Niszczycielski dzień Zastalu!
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 20:25
To była jedna z tych gier, które cieszą i mówią, że drużyna koszykarzy Zastalu Zielona Góra może osiągnąć wiele. Zresztą, już osiągnęła. Miażdżąc Kotwicę, zastalowcy z przytupem zagwarantowali sobie play-offy. Brawo, brawo, brawo!
ZOBACZ TAKŻE
- Pierwszy finalista znany: Trefla strach się bać (18-02-12, 18:48)
- Intermarche Puchar Polski. Bitwa na czterech małych wielkich generałów (17-02-12, 14:48)
- Moja kolekcja długopisów Zastalu (16-02-12, 20:12)
- Ścieżka Zastalu: w półfinale Śląsk, a jeśli się uda... (15-02-12, 21:37)
- Zastal w szóstce - kiedy i z kim (12-02-12, 21:37)
- Kuba Dłoniak: - My to wszystko robimy dla was! (12-02-12, 21:12)
W niedzielny wieczór w hali CRS zielonogórscy koszykarzy zyskali coś więcej, niż play-off i górną szóstkę. Sami sobie odpowiedzieli na pytanie, czy są w stanie zagrać dobrze, nieomal najlepiej jak potrafią, gdy w puli tkwi niebagatelna stawka i nie wolno dać słabszemu przeciwnikowi szansy na sytuację, w której o losach meczu mogłaby zaważyć ostatnia akcja. Kotwica Kołobrzeg nie dostała w Zielonej Górze takiej szansy. W finiszowych minutach goście musieli się ratować, by w ogóle wyjść z tego spotkania z twarzą. O równej rywalizacji nie mogli już wtedy chyba nawet marzyć.
Co doprowadziło zastalowców do niepodważalnej wygranej? Otóż obrona, której Kotwica nie była w stanie ani złamać, ani także ustawić pod własnym koszem równie szczelnej zapory. Pasowałaby tu projekcja z czwartej kwarty. Gdy liczba minut, jakie zostały do końca meczu, niby jeszcze tworzyła margines na odwrócenie losów walki, w której dominował Zastal. Ale obraz z boiska nie zostawiał złudzeń. Gracze z Kołobrzegu bili niczym głową w mur.
Pozostawały już tylko niespełna cztery minuty do zamknięcia widowiska, gdy zielonogórzanie wygrywali 82:47, co było o tyle wymowne, że kwarta zaczynała się przy wyniku 66:46. I stanowiło dowód, że Zastal bronił szczelnie, rzucał celnie, a Kotwica popadała w bezradność. Kołobrzescy zawodnicy sami mogli zwątpić w fakt, że kilka, kilkanaście minut wcześniej chwytali falę nadziei, przegrywając ledwie 42:46. Ale zastalowcy tego dnia byli dla nich bezlitośni. Jedna zepsuta akcja, faul niegodny sportowca, pudło, strata. I po chwili goście już nie widzieli sposobu, by gonić. Zastal odjeżdżał w tempie nieosiągalnym. Absolutnie nie dało się dostrzec, że tuż przed tym ważnym występem zielonogórski klub rozstał się z centrem Pervisem Pasco. Na tablicach dominowali właśnie gracze Zastalu, wygrawszy potyczki o zbiórki 42:28. A Kirk Archibeque był w niedzielę postacią iście olbrzymią. W 24 minuty zdobył na świetniej skuteczności 24 punkty, piłkę zebrał 14 razy.
- Nawet nie chce mi się mówić o dzisiejszym meczu. Po prostu ich zniszczyliśmy - skwitował trener zwycięzców Mihailo Uvalin.
Teraz przed Zastalem spotkania z pięcioma najlepszymi drużynami w lidze o dobre rozstawienie przed play-offami, a przed tym szansa na Puchar Polski na boisku w hali CRS. Czy to, co najpiękniejsze, dopiero się zaczyna?
ZASTAL ZIELONA GÓRA - KOTWICA KOŁOBRZEG 85:55
KWARTY: 24:16, 18:15, 24:15, 19:9
ZASTAL: Archibeque 21, Hodge 20 (2), Chanas 11 (1), Stelmach 5 (1), Sroka 4 oraz Flieger 10, Dłoniak 9 (1), Matczak 4, Rajewicz 1, Mirković 0, Chodkiewicz 0.
KOTWICA: Brown 16, Sapp 14 (1), Harris 13 (1), Brandwein 2, Wichniarz 2, oraz Kwiatkowski 3 (1), Kęsicki 2, Diduszko 2, Djurić 1, Złoty 0, Rduch 0.
Co doprowadziło zastalowców do niepodważalnej wygranej? Otóż obrona, której Kotwica nie była w stanie ani złamać, ani także ustawić pod własnym koszem równie szczelnej zapory. Pasowałaby tu projekcja z czwartej kwarty. Gdy liczba minut, jakie zostały do końca meczu, niby jeszcze tworzyła margines na odwrócenie losów walki, w której dominował Zastal. Ale obraz z boiska nie zostawiał złudzeń. Gracze z Kołobrzegu bili niczym głową w mur.
Pozostawały już tylko niespełna cztery minuty do zamknięcia widowiska, gdy zielonogórzanie wygrywali 82:47, co było o tyle wymowne, że kwarta zaczynała się przy wyniku 66:46. I stanowiło dowód, że Zastal bronił szczelnie, rzucał celnie, a Kotwica popadała w bezradność. Kołobrzescy zawodnicy sami mogli zwątpić w fakt, że kilka, kilkanaście minut wcześniej chwytali falę nadziei, przegrywając ledwie 42:46. Ale zastalowcy tego dnia byli dla nich bezlitośni. Jedna zepsuta akcja, faul niegodny sportowca, pudło, strata. I po chwili goście już nie widzieli sposobu, by gonić. Zastal odjeżdżał w tempie nieosiągalnym. Absolutnie nie dało się dostrzec, że tuż przed tym ważnym występem zielonogórski klub rozstał się z centrem Pervisem Pasco. Na tablicach dominowali właśnie gracze Zastalu, wygrawszy potyczki o zbiórki 42:28. A Kirk Archibeque był w niedzielę postacią iście olbrzymią. W 24 minuty zdobył na świetniej skuteczności 24 punkty, piłkę zebrał 14 razy.
- Nawet nie chce mi się mówić o dzisiejszym meczu. Po prostu ich zniszczyliśmy - skwitował trener zwycięzców Mihailo Uvalin.
Teraz przed Zastalem spotkania z pięcioma najlepszymi drużynami w lidze o dobre rozstawienie przed play-offami, a przed tym szansa na Puchar Polski na boisku w hali CRS. Czy to, co najpiękniejsze, dopiero się zaczyna?
ZASTAL ZIELONA GÓRA - KOTWICA KOŁOBRZEG 85:55
KWARTY: 24:16, 18:15, 24:15, 19:9
ZASTAL: Archibeque 21, Hodge 20 (2), Chanas 11 (1), Stelmach 5 (1), Sroka 4 oraz Flieger 10, Dłoniak 9 (1), Matczak 4, Rajewicz 1, Mirković 0, Chodkiewicz 0.
KOTWICA: Brown 16, Sapp 14 (1), Harris 13 (1), Brandwein 2, Wichniarz 2, oraz Kwiatkowski 3 (1), Kęsicki 2, Diduszko 2, Djurić 1, Złoty 0, Rduch 0.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




