Latarnik Wyborczy (5). Milion na piosenkę rosyjską?

Łukasz Woźnicki
2010-11-08 , aktualizacja: 08.11.2010 17:56
A A A Drukuj
Festiwal Piosenki Rosyjskiej 2010 Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta Festiwal Piosenki Rosyjskiej 2010
Czy zamierzą organizować Festiwal Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze? W tym roku impreza kosztowała miasto milion złotych. Jaką kwotą powinno się ją dofinansowywać?- te pytania skierowaliśmy do kandydatów na prezydenta Zielonej Góry. Co odpowiedzieli?
ZOBACZ TAKŻE


Janusz Kubicki (SLD):

Pytanie jest dla mnie retoryczne. Nie po to od kilku lat walczymy, aby ta impreza wróciła do kalendarza ogólnopolskich imprez, aby zaprzestać jej organizowania. A że jest potrzebna, dowiodły niemal 4 miliony Polaków, oglądając ją w telewizji. Reportaż z festiwalu pokazywały też telewizje zagraniczne. Dlatego będę organizował następne edycje Festiwalu Piosenki Rosyjskiej - Zielona Góra. Dzięki kilkuletniej pracy udało się reaktywować wydarzenie mające wielką tradycję i uczynić z niego jeden z najbardziej wyrazistych, oryginalnych festiwali muzycznych tej części Europy!

Festiwal stał się widowiskiem telewizyjnym, którego współorganizacją zainteresowana jest nie tylko Telewizja Polska, ale również zagraniczne stacje! Gwarantuje nam to skuteczną promocję na najwyższym poziomie. Impreza stanowi również ikonę dobrosąsiedzkich, kulturalnych stosunków między Rzeczypospolitą Polską a Federacją Rosyjską.

To przedsięwzięcie przynosi Zielonej Górze tak wiele korzyści, że miasto powinno je dofinansowywać. Nasz Festiwal wspierają już rządy obu krajów, a środki finansowe przekazują nań polskie i rosyjskie ministerstwa kultury. Oczywiście o wysokości dofinansowania z budżetu miasta zadecyduję w porozumieniu z radnymi. Uważam, że milion złotych zainwestowany w zeszłym roku został bardzo dobrze wykorzystany.

Dla porównania: budżet wydarzeń artystycznych w Gdańsku, związanych z rocznicą "Solidarności", wyniósł dziewięć raz więcej, niż nasz wkład w festiwal. Ciekaw jestem, czy ktoś z czytelników wie, o jakim koncercie w Gdańsku mówię, bo przeszedł on niezauważony - ba, był mocno krytykowany! Jestem pewien, że za kilka lat doprowadzimy do sytuacji, że z kasy miasta nie trzeba będzie przekazywać żadnych środków na festiwal. Znajdą się solidni sponsorzy. Liczę, że uda się do tego przedsięwzięcia zaangażować takie firmy, jak Gazprom czy PGNiG. A marzenia się spełniają!

Podsumowując, możemy jako Zielona Góra mieć kolejny po Winobraniu wyróżnik, z którego będziemy słynąć w całej Polsce. Wiem, że część moich oponentów znajdzie tysiąc ważniejszych rzeczy i będzie mówić, że za te pieniądze da się zrobić coś innego. Ten styl myślenia do niczego nie prowadzi, bo miasto powinno inwestować w wiele dziedzin jednocześnie. Zaczynając od gospodarki, poprzez drogi, oświatę, mieszkania, kulturę i pomoc społeczną. Do zrobienia jest wiele. Ale biorąc pod uwagę korzyści, jakie płyną z festiwalu, powiem szczerze - jestem dumny, że udało się go reaktywować.

Jerzy Materna (PiS):

Festiwal owszem! Jednak na zasadach czysto marketingowych. Ponadto zielonogórski PiS od początku twierdził, że reaktywacja Festiwalu Piosenki Rosyjskiej powinna mieć szerszą formułę. Proponowaliśmy Festiwal Piosenki Słowiańskiej, lub Festiwal Piosenki państw sąsiadujących z Polską.

Taka impreza ma sens jedynie wówczas, jeśli budzi na tyle duże zainteresowanie firm, które chciałyby się przy okazji promować. A to pozwala na zewnętrzne finansowanie wydarzenia. Miasto może jedynie partycypować w części kosztów, tworząc sprzyjające warunki dla organizatorów. Absolutnie dla mnie nie do przyjęcia są koszty tegorocznego, jednodniowego festiwalu, a właściwie koncertu. Oprócz oglądalności tak naprawdę organizacja Festiwalu Piosenki Rosyjskiej nie przełożyła się na wzmożone zainteresowanie naszym miastem inwestorów, tym bardziej rosyjskich. Niektórzy mieszkańcy Zielonej Góry kilkadziesiąt lat czekają na porządne drogi do ich posesji, a tymczasem prezydent Kubicki wydaje lekką ręką milion zł na niszowy festiwal.

Impreza ma sens tylko wtedy, jeśli promuje miasto i przynosi korzyści. Obecnie urzędujący prezydent nie opracował do dziś spójnej koncepcji promocji Zielonej Góry, stąd trudno tu mówić o walorach promocyjnych imprezy. Wymiana kulturowa z Rosją jest korzystna tylko wówczas, gdy odbywa się zasadzie wzajemności.

Jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie społeczne ze strony mieszkańców, w efekcie i sponsorów chcących zaistnieć przy imprezie nie widzę przeciwwskazań, by impreza miała się odbywać cyklicznie. Będzie z mojej strony zielone światło!

Elżbieta Polak (PO):

Festiwal Piosenki Rosyjskiej to impreza, która jest kojarzona z Zieloną Górą i nie powinniśmy z niej rezygnować. Trzeba jednak absolutnie zmienić formułę festiwalu. Zamiast jednodniowej imprezy w stylu plastikowej dyskoteki, która ograniczała się do występu gwiazd popu i autopromocji prezydenta, wolałabym zorganizować konkurs piosenki słowiańskiej. Taki festiwal mógłby potrwać kilka dni. Oprócz rosyjskiego popu, w Amfiteatrze powinna przede wszystkim zabrzmieć muzyka rosyjskich bardów. Bardzo ciekawie prezentuje się też rosyjskojęzyczna scena rockowa i alternatywna. Nie zapominajmy, że muzyka popularna to nie tylko utwory rosyjskie, ale też z krajów nadbałtyckich. Warto przypomnieć chociażby takie brzmienia jak Brainstorm z Łotwy. Tego typu zespoły świetnie wpisywałyby się w koncertową część festiwalu. Taka impreza nabrałaby charakteru tzw. Bazaru Słowiańskiego.

Oczywiście w przypadku zapraszania gwiazd budżet musiałby oscylować wokół 1 mln zł, ale pomijając możliwości współfinansowania festiwalu przez instytucje z krajów Europy Wschodniej. Wtedy taka impreza rzeczywiście mogłaby stać się istotnym elementem promocji Zielonej Góry.

Anna Urbaniak (PSL):

Obecna władza na przekór wielu mieszkańcom reaktywowała festiwal. Wskrzeszenie festiwalu w 2008 roku było zabiegiem czysto pijarowskim z dziedziny marketingu politycznego i związane już wówczas z kampanią trwającą do dzisiaj. Warto, by społeczność miasta wiedziała, że ta dwudniowa impreza kosztowała miasto 1 000 000 złotych! Warto również, by wszyscy wiedzieli, że obecna władza podpisała umowę z prywatną firmą na organizację tej imprezy na okres dziesięciu lat! Jeśli taka będzie wola naszej zielonogórskiej społeczności będę kontynuować tę imprezę.

Zielona Góra jest miastem o olbrzymich aspiracjach akademickich, w którym wszyscy odczuwamy dramatyczny głód masowych imprez kulturalnych oraz sztuki przez wielkie "S". Koneserzy sztuki, rozrywki jak i Ci którzy poszukują pomysłu na spędzenie wolnego czasu uciekają, by "poucztować" duchowo w Poznaniu, Wrocławiu, a nawet Warszawie.

Zamierzam, by w mojej kadencji Zielona Góra stała się stolicą lubuskiej kultury, bo pełna widownia może tylko świadczyć o głodzie masowych imprez w naszym pięknym amfiteatrze. Z pewnością będę zabiegać o organizację licznych koncertów z udziałem znanych osobowości, piosenkarzy i zespołów. Jednak w obliczu tak potężnego zadłużenia pieniądze naszych mieszkańców należy wydawać, a nie wyrzucać! To przesłanie będzie towarzyszyć całej mojej prezydenturze.

Adam Ruszczyński (Klub Demokratyczny):

To co nazywamy szumnie Festiwalem Piosenki Rosyjskiej, jest typowym koncertem transmitowanym przez telewizję. Festiwal to coś znacznie więcej - pierwszoligowi artyści śpiewający na żywo, dobra orkiestra, zawodowe jury i tłumek akredytowanych dziennikarzy z głównych mediów polskich i rosyjskich. Tego nie ma. Za milion złotych otrzymaliśmy słaby produkt.

Pseudofestiwal cierpi na uwiąd koncepcji artystycznej. Porażka następuje już na etapie eliminacji. Są zbyt płytkie i wyłaniają takich polskich wykonawców, dla których piosenka rosyjska jest zaledwie epizodem w ich rozpoczynającej się karierze. Później to słychać na scenie, a tego negatywnego wrażenia nie jest w stanie zatrzeć nawet ciepła reakcja zielonogórskiej publiczności. Zaproszenie do koncertu Anny Dereszowskiej, Kasi Wilk i Agnieszki Włodarczyk zapobiegło totalnej klapie tej imprezy. Niestety dramatycznie zabrakło gwiazd z polskiej strony. Ze strony rosyjskiej jedynym prawdziwym artystą był Dima Biłan.

Festiwal musi być przygotowywany przez zawodowców, a nie prezydenckich doradców: Tomasza Nesterowicza i Zygmunta Stabrowskiego. Powinien kosztować więcej, ale duże pieniądze na ten cel powinny dać rządy: Polski i Rosji. Zielona Góra nie ma finansowych możliwościm, aby samodzielnie promować kulturę rosyjską w naszym kraju. Strona rosyjska ponadto powinna zadbać o transmisję na żywo w jednej z ważnych telewizji, w porze wysokiej oglądalności. Potrzebne są zatem poważne dojścia do rządu rosyjskiego. Siłami urzędników Janusza Kubickiego jesteśmy w stanie wyprodukować jedynie taki koncert, jak ostatnio. Chciałbym organizować prawdziwy festiwal, a nie jego namiastkę.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów