Koniec nachalnej kampanii wyborczej Kubickiego
2009-11-24
, aktualizacja: 24.11.2009 20:10
Po interwencji "Gazety" miejscy radni Zielonej Góry zastrzegli, że w umowach zawieranych przez miasto z organizacjami pozarządowymi zniknie zapis o promocji nazwiska prezydenta.
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent dobrodziej, podziękować musisz bo... (20-11-09, 18:59)
Do tej pory dotowane instytucje musiały dziękować prezydentowi imiennie. O sprawie pisaliśmy w sobotnim wydaniu "Gazety". Organizatorzy festiwali i imprez w Zielonej Górze muszą wyraźnie zaznaczyć na plakacie, stronie internetowej czy zaproszeniach, że robią je dzięki Januszowi Kubickiemu. Prezydent zastrzega to sobie w umowie. Dotyczy to plakatów, reklam w prasie oraz spotów radiowych. Organizatorzy używają formułek: "Zrealizowano przy pomocy finansowej prezydenta miasta Zielona Góra - Janusza Kubickiego" lub "Prezydent Janusz Kubicki zaprasza na ....". Prezydent przyznał, że zawiera taki zapis w umowach, ale nie widzi w tym nic złego. Zapis jego zdaniem ma ustrzec przed sytuacją, w której organizatorzy zapominają wymienić na liście darczyńców zielonogórski magistrat. Twierdzi, że nazwisko prezydenta jest konieczne, bo to on reprezentuje miasto.
Co jeśli beneficjenci nie posłuchają i nie wymienią prezydenta z imienia i nazwiska? W myśl niewypełnionej umowy - prezydent może zażądać zwrotu dotacji wraz z odsetkami. Na wczorajszej sesji posypały się pytania od rajców opozycji. Żądali, by prezydent wskazał umocowanie prawne, które pozwala na dopisanie klauzuli, obwarowanej jego imieniem i nazwiskiem. - Prezydent wydaje miejskie pieniądze, a nie swoje własne - tłumaczył Adam Urbaniak (PO), szef rady miasta. Przyznał, że znalazł wzór umowy, proponowany przez ustawodawców, zawieranej pomiędzy miastem a stowarzyszeniami. - Owszem, organizatorzy powinni nadmieniać, skąd uzyskali fundusze na organizację np. imprezy, ale jest wyraźnie napisane, że informacja o źródle dofinansowania dotyczy nazwy zleceniodawcy, jakim jest miasto Zielona Góra, a nie jego reprezentanta - Janusza Kubickiego - argumentował Urbaniak i poprosił prezydenta o odpowiedź na piśmie, popartą opinią miejskich prawników. Poznamy ją w ciągu dwóch tygodniu.
Radni przyjrzeli się wczoraj uchwale regulującej współpracę miasta z organizacjami pozarządowymi. Oprócz form ich dofinansowania dołożyli swój zapis, mówiący o tym, by w przypadku dotacji stowarzyszenie mówiło o źródle dofinansowania, ale wskazywało czytelnie miasto. Sprecyzowali jasno formułkę, którą mają umieszczać, a brzmi ona, że fundusze zostały przekazane z budżetu miasta Zielona Góra. Liczą, że zapis ukróci zapędy prezydenta do lansowania własnego nazwiska. - Liczymy, że prezydent nie będzie falandyzował prawa i zmieni klauzulę w umowach - tłumaczy Jacek Budziński (PiS).
Uchwała przeszła niemalże jednogłośnie. 23 radnych przychyliło się do zmian w uchwale, tylko dwóch wstrzymało się od głosu.
Co jeśli beneficjenci nie posłuchają i nie wymienią prezydenta z imienia i nazwiska? W myśl niewypełnionej umowy - prezydent może zażądać zwrotu dotacji wraz z odsetkami. Na wczorajszej sesji posypały się pytania od rajców opozycji. Żądali, by prezydent wskazał umocowanie prawne, które pozwala na dopisanie klauzuli, obwarowanej jego imieniem i nazwiskiem. - Prezydent wydaje miejskie pieniądze, a nie swoje własne - tłumaczył Adam Urbaniak (PO), szef rady miasta. Przyznał, że znalazł wzór umowy, proponowany przez ustawodawców, zawieranej pomiędzy miastem a stowarzyszeniami. - Owszem, organizatorzy powinni nadmieniać, skąd uzyskali fundusze na organizację np. imprezy, ale jest wyraźnie napisane, że informacja o źródle dofinansowania dotyczy nazwy zleceniodawcy, jakim jest miasto Zielona Góra, a nie jego reprezentanta - Janusza Kubickiego - argumentował Urbaniak i poprosił prezydenta o odpowiedź na piśmie, popartą opinią miejskich prawników. Poznamy ją w ciągu dwóch tygodniu.
Radni przyjrzeli się wczoraj uchwale regulującej współpracę miasta z organizacjami pozarządowymi. Oprócz form ich dofinansowania dołożyli swój zapis, mówiący o tym, by w przypadku dotacji stowarzyszenie mówiło o źródle dofinansowania, ale wskazywało czytelnie miasto. Sprecyzowali jasno formułkę, którą mają umieszczać, a brzmi ona, że fundusze zostały przekazane z budżetu miasta Zielona Góra. Liczą, że zapis ukróci zapędy prezydenta do lansowania własnego nazwiska. - Liczymy, że prezydent nie będzie falandyzował prawa i zmieni klauzulę w umowach - tłumaczy Jacek Budziński (PiS).
Uchwała przeszła niemalże jednogłośnie. 23 radnych przychyliło się do zmian w uchwale, tylko dwóch wstrzymało się od głosu.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Koniec nachalnej kampanii wyborczej Kubickiego
nierum
25.11.09, 18:34
pan Kubicki powinien promować się dotychczasowymi dokonaniami nie wciskaćnazwiska na każdy plakat,widocznie nie ma się czym pochwalić.»
-
a co na to Dowhan?
pandada
25.11.09, 21:53
nie można było napisać, że wszyscy byli za i Dowhan też był za?»
Najczęściej czytane24 htydzień




