych i specjalistów na 10 tys. mieszkańców, w Lubuskiem należy do najniższych w Polsce. Ledwie przekracza 18. W regionach, gdzie kształci się medyków, sięga 30. Średnia krajowa to 24.
Najgorsza sytuacja jest w grupie specjalistów z chorób wewnętrznych i medycyny ratunkowej. Dotkliwie brakuje kardiologów, onkologów, psychiatrów, diabetologów i endokrynologów. Przypada ich siedmiu na 10 tys. mieszkańców, gdy średnio w Polsce jest ich 10. Do deficytowych specjalizacji dochodzą torakochirurgia, chirurgia naczyniowa i szczękowa, neurologia i gastroenterologia. - Wymierająca jest pediatria. Nie ma anestezjologów - dorzuca Kazimiera Barczyk, wicedyrektor szpitala w Zielonej Górze.
To ma się zmienić, gdy młodzi ludzie zaczną studiować w Zielonej Górze i praktykować w miejscowej lecznicy.
A zaczną naukę, wedle zamierzeń, za dwa lata. Na pierwszy rzut 60. Na uruchomienie kierunku potrzeba ok. 50 mln zł. Pierwsze sześć zagwarantował sejmik, zapisując kwotę w Wieloletniej Prognozie Finansowej Województwa Lubuskiego na lata 2013-14.
Większe pieniądze - 30 mln zł z UE - leży u marszałka. To tzw. Krajowa Rezerwa Wykonania, premia za sprawne wydawanie funduszy unijnych. Pieniądze pójdą na nowe kierunki edukacyjne. W praktyce, w całości na kierunek lekarski.
Wydział medyczny powstanie w oparciu o szpital w Zielonej Górze. Ośrodek uniwersytecki, jako osobna lecznica, będzie korzystać z zastanych oddziałów o najwyższej referencji, odpowiadających placówkom klinicznym. Powstaną kolejne instytuty i laboratoria badawcze, m.in. patomorfologii. W grę wchodzi także współpraca z powiatowymi szpitalami - w Nowej Soli (kardiochirurgia) i Sulechowie (chirurgia).
Barczyk: - Szpital do tego czasu dostosuje się do akademickiego poziomu oddziałów. Sądzę, że 80 proc. z przyszłych absolwentów po studiach zostanie u nas.
W kraju lekarzy u siebie nie kształci jedynie Lubuskie i Opolszczyzna. Do uruchamiania kierunków medycznych przymierzają się Świętokrzyskie i Podkarpacie.
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Jak dobrze wykształcić własnego lekarza
mmmmmm000
22.02.12, 21:20
W tym względzie najwyraźniej wszelkie konsultacje i uzgodnienia są zbędne...Polakowa zarządza kasą województwa jak własnym, prywatnym portfelem. Mam tylko nadzieję, że kiedyś ją ktoś z tego »
-
Jak dobrze wykształcić własnego lekarza
cerebralshunt
22.02.12, 22:12
Jak napisal przedmowca, nikt nikogo o nic nie pytal, tylko zarzadzono powstanie wydzialu lekarskiego. Istnieje prawdopodobienstwo, ze dzieki temu wydzialowi uniwersytet zyska renome i wiecej»
-
To najbardziej kretyński pomysł naszej władzy
ajax333
23.02.12, 08:43
Można mieć duże ambicje,ale znając dokładnie zaplecze medyczne w tut.województwie,w tym i w Zielonej Górze pomysł tworzenia wydziału medycznego przypomina budowę na pustyni uczelni o »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć