Dlaczego bachusik jest goły, czyli o co pytają dzieci
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 13:52
Wybierając się na spacer z dzieckiem po Zielonej Górze przygotuj się na trudne pytania. Nawet przewodnicy turystyczni mają z nimi problem. Oto zestaw, który usłyszeliśmy od grupy sześciolatków podczas zwiedzania miasta.
Zdaniem Jolanty Łozińskiej, przewodnika turystycznego, dzieci to najbardziej wdzięczne grupy. - Chodzą, pytają, dopytują, zaglądają w różne zakamarki, dostrzegają szczegóły, ale i zadają czasem trudne pytania - przyznaje. Dzisiaj mogliśmy się o tym przekonać. Towarzyszyliśmy grupie przedszkolaków z Przedszkola nr 39 "Słoneczko" przy ul. Lisiej, które wybrały się na wycieczkę po starówce zorganizowaną przez Lubuskie Stowarzyszenie Przewodników Turystycznych.
Pierwszy przystanek to kościół Matki Bożej Częstochowskiej. I zaczyna się. - Czy to prawda, że kościół zbudowany jest z jajek i kup? - pada pytanie. - Nie. Jest z drewna i materiałów budowlanych - tłumaczy przewodnik zawiłości muru szachulcowego. Tymczasem większość dzieci już zauważyła coś innego. - O bachusik! A dlaczego ten jest ubrany, a ten drugi goły? - pytają dzieci.
Przewodnik wykorzystując sytuację mówi o murach obronnych. - A po co je wybudowano? - dopytują przedszkolaki.
Drugi przystanek - rynek i ratusz. Zainteresowanie wzbudza historia ratusza. Ale nie tego, który stoi, ale drewnianego, w który uderzył piorun i się spalił. Obecny ratusz ma jednak ciekawy element: ceglane okno. - Dlaczego ono jest takie z cegły i nic nie widać. To remont? - pyta chłopiec.
Największe wrażenie zrobiła jednak Wieża Głodowa i bachusik przyczepiony do niej.
- Ale ona stara trochę - kiwają głowami przedszkolaki. - A bachusik, dlaczego jest taki przyczepiony z boku i tak się wspina? Po co? - pada od razu lawina pytań.
Nawet bachusika przyćmiewa jednak historia o czarownicach. - W ciągu trzech lat spalono na tym placu aż 73 kobiety - mówi Jolanta Łozińska. - Ale jak to? Takie prawdziwe czarownice były? Takie normalne? Przecież one są tylko w bajkach - nie dowierzają dzieci.
Przy 800-letnim cisie najbardziej dziwi informacja, że z takich drzew robiono kiedyś łuki. Chłopcy od razu zaczynają na niby naciągać cięciwy. - A po co są te zielone naklejki jak tabliczki policyjne? - pyta dziewczynka pokazując tabliczki o tym, że cis jest pomnikiem przyrody.
W konkatedrze dzieci zatrzymują się przy epitafium, kolejnym już dzisiaj. - O znowu nakładka! - mówi jeden z przedszkolaków.
Zaczynają jednak przyglądać się symbolom różnych zawodów, które widać na kamiennej tablicy. - A dlaczego tu jest trupia czaszka i gitary, no i saksofon, koło od karocy, ptak, tort? - pytają chórem. Zresztą w kościele jest wiele ciekawych rzeczy: fotelik (konfesjonał), grób i żywe świeczki (świecznik intencyjny przy bocznym ołtarzu), flagi, żyrandol (wskazywany jako centralna część świątyni).
A co Wy pokazujecie swoim dzieciom podczas spacerów po mieście? Macie ulubioną trasę albo ulubione miejsca? Która z historii miasta najbardziej ciekawi wasze dziecko? Czekamy na Wasze propozycje tras spacerowych po Zielonej Górze. Piszcie na naszym forum i na adres: beata.tokarz@zielona.agora.pl
Pierwszy przystanek to kościół Matki Bożej Częstochowskiej. I zaczyna się. - Czy to prawda, że kościół zbudowany jest z jajek i kup? - pada pytanie. - Nie. Jest z drewna i materiałów budowlanych - tłumaczy przewodnik zawiłości muru szachulcowego. Tymczasem większość dzieci już zauważyła coś innego. - O bachusik! A dlaczego ten jest ubrany, a ten drugi goły? - pytają dzieci.
Przewodnik wykorzystując sytuację mówi o murach obronnych. - A po co je wybudowano? - dopytują przedszkolaki.
Drugi przystanek - rynek i ratusz. Zainteresowanie wzbudza historia ratusza. Ale nie tego, który stoi, ale drewnianego, w który uderzył piorun i się spalił. Obecny ratusz ma jednak ciekawy element: ceglane okno. - Dlaczego ono jest takie z cegły i nic nie widać. To remont? - pyta chłopiec.
Największe wrażenie zrobiła jednak Wieża Głodowa i bachusik przyczepiony do niej.
- Ale ona stara trochę - kiwają głowami przedszkolaki. - A bachusik, dlaczego jest taki przyczepiony z boku i tak się wspina? Po co? - pada od razu lawina pytań.
Nawet bachusika przyćmiewa jednak historia o czarownicach. - W ciągu trzech lat spalono na tym placu aż 73 kobiety - mówi Jolanta Łozińska. - Ale jak to? Takie prawdziwe czarownice były? Takie normalne? Przecież one są tylko w bajkach - nie dowierzają dzieci.
Przy 800-letnim cisie najbardziej dziwi informacja, że z takich drzew robiono kiedyś łuki. Chłopcy od razu zaczynają na niby naciągać cięciwy. - A po co są te zielone naklejki jak tabliczki policyjne? - pyta dziewczynka pokazując tabliczki o tym, że cis jest pomnikiem przyrody.
W konkatedrze dzieci zatrzymują się przy epitafium, kolejnym już dzisiaj. - O znowu nakładka! - mówi jeden z przedszkolaków.
Zaczynają jednak przyglądać się symbolom różnych zawodów, które widać na kamiennej tablicy. - A dlaczego tu jest trupia czaszka i gitary, no i saksofon, koło od karocy, ptak, tort? - pytają chórem. Zresztą w kościele jest wiele ciekawych rzeczy: fotelik (konfesjonał), grób i żywe świeczki (świecznik intencyjny przy bocznym ołtarzu), flagi, żyrandol (wskazywany jako centralna część świątyni).
A co Wy pokazujecie swoim dzieciom podczas spacerów po mieście? Macie ulubioną trasę albo ulubione miejsca? Która z historii miasta najbardziej ciekawi wasze dziecko? Czekamy na Wasze propozycje tras spacerowych po Zielonej Górze. Piszcie na naszym forum i na adres: beata.tokarz@zielona.agora.pl
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć