Europoseł Zasada: Finanse miasta to katastrofa

Artur Łukasiewicz, kal
2009-11-27 , aktualizacja: 27.11.2009 17:20
A A A Drukuj
- Finanse Zielonej Góry są w katastrofalnym stanie - twierdzi Artur Zasada, europoseł PO. - I to dzięki błędom prezydenta Kubickiego.
Europoseł Artur Zasada
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Europoseł Artur Zasada
Budżetu Zielonej Góry, przygotowanego przez prezydenta Janusz Kubickiego (SLD), nie krytykowali zbyt ostro radni PO. Wyręczył ich europoseł Artur Zasada, jeszcze pół roku temu radny Platformy.

- Przedłożony budżet tylko potwierdza, że finanse Zielonej Góry są w katastrofalnym stanie - krytykuje Zasada. Jego zdaniem prezydent Kubicki wpisuje w rubryki nierealne sumy, które mają jedynie zatrzeć złe wrażenie w gospodarowaniu zielonogórskimi pieniędzmi. - Wpisano na przykład, że w 2010 r. miasto zarobi na sprzedaży mienia 23 mln zł. To są kwoty wyssane z palca. Jak to zrobić, skoro w 2009 r. na sprzedaży zarobiono tylko 6 mln zł - mówi europoseł. - Wciąż nierozwiązana jest sprawa majątku spółki Aquarena. Prezydent nie słuchał PO, by hipermarkety stawiać tylko na ziemi miasta, którą można by dobrze sprzedać. Błędy w decyzjach Kubickiego powodują niebezpieczne zadłużanie miasta.

Solidne długi

Na koniec 2010 r. zadłużenie Zielonej Góry sięgnie prawie 244 mln zł. To niemal połowa wartości budżetu miasta (granicą prawną zadłużenia samorządu jest 60 proc. wartości budżetu). To przede wszystkim efekt budowy basenu i hali widowiskowo-sportowej wartej 160 mln zł. Basen Zielona Góra buduje tylko z własnych pieniędzy.

Prezydent Kubicki nazywa swój budżet 2010 r. realistycznym. Według jego wyliczeń do kasy Zielonej Góry wpłynie 451 mln zł (w br. - 341 mln zł). Natomiast wydatki magistrat zaplanował na 519 mln zł (w br. - 507 mln zł). Deficyt sięgnie 67 mln zł.

- Projekt dotyczy roku wyborów, więc dyskusji wokół niego nie zabraknie. Zielona Góra nie jest wyspą szczęśliwości na wzburzonym oceanie. Podobnie jak w innych miastach spodziewamy się mniejszych dochodów niż w ubiegłych latach. To wynik nie tylko kryzysu w gospodarce. Rząd obniżył stawki podatkowe, ale w żaden sposób tych strat nie zrekompensował samorządom - twierdzi Kubicki.

Platforma zgłasza swoje inwestycje

Wcale jednak nie jest powiedziane, że na deficycie 67 mln zł się skończy. Swoje propozycje do budżetu chce wpisać zielonogórska Platforma Obywatelska - ma najwięcej radnych w ratuszu. Kilkanaście inwestycji wartych jest 12 mln zł. Największa z nich - odcinek drogi Dworcowa-Działkowa - kosztuje 6 mln zł. Jest jeszcze gimnazjum na Chynowie (2 mln zł), dofinansowanie straży miejskiej (350 tys. zł) i remont kina Newa (300 tys. zł).

- Platforma na pewno nie zrezygnuje z wpływu na kształt budżetu - zapowiada Adam Urbaniak, radny PO i przewodniczący rady miejskiej.

Swoje pomysły inwestycji chciałby wpisać do budżetu PiS. Kubicki nie ujął tych propozycji w projekcie.

Zielonogórskie inwestycje w 2010 r. opierają się przede wszystkim o dotacje unijne, np. budowa hali sportowej. Dzięki lobbingowi polityków Platformy, miasto z unijnych funduszy marszałkowskich dostanie 32 mln zł. Pod znakiem zapytania stoi natomiast rewitalizacja deptaka. Marszałek skreślił ten projekt z listy kluczowej (poza konkursowej). Prezydent Kubicki nie złożył wniosku w terminie do 30 września. Miasto może nie dostać 10 mln zł.

- Rozumiemy ruch marszałka. Nie mógł tworzyć dla Zielonej Góry precedensu i wydłużać terminy. Byłoby to sprzeczne ze zdrowymi zasadami - twierdzi Adam Urbaniak. - Mam jednak nadzieję, że tych pieniędzy nie stracimy, a marszałek uwzględni projekt rewitalizacji w kolejnym naborze.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów