Policja: Kobiety kłamały, nie są ofiarami

Maja Sałwacka
2010-02-22 , aktualizacja: 22.02.2010 09:06
A A A Drukuj
Po tygodniowym śledztwie policja już wie. Dwie kobiety, które opowiadały, że napadł na nie seryjny gwałciciel, kłamały. Jedna z nich, by uwiarygodnić swoją wersję, sama pocięła sobie ręce żyletką
Krosno Odrzańskie, piątek 2 lutego. Żandarmeria wojskowa szuka seryjnego gwałciciela
Fot. Kosma Zatorski / Agencja Gazeta
Krosno Odrzańskie, piątek 2 lutego. Żandarmeria wojskowa szuka seryjnego gwałciciela
Policjanci otrzymali oba zgłoszenia tego samego dnia, w piątek 12 lutego. Cały kraj obiegła informacja, że sprawca napadów na kobiety w Zielonej Górze i pobliskiej Świdnicy (do tego czasu miał na swoim koncie cztery ofiary, dwie zgwałcił), przeniósł się do oddalonego o 35 km Krosna Odrz. Gwałciciel miał zaatakować pierwszą ze swoich ofiar w centrum 15-tysięcznego miasteczka. Kobieta, 40-letnia kierowniczka zmiany w jednym z marketów, szła do pracy. Bandyta miał uderzyć ją w tył głowy, pociąć brzytwą ręce, gdy zasłaniała nimi twarz przed kolejnymi ciosami. Kobieta kopnęła gwałciciela i uciekła do kiosku Ruchu. Taki obraz rysował się z zeznań ofiary. W sobotę po tygodniowym śledztwie, policjanci są pewni, że kobieta zmyśliła całą historię. Uważają, że sama okaleczyła sobie ręce i żadnego napadu nie było. Fałszywym alarmem okazało się także zgłoszenie 22-latki z pobliskiego Leśniowa Wielkiego, które policjanci otrzymali po kolejnych dwóch godzinach. Kobieta opowiadała, że bandyta ją zgwałcił i pociął nożem nogi. Miał odjechać białym golfem lub corsą. Policjanci przez tydzień sprawdzili setki podobnych aut. W piątek po kolejnym przesłuchaniu kobiety, wiedzieli już, że historia z napadem jest wyssana z palca. 22-latce przedstawiono zarzuty składania fałszywych zeznań. Grozi jej do 3 lat więzienia.

- Policjanci potraktowali oba zgłoszenie bardzo poważnie. Rozpoczęto działania pościgowo-blokadowe. Na miejscu pracowała specjalna grupa operacyjno-śledcza, a psycholog policyjny udzielił wsparcia poszkodowanym - opowiada Agata Sałatka z lubuskiej komendy policji. Przyznaje, że po przeanalizowaniu materiałów dowodowych pojawiły się wątpliwości. - W końcu pokrzywdzone same przyznały się, że historie z napadami wymyśliły.

Na razie śledczy nie postawili żadnych zarzutów 40-latce z Krosna. Decyzja o ewentualnych zarzutach zapadnie w poniedziałek. Nie wiadomo także, czy kobiety zostaną obciążone kosztami policyjnych działań (do operacji włączyli się także strażnicy graniczni i celnicy).

Dlaczego kobiety kłamały? Tego śledczy zdradzić nie chcą. Niewykluczone, że 22-latka z Leśniowa, mogła usłyszeć o napadzie na mieszkankę Krosna w radiu. Postanowiła zgłosić fikcyjny gwałt, aby zainteresować sobą media. Być może liczyła, że to jej pomoże w sprawie sądowej dotyczącej ograniczenia jej praw rodzicielskich do dwójki małych dzieci.

Dlaczego kłamała stateczna mieszkanka Krosna? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kobieta miała kłopoty rodzinne. Być może próbowała zwrócić na siebie uwagę, wzbudzić litość.

To niejedyne kobiety, które okłamały policjantów w tej sprawie. Kilka dni temu, z fałszywym zgłoszeniem zadzwoniła na policję mieszkanka Gubina. Kobieta wymyśliła historię z napadem, by pozbyć się z domu niechcianego imprezowicza. Postawiła na nogi około stu policjantów. Po kilku dniach w jej ślady poszła mieszkanka Gozdnicy. Kobieta zażartowała sobie z policjantów, bo zbyt mocno się upiła. Sprawy fikcyjnych napadów są teraz oceniane przez prokuratorów. Niewykluczone, że kobiety usłyszą zarzuty fałszywego zawiadamiania o przestępstwie (grozi za to grzywna, a nawet dwa lata więzienia). Codziennie policjanci otrzymują po kilkadziesiąt sygnałów z Zielonej Góry i okolic oraz z całej Polski. - Wszystkie dokładnie sprawdzamy. Wymaga to ogromnego nakładu pracy, w większości są to jednak informacje bardzo ważne - mówi Agata Sałatka.

Policjanci wycofali już trzy portrety pamięciowe, które sporządzili na podstawie zeznań mieszkanek Krosna i Leśniowa Wielkiego. Nadal obowiązują rysopisy, które sporządzono po napadach w Zielonej Górze i w Świdnicy (ten wydarzył się 2 lutego i był ostatnim). Policja poszukuje dwóch mężczyzn. Dwudziestoletni wysoki brunet, z dziobatą twarzą i krzaczastymi brwiami (wykonano jego dwa portrety, na jedynym ma założoną czapkę) oraz wysoki, barczysty 40-latek, z charakterystycznym szerokim nosem.

- Cały czas sprawdzamy, czy pomiędzy tymi zdarzeniami pozostaje jakikolwiek związek, który pozwalałby je łączyć - tłumaczy Agata Sałatka.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów