W kolejce do promu pomówmy o moście

Łukasz Woźnicki
15.08.2010 , aktualizacja: 15.08.2010 21:42
A A A Drukuj
Prom na Odrze Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta Prom na Odrze
Promy na Odrze odstraszają inwestorów i opóźniają rozwój regionu. Lubuskie potrzebuje mostów w Milsku, Pomorsku i Połęcku. Błagają o to mieszkańcy, lobbują lubuscy parlamentarzyści. Ale realne szanse na realizację ma jednak tylko jedna z inwestycji. Na wszystkie trzeba by wydać blisko 0,4 mld zł!
ZOBACZ TAKŻE
Kierowcy stoją w kolejkach do promów i wyobrażają sobie, jak robotnicy wznoszą nad Odrą pierwsze przęsła mostu. Czar pryska, gdy ich oczom ukazuje się tablica z napisem: Przeprawa nieczynna. Bo promy raz pływają, raz nie. Wystarczy podniesiony poziom wód i trzeba jechać dokoła. Zimą przeprawy promowe są zamykane.

Dla nas nie ma ważniejszej inwestycji

Mieszkańcy Pomorska mają do Zielonej Góry 15 km. Gdy zmuszeni są jechać przez Sulechów, licznik pokazuje 32. - Dla nas nie ma ważniejszej inwestycji niż ten most. Nasze dzieci uczą się w Zielonej Górze, pracuje tam wielu mieszkańców. Po południu w kolejce do promu stoi się nawet dwie godziny. A paliwo jest zbyt drogie, aby za każdym razem nadrabiać kilometrów - opowiada Katarzyna Łukasik, sołtys Pomorska w gminie Sulechów. Zdesperowani mieszkańcy wsi założyli nawet stowarzyszenie, które chce pomóc władzy w realizacji wyczekiwanej od dawna inwestycji.

Podobne problemy mają mieszkańcy Przewozu w gminie Bojadła i Połęcka w powiecie krośnieńskim. O mosty na Odrze w ciągu ostatnich lat wielokrotnie upominali się radni i burmistrzowie z wielu nadodrzańskich miejscowości. Przygotowywali uchwały intencyjne, apele i oświadczenia. A inwestycje do dzisiaj pozostają tylko na papierze.

Utrudnienia dla mieszkańców nadodrzańskich miejscowości to nie wszystko. Brak mostów niesie poważniejsze konsekwencje. - Regiony skazane na przeprawy promowe cierpią na znaczne opóźnienie w rozwoju gospodarczym i społecznym. Trudno namówić inwestorów na podejmowanie działalności gospodarczej na obszarze, do którego można się dostać tylko promem i to pod warunkiem że akurat kursuje - mówi Jerzy Materna, poseł PiS z Zielonej Góry.

Zielonogórski parlamentarzysta niedawno zwrócił się do ministra infrastruktury. Prosi, aby budowę mostów w Milsku, Pomorsku i Połęcku wpisał do planu inwestycyjnego na lata 2011-2015. - Ta decyzja stanie się początkiem nowego, intensywnego rozwoju nadodrzańskich obszarów województwa. Inwestycje poprawią skomunikowanie południowej części regionu z pozostałą częścią kraju. Zielona Góra posiada tylko jedno połączenie mostowe z centralną i północną Polską w miejscowości Cigacice. Samorządów nie stać na budowę mostów samodzielnie - pisze do ministra poseł PiS.

Jerzy Materna nie jest w swoich działaniach odosobniony. Niedawno o mosty na Odrze w Ministerstwie Infrastruktury upominał się Lubuski Zespół Parlamentarny. - Wniosek posła Materny to zagranie PR-owskie, bo kandyduje na prezydenta Zielonej Góry. Ale prawdą jest, że każdy z lubuskich parlamentarzystów stara się coś w tej sprawie zrobić. Niestety, to trudne. Ostatnio usłyszałem w ministerstwie, że byłaby szansa na dofinansowanie, gdyby nie powódź. Na naprawę dróg i mostów trzeba wydać miliard złotych - mówi Stanisław Iwan, senator PO.

Trzymamy marszałka za słowo

Największe szanse na realizacje ma most w Milsku, który umożliwi przejazd do Przewozu. Dzięki niemu o połowę skróci się droga z Zielonej Góry nad popularne jezioro Sławskie. Projekt budowy obwodnicy Milska wraz z mostem nad Odrą opracowano już w 2004 r. Udało się wykupić grunty i zyskać pozwolenie na budowę. Budowa mostu pojawiła się nawet na liście priorytetów Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, ale marszałek uznał, że jest zbyt kosztowna. Sprawę skomplikowało także nowe prawo chroniące przyrodę. - W obrębie inwestycji wprowadzono obszar NATURA 2000. Konieczne było dostosowanie projektu do nowych wymogów. Aktualizacja dokumentacji trwa. Zmieniamy również dokumentacje techniczną. Nowa technologia da nam 15 mln zł oszczędności - tłumaczy Danuta Wesołowska-Wujaszek, zastępca dyrektora Departamentu Gospodarki i Infrastruktury w Urzędzie Marszałkowskim.

Budowa mostu w Milsku razem z obwodnicą wsi zamknie się w 97 mln zł. Szansą na tę inwestycję ma być dotacja dla województwa za efektywne wydawanie środków unijnych. Trzeba będzie na nią poczekać do początku 2011 r. - W grudniu ubiegłego roku marszałek Marcin Jabłoński obiecał nam, że w ten sposób sfinansuje budowę. Trzymamy marszałka za słowo. Ten most to dla nas sprawa życia i śmierci. Od Zielonej Góry dzielą nas 23 km. Mamy tanią ziemię, na której można inwestować - przekonuje Jacek Biliński, wójt Bojadeł. - Jeśli marszałek znajdzie pieniądze, postaramy się o ministerialne dofinansowanie - zapewnia senator Iwan.

W ciemniejszych barwach przedstawia się przyszłość mostów w Połęcku i Pomorsku. Dla inwestycji za 100-180 mln każda zabrakło miejsca w Harmonogramie budów i przebudów na lata 2009-2016, przygotowanym przez Urząd Marszałkowski.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów