Brody nie chcą kopalni węgla brunatnego

Maja Sałwacka
2009-06-22 , aktualizacja: 22.06.2009 11:16
A A A Drukuj
Mieszkańcy gminy Brody decydowali o zgodzie na kopalnię węgla brunatnego. Frekwencja dopisała. Zmobilizowali się przede wszystkim przeciwnicy kopalni i wygrali.
Referendum w Brodach, 21 czerwca 2009 r.
Fot. Agnieszka Wocal / AG
Referendum w Brodach, 21 czerwca 2009 r.
W Brodach do głosowania uprawnionych było 2,7 tys. osób. Głosowało ponad 1400 (frekwencja 53 proc). Przeciw kopalni węgla brunatnego głosowało 951 osób, za 503.

Budowa odkrywki węgla brunatnego i elektrowni w niewielkich gminach Brody i Gubin nad granicą z Niemcami to największa w historii regionu inwestycja. Górnicy i energetycy obiecywali wpompowanie w dwie gminy ok. 20 mld zł. Zapowiadali utworzenie ponad 3 tys. miejsc pracy.

Z drugiej strony ekolodzy przestrzegali przed katastrofą. - Gmina będzie pustynią - alarmują. W niedzielnym referendum 2,7 tys. mieszkańców miało odpowiedzieć, czy chcą u siebie kopalnię węgla, czy nie. Dwie komisje wyborcze działały w bibliotece w Brodach oraz w jej filii w Bieczu. W pierwszej uprawnionych do głosowania było ponad 1,7 tys. mieszkańców. Ok. godz. 10 frekwencja przekroczyła 10 proc. W samo południe sięgała już 16 proc. Większość głosujących nie kryła, że jest przeciw. Tylko nieliczni popierali kopalnię. O godz. 20 było już wiadomo, że referendum jest ważne. Do urn poszła ponad połowa mieszkańców gminy.

- Ludzi przyszło więcej niż przez cały dzień w wyborach do europarlamentu - oceniał tuż po godz. 12 Tadeusz Sosnowski, wiceprzewodniczący komisji. Jak głosował, nie chce zdradzić. - Po co się komuś narażać? Każdy głosuje według własnego sumienia. Niektórzy zarzekają się, że będą głosować na "nie", a w duchu marzą o kopalni. Po co się kłócić z sąsiadami?

A do kłótni doszło podczas zakończenia roku szkolnego w brodskiej podstawówce. Na akademii pojawiła się grupa przeciwników, chcąc popsuć nastrój wójtowi i radnym (kilka miesięcy temu zgodzili się na inwestycję). Boisko szkolne zatarasowały dwa traktory. Protestujący grozili radnym wywózką na taczkach. Wójt uciekał przed rolnikami. Interweniowała policja. W niedzielę wójt Zbigniew Wilkowiecki zjawił się w komisji tuż po godz. 9. Na początku był przeciwnikiem kopalni, potem zmienił zdanie. - Nowoczesne technologie zminimalizują straty - przekonywał przed referendum. Na plakatach Wilkowiecki zachęcał do głosowania na "tak". Kusił wzrostem poziomu życia, pewną pracą dla kilku pokoleń, budową dróg i szkół.

W kontrze przeciwnicy wywiesili inne plakaty. - Gdy kopalnia nas zaorze, to i Bóg nam nie pomoże, Ogołocą nas, aż miło, by górnikom lepiej się żyło - napisali. 18-letni Jacek Wysługocki razem z rodzicami wywiesił na swoim domu baner: "Nie kopalni Gubin". - Większość młodzieży jest na "nie". Zbyt wiele wiemy o wpływie kopalni na środowisko, by się na nią godzić. Walczymy o przyrodę. Praca w kopalni i gigantyczne zarobki to fikcja, żyjemy w XXI w., wszystko będzie zmechanizowane. Poza tym młodzi i tak wyjadą do Niemiec, Anglii, bo co tu robić na takim ugorze? - komentuje chłopak, który po raz pierwszy w życiu oddał swój głos w wyborach.

Magdalena Głodkowska, mieszkanka malutkich Jezior Dolnych, przyszła z małym synkiem. Jej wieś będzie graniczyć z odkrywką. - Wierzę, że wygramy. Cała wieś jest na "nie". Inaczej zafundują nam koszmar - hałas, suszę i brak wody. Prędzej czy później trzeba będzie stąd uciekać - opowiada pani Magdalena.

72-letnia Janina Kuriańska mieszka w gminie od 1945 r. Przyjechała z Tarnopola. - Już raz przeżyłam wysiedlenie. Liczę, że tym razem mi się "upiecze". Dziś nie głosuję dla siebie, ale dla wnuków. By mogły tu dalej mieszkać - tłumaczy.

Benedykt Szafrański, radny powiatu, mieszkaniec Brodów, jest za kopalnią. - Staraliśmy się zmniejszać bezrobocie, które dziś przekracza 20 proc. Wszystko na nic. Kopalnia może to zmienić. Nie można demonizować jej negatywnego wpływu. Dla gminy oznacza to rozwój, duże pieniądze i miejsca pracy. Trzeba tę szansę wykorzystać. Jeśli kopalnia powstanie w Gubinie, a u nas nie, staniemy się wyspą, odciętą od świata - tłumaczy.

By referendum było ważne, frekwencja musi przekroczyć 30 proc. Przekroczyła grubo. Wygrali przeciwnicy inwestycji.

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Brody nie chcą kopalni węgla brunatnego zenekblus 22.06.09, 11:07

    Brawo mieszkańcy!Rodzi sie społeczeństwo obywatelskie!Ten region jest przyrodniczo cenny i zmasakrowanie go w imie węgla którego emisję tzreba ograniczyć byłoby draństwem!Kto nie był niech »