Obligacje uratowały szpital, a marszałek oskarżony
2010-07-07
, aktualizacja: 07.07.2010 09:59
Prokuratorzy przygotowali akt oskarżenia przeciwko byłemu marszałkowi lubuskiemu, jego zastępczyni oraz skarbnikowi województwa. Zarzut: przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę interesu publicznego. Chodzi o emisję obligacji, które uratowały przed plajtą gorzowski szpital
ZOBACZ TAKŻE
- Były marszałek wyleciał z klubu PO. Pójdzie do PiS? (25-08-10, 10:14)
- NIK: Marszałek wprowadza wszystkich w błąd (20-07-10, 09:58)
- Szymański: ratowałem szpital, karę poniosę (07-07-10, 18:37)
Prokuratorzy przygotowali już akt oskarżenia, który przesłali do sądu rejonowego. Ten za kilka dni ustali termin pierwszej rozprawy. Na ławie oskarżonych zasiądą były marszałek Krzysztof Szymański (PO), wicemarszałek Elżbieta Płonka (PiS) oraz skarbniczka województwa.
- Oskarżeni w październiku 2007 r., działając wspólnie i w porozumieniu, pełniąc wysokie funkcje publiczne w urzędzie marszałkowskim przekroczyli swoje uprawnienia - opowiada Grzegorz Szklarz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Chodzi o emisję obligacji wartych kilkadziesiąt milionów złotych. Śledczy zajęli się sprawą na wniosek zielonogórskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli. Wiosną 2008 r. kontrolerzy prześledzili obieg dokumentów w sejmiku i Urzędzie Marszałkowskim. Zainteresowały ich obligacje warte 85 mln zł. O tyle w lipcu 2007 r. sejmik na wniosek marszałka zwiększył wydatki województwa. W tym samym dniu o tyle zwiększył także jego dochody. Region miał zarobić dokładnie 85 mln zł. Pieniądze miały pochodzić m.in. ze sprzedaży ziemi i budynków szpitalnych w Gorzowie. Budynki stały się wolne po połączeniu trzech szpitali w jeden. Kontrolerzy NIK-u uznali, że manipulowanie deficytem budżetowym było przygotowaniem "gruntu" pod emisję obligacji. A zdaniem NIK, nie było ku temu podstaw. Mimo to jesienią 2007 r. sejmik zgodził się na emisję obligacji o wartości 85 mln zł. Potem udzielił pożyczki lecznicy.
- Według umowy z bankiem, pieniądze z emisji miały być wydane na inwestycje drogowe i transport kolejowy. Tymczasem ponad 72 mln zł przeznaczono na pożyczkę dla szpitala, by dokończyć jego restrukturyzację. Obligacje są formą kredytu, województwo nie może go wziąć "dla" szpitala. To wbrew prawu - tłumaczy prokurator Szklarz. Twierdzi, że oskarżeni działali na szkodę interesu publicznego, ponieważ przekazali środki na inny cel, niż określony w warunkach emisji obligacji. - Bank ma prawo w każdej chwili zerwać umowę i oczekiwać zwrotu pieniędzy. To mogłoby oznaczać bankructwo województwa.
Śledczy przyznają, że uchwały dotyczące remontów dróg, owszem, były wnoszone na sesję, ale po kilku miesiącach kolejnymi uchwałami niwelowane.
Zgodnie z ustawą o obligacjach oskarżonym grozi do dwóch lat więzienia lub nawet 5-milionowa grzywna. Za przekroczenie uprawnień natomiast, do trzech lat więzienia.
Elżbieta Płonka, była wicemarszałek, odmówiła składania wyjaśnień w prokuraturze. - Chciałam przedstawić pisemnie swoje stanowisko w odpowiedzi na uzasadnienie postawionych zarzutów, ale nie zdążyłam. Prokuratura skróciła czas śledztwa - odpowiada. Twierdzi, że ma stos dokumentów i dowodów, które dopiero przedstawi przed sądem i udowodni, że prawa nie złamała. - Nie widzę nielegalności w tym, że zarząd województwa udzielił szpitalowi pożyczki. Gdybyśmy tego nie zrobili, dziś nie byłoby ani lecznicy, ani województwa. Długi szpitala zżarłyby cały budżet woj. lubuskiego. Przeszłyby nam koło nosa unijne pieniądze, bo nie mielibyśmy ani złotówki na wkład własny w inwestycje. A województwem dziś rządziłby komisarz - tłumaczy Płonka. Liczy, że sąd rozstrzygnie sprawę na jej korzyść. - Czytałam uzasadnienie aktu oskarżenia. Jest słabe merytorycznie - komentuje i wskazuje pierwszy słaby punkt: - Dlaczego śledczy oskarżyli tylko nas, a nie cały pięcioosobowy zarząd? To nie była przecież nasza samowolna decyzja. Mam wrażenie, że to sprawa polityczna - tłumaczy była wicemarszałek. - Tym bardziej że decyzja była konsultowana z prawnikami urzędu marszałkowskiego, którzy nie mieli zastrzeżeń. Mieliśmy także pozytywną opinię departamentu skarbu urzędu marszałkowskiego, że deficyt budżetowy z powodu pożyczki dla szpitala mogą pokryć obligacje. Na końcu prawnicy wojewody nie uchylili uchwał sejmiku w tej sprawie. Dlaczego nikt wtedy nie podważał decyzji sejmiku i samorządu? - ucina.
Wczoraj poprosiliśmy o komentarz Krzysztofa Szymańskiego, byłego marszałka. Obiecał, że wyśle "Gazecie" swoje oświadczenie w tej sprawie jeszcze w tym tygodniu.
- Oskarżeni w październiku 2007 r., działając wspólnie i w porozumieniu, pełniąc wysokie funkcje publiczne w urzędzie marszałkowskim przekroczyli swoje uprawnienia - opowiada Grzegorz Szklarz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Chodzi o emisję obligacji wartych kilkadziesiąt milionów złotych. Śledczy zajęli się sprawą na wniosek zielonogórskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli. Wiosną 2008 r. kontrolerzy prześledzili obieg dokumentów w sejmiku i Urzędzie Marszałkowskim. Zainteresowały ich obligacje warte 85 mln zł. O tyle w lipcu 2007 r. sejmik na wniosek marszałka zwiększył wydatki województwa. W tym samym dniu o tyle zwiększył także jego dochody. Region miał zarobić dokładnie 85 mln zł. Pieniądze miały pochodzić m.in. ze sprzedaży ziemi i budynków szpitalnych w Gorzowie. Budynki stały się wolne po połączeniu trzech szpitali w jeden. Kontrolerzy NIK-u uznali, że manipulowanie deficytem budżetowym było przygotowaniem "gruntu" pod emisję obligacji. A zdaniem NIK, nie było ku temu podstaw. Mimo to jesienią 2007 r. sejmik zgodził się na emisję obligacji o wartości 85 mln zł. Potem udzielił pożyczki lecznicy.
- Według umowy z bankiem, pieniądze z emisji miały być wydane na inwestycje drogowe i transport kolejowy. Tymczasem ponad 72 mln zł przeznaczono na pożyczkę dla szpitala, by dokończyć jego restrukturyzację. Obligacje są formą kredytu, województwo nie może go wziąć "dla" szpitala. To wbrew prawu - tłumaczy prokurator Szklarz. Twierdzi, że oskarżeni działali na szkodę interesu publicznego, ponieważ przekazali środki na inny cel, niż określony w warunkach emisji obligacji. - Bank ma prawo w każdej chwili zerwać umowę i oczekiwać zwrotu pieniędzy. To mogłoby oznaczać bankructwo województwa.
Śledczy przyznają, że uchwały dotyczące remontów dróg, owszem, były wnoszone na sesję, ale po kilku miesiącach kolejnymi uchwałami niwelowane.
Zgodnie z ustawą o obligacjach oskarżonym grozi do dwóch lat więzienia lub nawet 5-milionowa grzywna. Za przekroczenie uprawnień natomiast, do trzech lat więzienia.
Elżbieta Płonka, była wicemarszałek, odmówiła składania wyjaśnień w prokuraturze. - Chciałam przedstawić pisemnie swoje stanowisko w odpowiedzi na uzasadnienie postawionych zarzutów, ale nie zdążyłam. Prokuratura skróciła czas śledztwa - odpowiada. Twierdzi, że ma stos dokumentów i dowodów, które dopiero przedstawi przed sądem i udowodni, że prawa nie złamała. - Nie widzę nielegalności w tym, że zarząd województwa udzielił szpitalowi pożyczki. Gdybyśmy tego nie zrobili, dziś nie byłoby ani lecznicy, ani województwa. Długi szpitala zżarłyby cały budżet woj. lubuskiego. Przeszłyby nam koło nosa unijne pieniądze, bo nie mielibyśmy ani złotówki na wkład własny w inwestycje. A województwem dziś rządziłby komisarz - tłumaczy Płonka. Liczy, że sąd rozstrzygnie sprawę na jej korzyść. - Czytałam uzasadnienie aktu oskarżenia. Jest słabe merytorycznie - komentuje i wskazuje pierwszy słaby punkt: - Dlaczego śledczy oskarżyli tylko nas, a nie cały pięcioosobowy zarząd? To nie była przecież nasza samowolna decyzja. Mam wrażenie, że to sprawa polityczna - tłumaczy była wicemarszałek. - Tym bardziej że decyzja była konsultowana z prawnikami urzędu marszałkowskiego, którzy nie mieli zastrzeżeń. Mieliśmy także pozytywną opinię departamentu skarbu urzędu marszałkowskiego, że deficyt budżetowy z powodu pożyczki dla szpitala mogą pokryć obligacje. Na końcu prawnicy wojewody nie uchylili uchwał sejmiku w tej sprawie. Dlaczego nikt wtedy nie podważał decyzji sejmiku i samorządu? - ucina.
Wczoraj poprosiliśmy o komentarz Krzysztofa Szymańskiego, byłego marszałka. Obiecał, że wyśle "Gazecie" swoje oświadczenie w tej sprawie jeszcze w tym tygodniu.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



