Socjologu nie generuj bezrobocia. Piecz ciastka!
2011-04-18
, aktualizacja: 18.04.2011 10:13
Dyrektorzy szkół zawodowych twierdzą, że to oni walczą z bezrobociem i powinni dostawać więcej pieniędzy niż ogólniaki. - Bo kto generuje największe bezrobocie? Absolwenci socjologii i politologii - przekonują
Marek Szustakowski zgłębia w "ekonomiku" przy ul. Długiej wiedzę o ekskluzywnych hotelach. Nie pójdzie na studia. Zostanie technikiem hotelarstwa. - Przyszłościowa sprawa. Takie hotele to inny świat, inna klientela. Uwierzcie, że z samych napiwków można się utrzymać - przekonuje Marek.
Jego koleżanki, Monika Firus i Małgorzata Mirkiewicz chcą wejść w branżę turystyczną. - Nie macie pojęcia, jak wielu ludzi jeździ na wycieczki. A przy okazji sami zwiedzamy świat - opowiadają. Na kierunku technik turystki w "ekonomiku" stawiają na geografię i języki obce.
W ich szkole na miejskich prezentacjach zawodowych można było spotkać budowlańców, murarzy, handlowców. Przyszli technicy ochrony środowiska z Zespołu Szkół Zawodowych PBO przy ul. Botanicznej pokazywali, jak pod mikroskopem wyglądają tulipany, włosy i pająki. "Elektronik" kusił grami komputerowymi i nowoczesną obrabiarką CNC, która wyprodukuje milion gwoździ. Ale przede wszystkim, pierwszeństwem na kierunki techniczne na Uniwersytecie Zielonogórskim. - Chcemy uświadomić gimnazjalistom, jak ogromne znaczenie ma dziś zdobywanie kwalifikacji. Rynek pracy jest wymagający, coraz trudniej znaleźć pracę. Trzeba się wykazać znakomitymi umiejętnościami - przekonuje Agnieszka Czajka ze Środowiskowego Centrum Doradztwa Zawodowego przy "ekonomiku", współorganizatorka imprezy. - W Zielonej Górze opłaca się być spedytorem. Nie narzekamy na brak firm transportowych i budowlanych.
A w powietrzu unosił się zapach drożdżowych rogalików upieczonych przez uczniów Zespołu Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego (ZSiPKZ) przy ul. Botanicznej.
- Te pyszności musiały gdzieś powstać. Nie wyszkolimy dobrze ludzi, jeśli nie będziemy dysponować większymi pieniędzmi - przekonuje Mariola Kostrzewska z ZSiPKZ. Jej zdaniem, zielonogórskie zawodówki powinny dostawać wyższą subwencję niż ogólniaki. Bo muszą utrzymać pracownie. Przy Botanicznej działa ich kilka, m.in. gastronomiczna, winiarska, kosmetyczna, fryzjerska. A uczniów jest prawie tysiąc.
- To my pomożemy Zielonej Górze zwalczyć bezrobocie. A kto generuje największe? Absolwenci socjologii i politologii. Szkolnictwu zawodowemu wyrządzono krzywdę, bo uczyniono fetysz z edukacji ogólnej - twierdzi Kostrzewska. Powołuje się na nową reformę, nad którą pracuje MEN. Kształcenie modułowe ma dotrzeć do szkolnictwa zawodowego we wrześniu 2012 r. Uczeń ma "umieć zrobić", a nie "wiedzieć jak zrobić". Zakłada skupienie się na szlifowaniu umiejętności w jednej, konkretnej dziedzinie. - Takie kształcenie jest pożyteczne, ale kosztowne. Słowem: potrzebujemy więcej pieniędzy niż ogólniaki - mówi Kostrzewska. Roczny budżet szkoły to niewiele ponad 5 mln zł. Dyrektor Leszek Jastrubczak chciałby, aby wzrósł o 25 proc. Wtedy, po wejściu systemu modułowego, szkołę uda się utrzymać na jej obecnym poziomie.
Co na to dyrektorzy ogólniaków? Zbigniew Kościk, dyrektor III LO: - Większe pieniądze nie tylko należą się szkołom zawodowym, ale i są większe. Kształcenie zawodowe jest ważne i przyszłościowe. Nie chciałbym jednak antagonizować tych typów szkół. To tak jakby postawić obok siebie kino i teatr - porównuje. Budżet jego ogólniaka to ponad 3 mln zł.
Jego koleżanki, Monika Firus i Małgorzata Mirkiewicz chcą wejść w branżę turystyczną. - Nie macie pojęcia, jak wielu ludzi jeździ na wycieczki. A przy okazji sami zwiedzamy świat - opowiadają. Na kierunku technik turystki w "ekonomiku" stawiają na geografię i języki obce.
W ich szkole na miejskich prezentacjach zawodowych można było spotkać budowlańców, murarzy, handlowców. Przyszli technicy ochrony środowiska z Zespołu Szkół Zawodowych PBO przy ul. Botanicznej pokazywali, jak pod mikroskopem wyglądają tulipany, włosy i pająki. "Elektronik" kusił grami komputerowymi i nowoczesną obrabiarką CNC, która wyprodukuje milion gwoździ. Ale przede wszystkim, pierwszeństwem na kierunki techniczne na Uniwersytecie Zielonogórskim. - Chcemy uświadomić gimnazjalistom, jak ogromne znaczenie ma dziś zdobywanie kwalifikacji. Rynek pracy jest wymagający, coraz trudniej znaleźć pracę. Trzeba się wykazać znakomitymi umiejętnościami - przekonuje Agnieszka Czajka ze Środowiskowego Centrum Doradztwa Zawodowego przy "ekonomiku", współorganizatorka imprezy. - W Zielonej Górze opłaca się być spedytorem. Nie narzekamy na brak firm transportowych i budowlanych.
A w powietrzu unosił się zapach drożdżowych rogalików upieczonych przez uczniów Zespołu Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego (ZSiPKZ) przy ul. Botanicznej.
- Te pyszności musiały gdzieś powstać. Nie wyszkolimy dobrze ludzi, jeśli nie będziemy dysponować większymi pieniędzmi - przekonuje Mariola Kostrzewska z ZSiPKZ. Jej zdaniem, zielonogórskie zawodówki powinny dostawać wyższą subwencję niż ogólniaki. Bo muszą utrzymać pracownie. Przy Botanicznej działa ich kilka, m.in. gastronomiczna, winiarska, kosmetyczna, fryzjerska. A uczniów jest prawie tysiąc.
- To my pomożemy Zielonej Górze zwalczyć bezrobocie. A kto generuje największe? Absolwenci socjologii i politologii. Szkolnictwu zawodowemu wyrządzono krzywdę, bo uczyniono fetysz z edukacji ogólnej - twierdzi Kostrzewska. Powołuje się na nową reformę, nad którą pracuje MEN. Kształcenie modułowe ma dotrzeć do szkolnictwa zawodowego we wrześniu 2012 r. Uczeń ma "umieć zrobić", a nie "wiedzieć jak zrobić". Zakłada skupienie się na szlifowaniu umiejętności w jednej, konkretnej dziedzinie. - Takie kształcenie jest pożyteczne, ale kosztowne. Słowem: potrzebujemy więcej pieniędzy niż ogólniaki - mówi Kostrzewska. Roczny budżet szkoły to niewiele ponad 5 mln zł. Dyrektor Leszek Jastrubczak chciałby, aby wzrósł o 25 proc. Wtedy, po wejściu systemu modułowego, szkołę uda się utrzymać na jej obecnym poziomie.
Co na to dyrektorzy ogólniaków? Zbigniew Kościk, dyrektor III LO: - Większe pieniądze nie tylko należą się szkołom zawodowym, ale i są większe. Kształcenie zawodowe jest ważne i przyszłościowe. Nie chciałbym jednak antagonizować tych typów szkół. To tak jakby postawić obok siebie kino i teatr - porównuje. Budżet jego ogólniaka to ponad 3 mln zł.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Socjologu nie generuj bezrobocia. Piecz ciastka!
mmmmmm000
16.04.11, 11:53
Szefostwo szkół średnich wie lepiej czego na rynku pracy trzeba niż "pseudonaukowcy" z UZ, produkujący pseudomagistrów na nikomu w Zielonej Górze niepotrzebnych kierunkach. A może cały ten »
-
Socjologu nie generuj bezrobocia. Piecz ciastka!
www.kulturanaukagospodarka.pl
17.04.11, 17:26
Powinna wrócić osmioklasowa szkoła podstawowa i szkoły zawodowe, gdzie uczeń otrzyma 200 euro miesięcznie za pracę 3 dni w tygodniu.Nauka 2 dni w tygodniu , praca 3 dni w tygodniu.Potrzeba »
Najczęściej czytane24 htydzień




