Jak odróżnić słup wyborczy od prawdziwego kandydata

Łukasz Woźnicki
22.09.2011 , aktualizacja: 22.09.2011 18:57
A A A Drukuj
Senator Henryk Maciej Woźniak Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta Senator Henryk Maciej Woźniak
Henryk M. Woźniak (PO) chce zlikwidować KRUS oraz zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Krzysztof Sikora (SLD) uważa, że gimnazja się nie sprawdziły. Podobnego zdania jest Jacek Budziński (PiS). Zanim pójdziemy głosować, warto sprawdzić, jakie poglądy mają kandydaci i czy w ogóle je mają
Krzysztof Sikora
Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta
Krzysztof Sikora
Jacek Budziński, zielonogórski radny PiS
Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta
Jacek Budziński, zielonogórski radny PiS
- Przed wyborami postawmy się w roli pracodawcy. Przez cztery lata będziemy płacić politykom, którzy powinni reprezentować nasze interesy. Mamy prawo wiedzieć, kim są, jakie mają zamiary i czy je realizują - mówi Róża Rzeplińska ze Stowarzyszenia 61. Organizacja rozesłała do kandydatów do Sejmu i Senatu kwestionariusze. Pytała o motywy kandydowania, poglądy w kluczowych dla państwa sprawach, obietnice wyborcze czy podejście do drażliwych problemów. Publikuje je na portalu internetowym - MamPrawoWiedzieć.pl

Kwestionariusze dostało na skrzynki blisko 70 lubuskich kandydatów. Tyle adresów mailowych udało się ustalić stowarzyszeniu. Co z resztą? Adresów prawie 130 kandydatów nie miały nawet ich sztaby wyborcze. - Powód jest prosty, osoby od pewnego miejsca na liście to tzw. słupy wyborcze, co z resztą same przyznają - mówi Róża Rzeplińska. Do wczoraj kwestionariusze wypełniło 11 lubuskich kandydatów. Był wśród nich tylko jeden parlamentarzysta - senator PO z Gorzowa Henryk M. Woźniak. Ze znanych polityków znaleźliśmy jeszcze Jacka Budzińskiego, radnego PiS z Zielonej Góry i Krzysztofa Sikorę, sekretarza lubuskiego SLD.

Z kwestionariusza senatora Woźniaka dowiemy się m.in. że kandyduje, aby dbać o finanse publiczne, komunikację i rozwój województwa. Nie dowiemy się, czy zna jakikolwiek język obcy, bo to pytanie pozostawił bez odpowiedzi. Najciekawsze jest podejście senatora do spraw gospodarczych. Tym bardziej że przed laty zakładał w Gorzowie Kongres Liberalno-Demokratyczny. Teraz sprzeciwia się szerokiej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Uważa, że znaczna część zakładów powinna zostać w rękach państwa, m.in. sektor energetyczny. Jest przeciw wprowadzeniu podatku liniowego, który jeszcze kilka lat temu forsowała Platforma. Popiera to, z czym rząd Tuska sobie nie poradził, czyli likwidację KRUS, zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn czy likwidację przywilejów emerytalnych górników i służb mundurowych.

Dość precyzyjniewypełnił kwestionariusz Krzysztof Sikora , sekretarz lubuskiego SLD, który kandyduje do Sejmu. Pisze, że jeśli zostanie posłem, w pierwszej kolejności chce głosować nad in vitro i związkami partnerskimi. Brak tych ustaw uważa, za największe porażki obecnego parlamentu. - Nie chcę IPN, nie chcę więcej lekcji religii niż WF-u w szkole. Chcę pełnej likwidacji Kościelnej Komisji Majątkowej. Chcę więcej programów wspierających młodych absolwentów wchodzących na rynek pracy - deklaruje jak na lewicowca przystało. Jednak im głębiej w kwestionariusz, tym lewicowość słabnie.

SLD chce zliberalizować przerywanie ciąży. W sierpniu Sejm obradował nad projektem Sojuszu, który legalizuje aborcję do 12. tygodnia ciąży na życzenie kobiety. Sikora w formularzy opowiada się za obecnym status quo, czyli dopuszczeniem aborcji tylko pod pewnymi warunkami. Inny przykład. Z jednej strony chce, aby w konstytucji określono na nowo relację państwo - Kościół, z drugiej nie wie, czy religia powinna zostać w szkołach, krzyże na ścianach urzędów. Nie wie też, czy duchowni powinni uczestniczyć w uroczystościach państwowych. Wyrobione zdanie ma za to w sprawie eutanazji - ta powinna być dopuszczalna na życzenie chorego.

W sprawach oświatowych popiera postulat PJN i PiS o likwidacji gimnazjów i przywróceniu dwustopniowego systemu oświaty. Tu zgadza się z Jackiem Budzińskim, zielonogórskim radnym i kandydatem PiS do Sejmu.Budzińskiemu przypadł najkrótszy z formularzy , bo zaznaczył mniej niż pozostali kandydaci obszarów politycznej działalności. Od Sikory i Woźniaka odróżnia się m. in. podejściem do sprawy parytetów. Chce zniesienia przyjętych przez obecny parlament kwot na listach wyborczych, które dają co najmniej 35 proc. kobietom i mężczyznom.

Najwięcej uwagi radny PiS poświęca problemom oświatowym. Sam jest nauczycielem historii. Uważa, że szkolnictwo potrzebuje stabilizacji, a nie ciągłych zmian. Sprzeciwia się posyłaniu do szkół sześciolatków, zniesieniu Karty nauczyciela i zatrudnianiu nauczycieli na podstawie przepisów Kodeksu pracy. Chce zreformować sposób wyłaniania dyrektorów szkół i dać wpływ na wybór radzie pedagogicznej i rodzicom. Uważa, że rola władz samorządowych w tworzeniu polityki oświatowej powinna być większa. A w kluczowych sprawach decyzje powinny należeć do obywateli, np. poprzez referendum. - Podszedłem do tego kwestionariusza z ciekawością. Wypełnienie go zajęło mi tylko pół godziny. A moi wyborcy dostali szeroką informację o mnie i moich poglądach - mówi Budziński.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów