Dłoniak do nikogo nie ma pretensji
14.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 09:35
W piłkarskiej Lechii Zielona Góra nowa bieda, nowe rządy i oto pierwsze ważne następstwo: we wtorek wieczorem doświadczony bramkarz Dawid Dłoniak i prezesi Lechii rozwiązali kontrakt za porozumieniem stron. Co zrobi Dłoniak?
ZOBACZ TAKŻE
- Czwartek - ostatni dzień rozbioru Lechii (16-02-12, 19:54)
- Drugi dzień negocjacji i znów mniej piłkarzy (15-02-12, 20:38)
- Komentarz: Bezligowe miasto Zielona Góra (14-02-12, 17:15)
- Nowa rzeczywistość piłkarska: czas młodzieży i UKP (13-02-12, 19:45)
- Trener Lechii: Nas nic nie zwalnia z obowiązku (10-02-12, 10:54)
- Jerzy Materna: Prezydent powinien zwolnić doradcę (06-02-12, 19:00)
- Janusz Kubicki i rzecznik prezydenta o pikiecie Lechii [WIDEO] (03-02-12, 20:00)
- Klapa zamiast happeningu Lechii [WIDEO] (03-02-12, 18:13)
- Materna: - Wstyd mi za prezydenta, modliłem się za niego [WIDEO] (02-02-12, 15:25)
- Prezes Lechii: - Dostaliśmy za mało, żeby godnie umrzeć (01-02-12, 21:44)
- Miasto podzieliło kasę na sport. Kto tego nie przeżyje? (30-01-12, 20:32)
Andrzej Tomasik: Czy Lechia próbowała cię zatrzymać, przedstawić ofertę zatrudnienia gorszą, ale do przyjęcia?
Dawid Dłoniak: Nie próbowali, nic nie zaproponowali. W związku z tym musieliśmy się rozstać za porozumieniem stron, jak dżentelmeni. Czasami tak w życiu bywa. Ja to rozumiem. Dlatego, ani Krzysia Stacewicza, ani prezesa Materny o nic nie obwiniam. Oni zostali postawieni przed faktem.
Gdy Lechia oddała swój los w ręce szkółki UKP , a prezes szkółki zapowiedział, że kilku graczy będzie musiało odejść, czułeś, że pójdziesz na pierwszy ogień?
- Zdawałem sobie sprawę, że tak się może stać.
Uszykowałeś na okoliczność zagrożenia plan B?
- Plan B to miałem z miesiąc temu, gdy mocno niepokoiła mnie Olimpia Elbląg. Ale wtedy Krzysiu zapewniał, że wszystko się dobrze skończy. Zresztą ja bardzo chciałem zostać w Zielonej Górze. Dobrze mi tu. Tu mieszka mój brat [koszykarz Zastalu Kuba Dłoniak - red.], który jest dla mnie najbliższą osobą.
Ale teraz musisz coś wymyślić?
- Tak. Nie mam pojęcia, co będzie. Jeszcze dziś wieczorem na gorąco nie mam żadnego pomysłu. Jutra rano wstanę i spokojnie coś spróbuję zdecydować.
A twoja niebieska krew? To może być ten czas i ten kierunek?
- Kto wie? Nie mówię tak, nie mówię nie. Stilon Gorzów jest dla mnie najbliższy. Kocham ten klub. Jestem w stanie wiele poświęcić, żeby tam zagrać.
Masz żal, że kontrakt w Zielonej Górze kończy się w połowie drogi i nie dokończysz z chłopakami walki o awans do drugiej ligi?
- Dłoniak do nikogo nie ma pretensji! Na nikogo się nie gniewa, ani nie boczy. Tak się stało. Trudno. Czas spędzony w Zielonej Górze będę wspominał kapitalnie. I was dziennikarzy także, bo zawsze byliście za mną.
W Zielonej Górze będziemy cię jeszcze widywać na meczach koszykówki?
- No raczej! Brat jest dla mnie najważniejszy i gdy tylko znajdę wolną chwilę, wpadnę na mecz Zastalu. Dlatego nie ma co dramatyzować. Będziemy się widywać i normalnie rozmawiać.
Kto powinien zająć w Lechii twoje miejsce między słupkami?
- Chciałbym, żeby to był Krystian Kalinowski, ale on ma kontuzję.
A ponoć jest jeszcze taki młody, zdolny bramkarz z trudnym charakterem?
- Nie wiem, czy mówimy o tym samym. Ale jest taki jeden i gdyby był w regularnym treningu, to spokojnie sobie poradzi. Tylko on musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce bronić.
W Lechii byłeś bramkarzem i trenerem. Kończy się jedno i drugie?
- Tak, praca z bramkarzami też się kończy. Ale jeśli będę w Gorzowie i chłopaki będą potrzebowali mojej pomocy, niech wpadają. Urządzę im specjalny trening. Nie odcinam się od Zielonej Góry, od Lechii. Mama mnie tak wychowała, że trzeba szanować ludzi. I ja nikomu nie odmówię pomocy.
Dawid Dłoniak ma 31 lat, grał m.in. w GKP Gorzów, Czarnych Witnica, Polonii Słubice, Motorze Lublin. W styczniu 2011 r. wzmocnił skład Lechii. Grał tu z numerem 23. Dlaczego? - Bo tyle lat żyła moja siostra. I chociaż w ten sposób staram się cały czas być przy niej - tłumaczył bramkarz.
Dawid Dłoniak: Nie próbowali, nic nie zaproponowali. W związku z tym musieliśmy się rozstać za porozumieniem stron, jak dżentelmeni. Czasami tak w życiu bywa. Ja to rozumiem. Dlatego, ani Krzysia Stacewicza, ani prezesa Materny o nic nie obwiniam. Oni zostali postawieni przed faktem.
Gdy Lechia oddała swój los w ręce szkółki UKP , a prezes szkółki zapowiedział, że kilku graczy będzie musiało odejść, czułeś, że pójdziesz na pierwszy ogień?
- Zdawałem sobie sprawę, że tak się może stać.
Uszykowałeś na okoliczność zagrożenia plan B?
- Plan B to miałem z miesiąc temu, gdy mocno niepokoiła mnie Olimpia Elbląg. Ale wtedy Krzysiu zapewniał, że wszystko się dobrze skończy. Zresztą ja bardzo chciałem zostać w Zielonej Górze. Dobrze mi tu. Tu mieszka mój brat [koszykarz Zastalu Kuba Dłoniak - red.], który jest dla mnie najbliższą osobą.
Ale teraz musisz coś wymyślić?
- Tak. Nie mam pojęcia, co będzie. Jeszcze dziś wieczorem na gorąco nie mam żadnego pomysłu. Jutra rano wstanę i spokojnie coś spróbuję zdecydować.
A twoja niebieska krew? To może być ten czas i ten kierunek?
- Kto wie? Nie mówię tak, nie mówię nie. Stilon Gorzów jest dla mnie najbliższy. Kocham ten klub. Jestem w stanie wiele poświęcić, żeby tam zagrać.
Masz żal, że kontrakt w Zielonej Górze kończy się w połowie drogi i nie dokończysz z chłopakami walki o awans do drugiej ligi?
- Dłoniak do nikogo nie ma pretensji! Na nikogo się nie gniewa, ani nie boczy. Tak się stało. Trudno. Czas spędzony w Zielonej Górze będę wspominał kapitalnie. I was dziennikarzy także, bo zawsze byliście za mną.
W Zielonej Górze będziemy cię jeszcze widywać na meczach koszykówki?
- No raczej! Brat jest dla mnie najważniejszy i gdy tylko znajdę wolną chwilę, wpadnę na mecz Zastalu. Dlatego nie ma co dramatyzować. Będziemy się widywać i normalnie rozmawiać.
Kto powinien zająć w Lechii twoje miejsce między słupkami?
- Chciałbym, żeby to był Krystian Kalinowski, ale on ma kontuzję.
A ponoć jest jeszcze taki młody, zdolny bramkarz z trudnym charakterem?
- Nie wiem, czy mówimy o tym samym. Ale jest taki jeden i gdyby był w regularnym treningu, to spokojnie sobie poradzi. Tylko on musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce bronić.
W Lechii byłeś bramkarzem i trenerem. Kończy się jedno i drugie?
- Tak, praca z bramkarzami też się kończy. Ale jeśli będę w Gorzowie i chłopaki będą potrzebowali mojej pomocy, niech wpadają. Urządzę im specjalny trening. Nie odcinam się od Zielonej Góry, od Lechii. Mama mnie tak wychowała, że trzeba szanować ludzi. I ja nikomu nie odmówię pomocy.
Dawid Dłoniak ma 31 lat, grał m.in. w GKP Gorzów, Czarnych Witnica, Polonii Słubice, Motorze Lublin. W styczniu 2011 r. wzmocnił skład Lechii. Grał tu z numerem 23. Dlaczego? - Bo tyle lat żyła moja siostra. I chociaż w ten sposób staram się cały czas być przy niej - tłumaczył bramkarz.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




