CBŚ zatrzymało trzy osoby w Zielonej Górze
08.12.2008
, aktualizacja: 09.12.2008 10:06
Ok. godz. 12 do restauracji "Retro", która mieści się niedaleko dworca PKP, weszło trzech funkcjonariuszy CBŚ. Zatrzymano trzy osoby. - Słychać było strzały - napisał na Alert24 świadek zdarzenia.
Ok. południa do kawiarni ''Retro'' wszedł pierwszy mężczyzna. Usiadł przy stoliku niedaleko baru, zamówił herbatę. Dzwonił przez komórkę. Po chwili pojawili się w restauracji kolejni dwaj mężczyźni w podobnym wieku ok. 25-30 lat. Kelnerki nie przypominają sobie, by wcześniej mężczyźni gościli w kawiarni.
- Nie wyglądali na przestępców - opowiada właścicielka ''Retro'', która prowadzi bar od pięciu lat, ale pierwszy raz była świadkiem, by do lokalu wbiegli antyterroryści.
W restauracji było jeszcze dwóch innych klientów. Na sali (w drugiej części) pod ścianą siedział tylko chłopak z dziewczyną. Tuż po godz. 12 do restauracji wpadli policjanci. Wcześniej zablokowali ulicę okalającą bar, otoczyli budynek. Zabronili przechodniom podchodzić zbyt blisko.
- Było ich kilkunastu, w czarnych kominiarkach z bronią za pazuchą. Przyjechali pięcioma autami. Po chwili rozległy się dwa strzały - opowiada jeden z taksówkarzy, który w chwili policyjnej akcji stał na dworcowym postoju. - Nie wiedzieliśmy kto strzela, czy gangsterzy czy policja. Pierwsza myśl - odpalać auto i uciekać.
- Po godz. 12 pod restaurację "Retro" podjechał samochód cywilny, z którego wysiadło trzech uzbrojonych mężczyzn, którzy weszli do środka budynku - relacjonuje internauta, który o zdarzeniu poinformował Alert24. I dodaje - Wydawało mi się, że w tym momencie padły strzały. Na zewnątrz czekały już radiowozy. Po około piętnastu minutach wszyscy opuścili budynek i odjechali na sygnale w nieznanym kierunku.
Kelnerki przerażone wystrzałami schowały się na zapleczu. - Rozpłakały się, bo na początku wszyscy myśleliśmy, że doszło do jakiegoś wybuchu - opowiadają właściciele kawiarni.
Mężczyźni zdziwieni zasadzką policji nawet nie próbowali uciekać. Potulnie wyciągnęli ręce do skucia.
Policja tłumaczy, że podczas akcji nie użyto broni. - Podczas akcji strzelano z amunicji hukowej - wyjaśnia Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji. Strzały miały tylko zaskoczyć gangsterów i ułatwić ich zatrzymanie.
Mężczyźni to mieszkańcy woj. dolnośląskiego. Byli poszukiwani kilkoma listami gończymi. 26-letni Daniel P. był ścigany przez dolnośląski sąd oraz CBŚ. Śledczy zarzucają mu rozboje oraz pobicie ze skutkiem śmiertelnym jednej ze swoich ofiar. Jego kolega, 30-letni Jacek P. był poszukiwany przez sądy w Gdyni i we Wrocławiu , za podobne przestępstwa. Marek G. jest podejrzewany o handel narkotykami. Dziś zatrzymani zostaną przewiezieni do aresztów właściwych sądom prowadzącym ich sprawy.
Policjanci przeprosili za to, że zakłócili spokój w restauracji. - Zapytali czy nic nie zostało zniszczone. Byli kulturalni, choć stracha napędzili nam niezłego - kończą właściciele, którzy choć wystraszeni, nie chcieli zamykać restauracji.
- Nie wyglądali na przestępców - opowiada właścicielka ''Retro'', która prowadzi bar od pięciu lat, ale pierwszy raz była świadkiem, by do lokalu wbiegli antyterroryści.
W restauracji było jeszcze dwóch innych klientów. Na sali (w drugiej części) pod ścianą siedział tylko chłopak z dziewczyną. Tuż po godz. 12 do restauracji wpadli policjanci. Wcześniej zablokowali ulicę okalającą bar, otoczyli budynek. Zabronili przechodniom podchodzić zbyt blisko.
- Było ich kilkunastu, w czarnych kominiarkach z bronią za pazuchą. Przyjechali pięcioma autami. Po chwili rozległy się dwa strzały - opowiada jeden z taksówkarzy, który w chwili policyjnej akcji stał na dworcowym postoju. - Nie wiedzieliśmy kto strzela, czy gangsterzy czy policja. Pierwsza myśl - odpalać auto i uciekać.
- Po godz. 12 pod restaurację "Retro" podjechał samochód cywilny, z którego wysiadło trzech uzbrojonych mężczyzn, którzy weszli do środka budynku - relacjonuje internauta, który o zdarzeniu poinformował Alert24. I dodaje - Wydawało mi się, że w tym momencie padły strzały. Na zewnątrz czekały już radiowozy. Po około piętnastu minutach wszyscy opuścili budynek i odjechali na sygnale w nieznanym kierunku.
Kelnerki przerażone wystrzałami schowały się na zapleczu. - Rozpłakały się, bo na początku wszyscy myśleliśmy, że doszło do jakiegoś wybuchu - opowiadają właściciele kawiarni.
Mężczyźni zdziwieni zasadzką policji nawet nie próbowali uciekać. Potulnie wyciągnęli ręce do skucia.
Policja tłumaczy, że podczas akcji nie użyto broni. - Podczas akcji strzelano z amunicji hukowej - wyjaśnia Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji. Strzały miały tylko zaskoczyć gangsterów i ułatwić ich zatrzymanie.
Mężczyźni to mieszkańcy woj. dolnośląskiego. Byli poszukiwani kilkoma listami gończymi. 26-letni Daniel P. był ścigany przez dolnośląski sąd oraz CBŚ. Śledczy zarzucają mu rozboje oraz pobicie ze skutkiem śmiertelnym jednej ze swoich ofiar. Jego kolega, 30-letni Jacek P. był poszukiwany przez sądy w Gdyni i we Wrocławiu , za podobne przestępstwa. Marek G. jest podejrzewany o handel narkotykami. Dziś zatrzymani zostaną przewiezieni do aresztów właściwych sądom prowadzącym ich sprawy.
Policjanci przeprosili za to, że zakłócili spokój w restauracji. - Zapytali czy nic nie zostało zniszczone. Byli kulturalni, choć stracha napędzili nam niezłego - kończą właściciele, którzy choć wystraszeni, nie chcieli zamykać restauracji.
- 22 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
CBŚ zatrzymało trzy osoby w Zielonej Górze
hyh112
08.12.08, 18:15
Niedaleko tej restauracji były budki z rewelacyjnymi hamburgerami.»
-
nie rozumiem w czym tkwi problem??
el_bigos
08.12.08, 19:36
jakie są intencje autora tego artykułu???»
-
CBŚ zatrzymało trzy osoby w Zielonej Górze
wilhelm4
08.12.08, 19:36
A gdyby bandziory odpowiedzialy ogniem i zranily/zabily ludzi ?A gdyby wlasciciel wyciagnal spluwe zeby bronic lokalu ?A gdyby ktos dostal ataku sercu i umarl ?A gdyby ktos, np. dziecko, »
Najczęściej czytane24 htydzień





