http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Zielona Góra >  Wiadomości Zielona Góra

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Zielona Góra - Gazeta.pl

Piłkarz potrafi! Lechia - drużyna przebiśniegów

Andrzej Tomasik
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 20:24

Co robią prawdziwi sportowcy, gdy nie mają warunków do uprawiania sportu? Organizują sobie warunki! Trener Lechii i jego gracze chwycili za łopaty. Połowa zespołu zrzuca śnieg z boiska, połowa trenuje, później zmiana. Drugi trener mierzy czas, by jednostka treningowa równała się jednostce odśnieżającej.

Trening Lechii Zielona Góra. Od lewej trener Maciej Murawski i napsatnik Wojciech Okińczyc
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Trening Lechii Zielona Góra. Od lewej trener Maciej Murawski i napsatnik...
Gdy w listopadzie 2007 r. premier Donald Tusk obwieścił Polsce w swoim expose ideę programu "Orlik 2012", pewnie się nie spodziewał, że w Zielonej Górze jeden z "orlików" uratuje przygotowania drugoligowej Lechii do sezonu rozgrywek.

Żeby pokopać, trzeba się dokopać

"Orliki" powstają z takim założeniem, żeby dzieci i młodzież zyskiwały dostęp do nowoczesnych, trwałych boisk i na nich grały w piłkę. Wprawdzie zielonogórska Lechia wyróżnia się w rozgrywkach dla dorosłych futbolistów mocno młodzieżowym składem, lecz treningami na "orliku" przeciera nowy kierunek w ligowym futbolu. Przecieranie nowego kierunku nie przychodzi z łatwością. Żeby pokopać na zielonej, sztucznej murawie, najpierw trzeba się do niej dokopać. I trener Maciej Murawski wraz ze swoimi najbardziej obiecującymi zawodnikami skuwają grubą warstwę zmarzniętego śniegu z "orlika" przy ul. Źródlanej w Zielonej Górze. Łopatami ładują śnieg na płachty i wynoszą poza plac gry. Choć już nie bardzo mają gdzie zrzucać. Na wczorajszym treningu rozprawili się z połową boiska. I na tej połowie gnieździło się 32 zawodników. - Przeprowadzić na takiej powierzchni z tyloma ludźmi wartościowy trening to jest sztuka - określa szkoleniowiec Lechii.

Treningi zaczynają się o godz. 14.30, bo na "orliku" jeszcze nie zostało uruchomione oświetlenie elektryczne. Zajęcia z odśnieżania są przeplatane zajęciami z piłką. Połowa kadry zajmuje się oczyszczaniem sztucznej trawy, połowa kopie piłkę. Drugi trener Mirosław Zelisko mierzy czas, by nie było pokrzywdzonych.

Polak potrafi! I potrafi narzekać

Jak Lechia wylądowała na "orliku"? Potrzebna stała się matką "wynalazku". Wyjątkowo sroga zima wyłączyła z użytku wszystkie piłkarskie płyty MOSIR z naturalną trawą, gdzie zielonogórscy futboliści trenują zazwyczaj. W zimowe miesiące długo ratowała Lechię sztuczna trawa MOSiR, oddana do użytku w 2002 r. Dlaczego teraz nie ratuje? - Bo nie nadaje się do przeprowadzenia treningu - odpowiada trener Murawski. - Bodaj przed tygodniem warunki były takie, że mogliśmy sobie wypożyczyć łyżwy i pograć w hokeja. Z boiska zrobiło się lodowisko. Na tej płycie włosy sztucznej trawy nie wystają już ponad granulat i jest bardzo ślisko. Ja w Warszawie mam mieszkanie, obok którego powstał orlik. Zacząłem się więc zastanawiać, czy w Zielonej Górze możemy skorzystać z takiej opcji treningowej. Słyszałem, że powstało tu dużo orlików, rozpytywałem. I okazało się, że tu wcale nie ma orlików, tylko boiska z wykładziną. Orlika znalazłem jednego - właśnie przy ul. Źródlanej. Były jakieś obawy, że zniszczymy nawierzchnię, którą sami mieliśmy sobie odśnieżyć, ale przekonałem zarządców obiektu, że zrobimy to delikatnie. Dostaliśmy trochę łopat z MOSiR, trochę kupiliśmy, trochę przynieśliśmy z domów. Piłkarze wpadli na wiele ciekawych pomysłów, by szybciej uporać się ze zwałami śniegu. działamy na zasadzie - Polak potrafi. Choć bywa też inaczej - Polak potrafi... tylko narzekać. My też mogliśmy usiąść i narzekać, że ktoś nie zbudował, ktoś nie odśnieżył. Ale ja nie stoję i nie czekam, tylko szukam rozwiązań - tłumaczy Murawski.

Futbolistę w krzyżu łamie

Czy piłkarze nie buntują się przeciwko zajęciom dodatkowym? Uczą się, studiują, są na etapie ciężkich zimowych treningów, tymczasem doszły jeszcze cięższe - z łopatami i płachtami śniegu. - Jasne, narzekają, że plecy bolą. Sześć czy siedem godzin zeszło im na samym odśnieżaniu. Może sprowadzimy tu na trening zespół naszych juniorów, to walka ze śniegiem rozłoży się na więcej osób - rozważa trener Lechii.

Nie ma ludzi, ani obowiązku

Dyrektora MOSiR Roberta Jagiełowicza pytamy, czy czuje się w obowiązku, żeby odśnieżyć Lechii "orlika"? - Kim jest dla mnie Lechia, żebym czuł taki obowiązek - odpowiada. - Wpuściłem Lechię na "orlika", choć miał zostać oddany do użytku dopiero wiosną. Są odpowiednie procedury gwarancyjne. Poza tym nie mam już ludzi do odśnieżania tej płyty. Moi pracownicy pracują na lodowisku i wyciągu narciarskim. Traktorem tam nie wjedziemy, bo nie można. A Lechia jest wpisana w grafiku na zimowe treningi i mecze na naszej MOSiR-owskiej sztucznej trawie, którą stale im odśnieżamy. Że jakość nawierzchni boiska już nie ta? Inne klubu szukają sobie boisk treningowych poza miastami, w których grają.

W czynie społecznym?

Wygląda więc na to, że odsiecz z MOSiR nie nadejdzie. Jak więc pomóc zielonogórskim piłkarzom w odśnieżeniu całego "orlika"? A może by tak kibice w czynie społecznym... Wiecie jaka wiosną byłaby satysfakcja? Każdy z nas mógłby mieć udział w zwycięstwach Lechii. Zarządcom klubu podpowiadamy: poproście kibiców! A po pracy integracyjna grochówka, klubowy szalik w podzięce. To się może udać.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

11 głosów