Wezwanie do usunięcia krzyża lubuska wicemarszałek Elżbieta Polak (PO) odebrała dwa dni temu w kancelarii Urzędu Marszałkowskiego. Żądanie podpisał Marcin Targowicki z Racji Polskiej Lewicy w Zielonej Górze.
- Sugerujemy przeniesienie krzyża do swojego mieszkania, miejsca, gdzie każdy może oddawać pokłon swoim symbolom. Jak wyglądałyby urzędy, gdyby wisiały w nich np. swastyki (swarzyce) kojarzone z kultem Swaroga, słowiańskiego bóstwa nieba, słońca, ognia i kowalstwa? - pisze działacz Lewicy. Żąda usunięcia krzyża.
- Urząd to nie jest prywatna firma pani Polak - mówi Targowicki. Dodaje, że w gabinecie wicemarszałek nie był. Natrafił na zdjęcie krucyfiksu w internecie. - Ale to nie ma znaczenia. Krzyż, symbol religijny, nie ma prawa wisieć w jakimkolwiek urzędzie.
Targowicki, 33-letni informatyk z Zielonej Góry, działa w antyklerykalnej Racji od kilku lat. W wyborach do rady miasta startował z listy SLD. Ceni Joannę Senyszyn. Europosłanka wezwała ostatnio do usunięcia krzyży z polskich szkół, po tym jak Trybunał Praw Człowieka zalecił to władzom Włoch. Targowicki natomiast zraził się do zielonogórskiego Sojuszu. - Bo co innego mówią, co innego robią - mówi. Dwa lata temu próbował wymóc na radnych zgodę na usunięcie krzyża i obrazu Jana Pawła II z sali obrad w zielonogórskim ratuszu. SLD nie pomógł. - Wiadomo, kto "tupnął nogą" (radna z prawicy), a kto "stulił uszy" (prezydent z SLD) - denerwował się Targowicki.
- O ile pamiętam sprawę, nawet o tym radni nie dyskutowali, co dobrze o nich świadczy. Krzyż wisi w ratuszu i mało komu przeszkadza. Teraz, po wyroku Trybunału w Strasburgu, antyklerykalne akcje są znów w modzie. Co ciekawe, to one ingerują w swobodę przekonań - komentuje Adam Urbaniak, prawnik, radny Platformy i przewodniczący rady miejskiej.
- Wicemarszałek powinna zdjąć krzyż?
- Jej gabinet nie jest jakimś ogólnodostępnym miejscem. Jeśli jakaś osoba chciałaby się z wicemarszałek umówić, a czułaby się nieswojo pod krzyżem, to pewnie można znaleźć jakieś inne miejsce. W Polsce państwo nie reguluje, czy można wieszać krzyże, czy nie. Ostatnio krzyż w swoim biurze święcił europoseł Artur Zasada. Chciał i mógł.
Polak zastała krzyż w gabinecie po swojej poprzedniczce Elżbiecie Płonce (PiS). - I go nie zdejmę. Jestem wierząca, krzyż dodaje mi sił. Zawsze miałam krzyż tam, gdzie pracowałam. Nikogo nie obrażał. W Polsce krzyż wykracza poza katolicką symbolikę. Wiąże się z historią, patriotyzmem, niepodległością - opowiada Polak. Na biurku trzyma niewielką gipsową pietę. - Poświęcona w Watykanie. Dostałam od pewnej kobiety.
Mecenas Kazimierz Pańtak, radny SLD w sejmiku, twierdzi, że radykalna lewica szuka popularności. - Krzyż w gabinecie, miejscu pracy, to osobisty, prywatny wybór. Dopuszczalny.
W Gorzowie krzyż wisi także w radzie miejskiej. - I w niektórych pokojach urzędników także - wylicza Jolanta Cieśla, rzeczniczka gorzowskiego magistratu. Podkreśla, że tematu krzyży w urzędzie nikt jeszcze nie poruszył. - Żaden z mieszkańców nie zwrócił uwagi, że mu przeszkadzają - opowiada Cieśla. - Jestem katoliczką, ale niepraktykującą. Nie chodzę do kościoła. Uważam, że w Polsce nie ma powodów, aby zdejmować krzyże z miejsc publicznych. Polska to nie Włochy - zauważa Cieśla.
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra