Dłoniak do nikogo nie ma pretensji

Andrzej Tomasik
14.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 09:35
A A A Drukuj
W piłkarskiej Lechii Zielona Góra nowa bieda, nowe rządy i oto pierwsze ważne następstwo: we wtorek wieczorem doświadczony bramkarz Dawid Dłoniak i prezesi Lechii rozwiązali kontrakt za porozumieniem stron. Co zrobi Dłoniak?
Dawid Dłoniak zagra w Zielonej Górze
Fot. Kosma Zatorski / Agencja Gazeta
Dawid Dłoniak zagra w Zielonej Górze
Andrzej Tomasik: Czy Lechia próbowała cię zatrzymać, przedstawić ofertę zatrudnienia gorszą, ale do przyjęcia?

Dawid Dłoniak: Nie próbowali, nic nie zaproponowali. W związku z tym musieliśmy się rozstać za porozumieniem stron, jak dżentelmeni. Czasami tak w życiu bywa. Ja to rozumiem. Dlatego, ani Krzysia Stacewicza, ani prezesa Materny o nic nie obwiniam. Oni zostali postawieni przed faktem.

Gdy Lechia oddała swój los w ręce szkółki UKP , a prezes szkółki zapowiedział, że kilku graczy będzie musiało odejść, czułeś, że pójdziesz na pierwszy ogień?

- Zdawałem sobie sprawę, że tak się może stać.

Uszykowałeś na okoliczność zagrożenia plan B?

- Plan B to miałem z miesiąc temu, gdy mocno niepokoiła mnie Olimpia Elbląg. Ale wtedy Krzysiu zapewniał, że wszystko się dobrze skończy. Zresztą ja bardzo chciałem zostać w Zielonej Górze. Dobrze mi tu. Tu mieszka mój brat [koszykarz Zastalu Kuba Dłoniak - red.], który jest dla mnie najbliższą osobą.

Ale teraz musisz coś wymyślić?

- Tak. Nie mam pojęcia, co będzie. Jeszcze dziś wieczorem na gorąco nie mam żadnego pomysłu. Jutra rano wstanę i spokojnie coś spróbuję zdecydować.

A twoja niebieska krew? To może być ten czas i ten kierunek?

- Kto wie? Nie mówię tak, nie mówię nie. Stilon Gorzów jest dla mnie najbliższy. Kocham ten klub. Jestem w stanie wiele poświęcić, żeby tam zagrać.

Masz żal, że kontrakt w Zielonej Górze kończy się w połowie drogi i nie dokończysz z chłopakami walki o awans do drugiej ligi?

- Dłoniak do nikogo nie ma pretensji! Na nikogo się nie gniewa, ani nie boczy. Tak się stało. Trudno. Czas spędzony w Zielonej Górze będę wspominał kapitalnie. I was dziennikarzy także, bo zawsze byliście za mną.

W Zielonej Górze będziemy cię jeszcze widywać na meczach koszykówki?

- No raczej! Brat jest dla mnie najważniejszy i gdy tylko znajdę wolną chwilę, wpadnę na mecz Zastalu. Dlatego nie ma co dramatyzować. Będziemy się widywać i normalnie rozmawiać.

Kto powinien zająć w Lechii twoje miejsce między słupkami?

- Chciałbym, żeby to był Krystian Kalinowski, ale on ma kontuzję.

A ponoć jest jeszcze taki młody, zdolny bramkarz z trudnym charakterem?

- Nie wiem, czy mówimy o tym samym. Ale jest taki jeden i gdyby był w regularnym treningu, to spokojnie sobie poradzi. Tylko on musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce bronić.

W Lechii byłeś bramkarzem i trenerem. Kończy się jedno i drugie?

- Tak, praca z bramkarzami też się kończy. Ale jeśli będę w Gorzowie i chłopaki będą potrzebowali mojej pomocy, niech wpadają. Urządzę im specjalny trening. Nie odcinam się od Zielonej Góry, od Lechii. Mama mnie tak wychowała, że trzeba szanować ludzi. I ja nikomu nie odmówię pomocy.



Dawid Dłoniak ma 31 lat, grał m.in. w GKP Gorzów, Czarnych Witnica, Polonii Słubice, Motorze Lublin. W styczniu 2011 r. wzmocnił skład Lechii. Grał tu z numerem 23. Dlaczego? - Bo tyle lat żyła moja siostra. I chociaż w ten sposób staram się cały czas być przy niej - tłumaczył bramkarz.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów