Związkowcy wygrywają z rektorem spór o 3,5 mln
23.10.2011
, aktualizacja: 23.10.2011 17:12
Rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Czesław Osękowski przegrał w sądzie ze związkami zawodowymi uczelni. Sąd orzekł, że bezprawnie gospodarował funduszem socjalnym UZ. Chodzi o blisko 3,5 mln zł.
ZOBACZ TAKŻE
- UZ pozbywa się 230 pracowników. "Oddał nas prywaciarzowi" (16-11-11, 10:16)
- Był proces, jest zgoda. Rektor godzi się ze związkami (28-10-11, 14:23)
W środę wszyscy członkowie senatu uczelni znaleźli w swoich skrzynkach pocztowych list od Związku Zawodowego Pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego. Związkowcy informują w nim, że właśnie wygrali z rektorem w sądzie.
- Sąd nakazał Uniwersytetowi Zielonogórskiemu zwrócić do uczelnianego funduszu świadczeń socjalnych kwotę blisko 3,5 mln zł. W uzasadnieniu wskazał na rażące naruszenie przepisów ustawy o funduszu socjalnym przez władze uczelni. Wyrok jest prawomocny - czytamy w piśmie. We wtorek związkowcy wystawili rektorowi wezwanie do zwrotu orzeczonej przez sąd kwoty. Władze UZ na wykonanie wyroku dostały siedem dni.
Sąd: związkowcy mają rację
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu kończy trwający od dwóch lat spór pomiędzy związkami zawodowymi a rektorem. Sprawa sięga 2009 r., gdy UZ dostał 5,3 mln zł od Ministerstwa Nauki. Pieniądze przyznano na podwyżki pensji pracowników, ale rektor Czesław Osękowski zmienił przeznaczenie dotacji. Zamiast na pensje, wydał ją na bieżącą działalność uczelni. Swoją decyzję uzasadniał koniecznością spłaty zadłużenia, które powstało za kadencji poprzednika. Aby zrekompensować pracownikom brak podwyżek, rektor sięgnął po pieniądze z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Każdy z pracowników dostał 2 tys. zł brutto zasiłku świątecznego zamiast ok. 150 zł podwyżki z wyrównaniem od początku roku.
Decyzje rektora oprotestowały uczelniana Solidarność i Związek Zawodowy Pracowników UZ. Szybko okazało się, że rektor łamał prawo, gospodarując pieniędzmi. Po kontroli Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także NIK, okazało się, że Czesław Osękowski nie miał prawa wstrzymać podwyżek pracownikom. Ministerstwo nakazało uczelni zwrócić wydaną niezgodnie z przeznaczeniem dotację do budżetu państwa.
Kontrole wykazały także, że rektor niezgodnie z prawem wydawał pieniądze z funduszu socjalnego uczelni. Związkowcy złożyli pozew do sądu o zwrot wydanych przez rektora pieniędzy. Sąd Okręgowy w Zielonej Górze przyznał im rację, ale rektor złożył apelację. Niedawno oddalił ją Sąd Apelacyjny w Poznaniu i utrzymał w mocy wyrok pierwszej instancji.
W uzasadnieniu wyroku czytamy, że rektor nie uwzględnił zasad gospodarowania funduszem socjalnym określonych w regulaminie, który sam wprowadził. Znajduje się w nim zapis, że wysokość świadczenia musi zależeć od sytuacji życiowej, rodzinnej i materialnej osoby uprawnionej. Narzuca go ustawa o funduszu socjalnym. Tymczasem pieniądze wypłacono w oderwaniu od kryterium dochodowego. Każdy pracownik dostał taką samą kwotę. Nawet osoby, które nie złożyły niezbędnego wniosku. Sąd potwierdził, że decyzja rektora łamała zarówno ustawę o funduszu socjalnym, jak regulamin uczelnianego funduszu. Zasądził zwrot prawie 3,5 mln zł, a także zapłatę 100 tys. zł kosztów sądowych.
Pyrrusowe zwycięstwo
- Odnieśliśmy pyrrusowe zwycięstwo. Z jednej strony okazało się, że po raz kolejny mieliśmy rację. Z drugiej strony wykonanie wyroku sądu może być dla uczelni bardzo trudne. Cała sprawa nie przysparza chluby uniwersytetowi. Gdyby rektor Czesław Osękowski prowadził inną politykę, skutki mogłyby być inne. Mam chociaż nadzieję, że wyrok sądu będzie czytelnym znakiem dla uczelni, dla kolejnego rektora, że nie można lekceważyć prawa - mówi Beata Brzozowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Władzom uczelni przysługuje złożenie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Jednak nawet złożenie skargi nie wstrzymuje wykonania wyroku. Co zrobi uczelnia, nie wiadomo. Ewa Sapeńko, rzecznik UZ, odmawia komentarza. - Nie komentujemy wewnętrznych spraw uczelni w mediach - mówi.
Rektor Osękowski musi wykonać wyrok sądu i zwrócić pieniądze do funduszu socjalnego. Rocznie wpływa do niego 4,5 mln zł, więc kolejne 3,5 mln zł będzie sporym zastrzykiem finansowym. Pieniądze trafią do pracowników uczelni w formie m.in. dopłat do wczasów pod gruszą, świadczeń świątecznych czy pożyczek mieszkaniowych. - Wiemy, że rektor sprzedał władzom Zielonej Góry ziemię w Nowym Kisielinie. Planuje sprzedaż ośrodków wypoczynkowych w Lubrzy i Lubiatowie. Sądzę, że pieniądze powinien mieć zabezpieczone - komentuje Grażyna Jaskólska, przewodnicząca uczelnianej Solidarności, drugiego ze związków.
To rozwiązanie wydaje się jednak mało prawdopodobne w obliczu problemów finansowych uczelni. Rektor mówi o nich nie od dziś. Związki biorą ten fakt pod uwagę i wyciągają do Czesława Osękowskiego rękę. ZZPUZ już w trakcie procesu proponował rektorowi rozmowy w celu doprowadzenia do ugody sądowej. Jednak rektor nie odpowiedział na propozycję związkowców. Teraz dostał ostatnią szansę. - Cały czas widzimy możliwość porozumienia i rozwiązania trudnego problemu, jaki stoi przed uczelnią, na drodze konstruktywnego dialogu. Sądzimy, że nadal istnieje możliwość wypracowania wspólnego stanowiska, które pozwoli uniknąć negatywnych skutków zasądzonego wyroku - mówi Beata Brzozowska.
- Sąd nakazał Uniwersytetowi Zielonogórskiemu zwrócić do uczelnianego funduszu świadczeń socjalnych kwotę blisko 3,5 mln zł. W uzasadnieniu wskazał na rażące naruszenie przepisów ustawy o funduszu socjalnym przez władze uczelni. Wyrok jest prawomocny - czytamy w piśmie. We wtorek związkowcy wystawili rektorowi wezwanie do zwrotu orzeczonej przez sąd kwoty. Władze UZ na wykonanie wyroku dostały siedem dni.
Sąd: związkowcy mają rację
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu kończy trwający od dwóch lat spór pomiędzy związkami zawodowymi a rektorem. Sprawa sięga 2009 r., gdy UZ dostał 5,3 mln zł od Ministerstwa Nauki. Pieniądze przyznano na podwyżki pensji pracowników, ale rektor Czesław Osękowski zmienił przeznaczenie dotacji. Zamiast na pensje, wydał ją na bieżącą działalność uczelni. Swoją decyzję uzasadniał koniecznością spłaty zadłużenia, które powstało za kadencji poprzednika. Aby zrekompensować pracownikom brak podwyżek, rektor sięgnął po pieniądze z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Każdy z pracowników dostał 2 tys. zł brutto zasiłku świątecznego zamiast ok. 150 zł podwyżki z wyrównaniem od początku roku.
Decyzje rektora oprotestowały uczelniana Solidarność i Związek Zawodowy Pracowników UZ. Szybko okazało się, że rektor łamał prawo, gospodarując pieniędzmi. Po kontroli Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także NIK, okazało się, że Czesław Osękowski nie miał prawa wstrzymać podwyżek pracownikom. Ministerstwo nakazało uczelni zwrócić wydaną niezgodnie z przeznaczeniem dotację do budżetu państwa.
Kontrole wykazały także, że rektor niezgodnie z prawem wydawał pieniądze z funduszu socjalnego uczelni. Związkowcy złożyli pozew do sądu o zwrot wydanych przez rektora pieniędzy. Sąd Okręgowy w Zielonej Górze przyznał im rację, ale rektor złożył apelację. Niedawno oddalił ją Sąd Apelacyjny w Poznaniu i utrzymał w mocy wyrok pierwszej instancji.
W uzasadnieniu wyroku czytamy, że rektor nie uwzględnił zasad gospodarowania funduszem socjalnym określonych w regulaminie, który sam wprowadził. Znajduje się w nim zapis, że wysokość świadczenia musi zależeć od sytuacji życiowej, rodzinnej i materialnej osoby uprawnionej. Narzuca go ustawa o funduszu socjalnym. Tymczasem pieniądze wypłacono w oderwaniu od kryterium dochodowego. Każdy pracownik dostał taką samą kwotę. Nawet osoby, które nie złożyły niezbędnego wniosku. Sąd potwierdził, że decyzja rektora łamała zarówno ustawę o funduszu socjalnym, jak regulamin uczelnianego funduszu. Zasądził zwrot prawie 3,5 mln zł, a także zapłatę 100 tys. zł kosztów sądowych.
Pyrrusowe zwycięstwo
- Odnieśliśmy pyrrusowe zwycięstwo. Z jednej strony okazało się, że po raz kolejny mieliśmy rację. Z drugiej strony wykonanie wyroku sądu może być dla uczelni bardzo trudne. Cała sprawa nie przysparza chluby uniwersytetowi. Gdyby rektor Czesław Osękowski prowadził inną politykę, skutki mogłyby być inne. Mam chociaż nadzieję, że wyrok sądu będzie czytelnym znakiem dla uczelni, dla kolejnego rektora, że nie można lekceważyć prawa - mówi Beata Brzozowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Władzom uczelni przysługuje złożenie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Jednak nawet złożenie skargi nie wstrzymuje wykonania wyroku. Co zrobi uczelnia, nie wiadomo. Ewa Sapeńko, rzecznik UZ, odmawia komentarza. - Nie komentujemy wewnętrznych spraw uczelni w mediach - mówi.
Rektor Osękowski musi wykonać wyrok sądu i zwrócić pieniądze do funduszu socjalnego. Rocznie wpływa do niego 4,5 mln zł, więc kolejne 3,5 mln zł będzie sporym zastrzykiem finansowym. Pieniądze trafią do pracowników uczelni w formie m.in. dopłat do wczasów pod gruszą, świadczeń świątecznych czy pożyczek mieszkaniowych. - Wiemy, że rektor sprzedał władzom Zielonej Góry ziemię w Nowym Kisielinie. Planuje sprzedaż ośrodków wypoczynkowych w Lubrzy i Lubiatowie. Sądzę, że pieniądze powinien mieć zabezpieczone - komentuje Grażyna Jaskólska, przewodnicząca uczelnianej Solidarności, drugiego ze związków.
To rozwiązanie wydaje się jednak mało prawdopodobne w obliczu problemów finansowych uczelni. Rektor mówi o nich nie od dziś. Związki biorą ten fakt pod uwagę i wyciągają do Czesława Osękowskiego rękę. ZZPUZ już w trakcie procesu proponował rektorowi rozmowy w celu doprowadzenia do ugody sądowej. Jednak rektor nie odpowiedział na propozycję związkowców. Teraz dostał ostatnią szansę. - Cały czas widzimy możliwość porozumienia i rozwiązania trudnego problemu, jaki stoi przed uczelnią, na drodze konstruktywnego dialogu. Sądzimy, że nadal istnieje możliwość wypracowania wspólnego stanowiska, które pozwoli uniknąć negatywnych skutków zasądzonego wyroku - mówi Beata Brzozowska.
- 44 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Związkowcy wygrywają z rektorem spór o 3,5 mln zł
orfeusz.pl
23.10.11, 20:21
Spoko. Na papier do ksero nie ma. Na wyjazdy nawet w Europie nie ma. Na komputery nie ma. Na nic nie ma. Ale związki dostają prawie 5 mln co roku na nagrody i dopłaty do kredytów. Jeszcze »
-
Nie żeby od razu frustracja, ale...
bredah
24.10.11, 12:37
Praca naukowa, badawcza i dydaktyczna na uczelni robi się smutna nawet dla szczególnie ambitnych osób. 2300-2500, na rękę dla adiunkta/doktora z kilkudziesięcioma międzynarodowymi »
-
a dla mnie wyglada to tak ...
maly_picolino
26.10.11, 17:32
...jakby rektor wniosl apelacje liczac, ze sad nie zdola jej rozpatrzec przed koncem jego kadencji. Potem po prostu "zapomniano" by o sprawie a rzecznik Sapenko kolejny raz nie skomentowala »
Najczęściej czytane24 htydzień



