Niewidoma do prezydenta i radnych: Władza o nas zapomniała
01.02.2012
, aktualizacja: 01.02.2012 09:52
Jak Zielona Góra jest postrzegana przez osoby niewidome i słabowidzące? Brakuje udźwiękowionych przejść dla pieszych i uwypukleń przed jezdnią. Nowe budynki są przystosowywane jedynie do potrzeb osób na wózkach. - Na ulicach trudno spotkać ludzi z białą laską. To dlatego, że boimy się wychodzić z domów. Gdziekolwiek pójdziemy, napotykamy na problemy - mówiła w ratuszu do prezydenta i radnych Marzena Bobińska - niewidoma mieszkanka Zielonej Góry
ZOBACZ TAKŻE
- Przejścia przez ulice to koszmar. Walczą o zmiany (07-05-12, 06:00)
"W Zielonej Górze jest mnóstwo osób niewidomych i słabowidzących, a nikt nie zawraca na nich uwagi. Może dlatego, że nas nie widać. Na ulicach trudno spotkać ludzi z białą laską. Dzieje się tak dlatego, że boimy się wychodzić z domów. Gdziekolwiek pójdziemy, napotykamy na problemy. Dlatego postanowiłam zabrać głos sprawie barier w Zielonej Górze. Czy państwo zdają sobie sprawę z tego, jakie bariery funkcjonują w naszym mieście? Czy może się państwo zapomnieli?
Pierwszym problemem są przejścia dla pieszych. Udźwiękowionych przejść jest jak na lekarstwo. Jak się dowiedziałam, cześć z nich ściszono, bo przeszkadzały ludziom starszym, którzy mieszkają w pobliżu. A bez udźwiękowienia przejście przez jezdnię jest problemem. Bo przecież światła nie widzę. Muszę liczyć na przechodniów i wsłuchiwanie się w szum przechodzących ludzi. Gdy oni idą, to i ja idę. Ale co mam zrobić, gdy nie ma przechodniów, ani dźwięków?
Drugim problemem jest groszek, a raczej jego brak. Chodzi o uwypuklenie przed przejściami i rondami, które można wyczuć laską. Gdy czuję groszek, wiem, że stoję przed przejściem. W urzędzie miasta usłyszałam, że wszystkie nowe przejścia mają groszek, ale co ze starymi? Weźmy rondo imienia Michała Kaziowa (zielonogórskiego pisarza i dziennikarza, który od wybuchu miny stracił wzrok i obie ręce). Przecież Kaziów był osobą niewidomą! Mimo to groszku przy jego rondzie nie ma.
Udziwiękowione przejścia można znaleźć w centrum. Są przy Centrum Biznesu i galerii Graffit, ale przy Hermesie już takiego nie ma. Przy MOPS-ie i PEFRON-ie trudno szukać groszku. Takich miejsc jest w Zielonej Górze bardzo dużo. I to pomimo faktu, że można je utworzyć za drobne pieniądze.
W ubiegłym roku byłam na gali konkursu "Zielona Góra bez barier", gdzie nagradzane były najlepiej przystosowane budynki. Proszę mi wybaczyć, ale ten konkurs to jest śmiech na sali. Budynki, owszem, mają podjazdy i dostosowane toalety, ale buduje się je z myślą tylko o osobach, które poruszają się na wózkach. O niewidomych i niesłyszących nikt nie myśli.
Weźmy budynek urzędu pracy przy ul. Sienkiewicza. Niedawno go wyremontowano. Jest tam urządzenie, które pozwala wziąć numerek potrzebny do stania w kolejce. Tylko jak osoba niewidząca ma je obsłużyć? Skąd mam wiedzieć, jaki mam numerek? Muszę prosić o pomoc innych, a ktoś może mnie wprowadzić w błąd. Ja, moi koledzy i koleżanki chcemy być samodzielni. Przecież potrafię poruszać się po mieście sama. Nie chcemy cały czas prosić o pomoc.
Mimo to nie bierze się nas pod uwagę. Zamiast udźwiękowiać przejścia, montować groszek, przystosowywać budynki do potrzeb wszystkich niepełnosprawnych, miasto wręcza jakieś śmieszne nagrody.
Ale są też dobre rzeczy, takie jak udźwiękowione autobusy MZK. Szkoda, że tylko trzynaście i niektóre mają ściszone komunikaty. Przy dużym natężeniu ruchu ich nie słychać. Podobnych udogodnień trzeba nam jednak dużo więcej."
Do sprawy wrócimy...
Pierwszym problemem są przejścia dla pieszych. Udźwiękowionych przejść jest jak na lekarstwo. Jak się dowiedziałam, cześć z nich ściszono, bo przeszkadzały ludziom starszym, którzy mieszkają w pobliżu. A bez udźwiękowienia przejście przez jezdnię jest problemem. Bo przecież światła nie widzę. Muszę liczyć na przechodniów i wsłuchiwanie się w szum przechodzących ludzi. Gdy oni idą, to i ja idę. Ale co mam zrobić, gdy nie ma przechodniów, ani dźwięków?
Drugim problemem jest groszek, a raczej jego brak. Chodzi o uwypuklenie przed przejściami i rondami, które można wyczuć laską. Gdy czuję groszek, wiem, że stoję przed przejściem. W urzędzie miasta usłyszałam, że wszystkie nowe przejścia mają groszek, ale co ze starymi? Weźmy rondo imienia Michała Kaziowa (zielonogórskiego pisarza i dziennikarza, który od wybuchu miny stracił wzrok i obie ręce). Przecież Kaziów był osobą niewidomą! Mimo to groszku przy jego rondzie nie ma.
Udziwiękowione przejścia można znaleźć w centrum. Są przy Centrum Biznesu i galerii Graffit, ale przy Hermesie już takiego nie ma. Przy MOPS-ie i PEFRON-ie trudno szukać groszku. Takich miejsc jest w Zielonej Górze bardzo dużo. I to pomimo faktu, że można je utworzyć za drobne pieniądze.
W ubiegłym roku byłam na gali konkursu "Zielona Góra bez barier", gdzie nagradzane były najlepiej przystosowane budynki. Proszę mi wybaczyć, ale ten konkurs to jest śmiech na sali. Budynki, owszem, mają podjazdy i dostosowane toalety, ale buduje się je z myślą tylko o osobach, które poruszają się na wózkach. O niewidomych i niesłyszących nikt nie myśli.
Weźmy budynek urzędu pracy przy ul. Sienkiewicza. Niedawno go wyremontowano. Jest tam urządzenie, które pozwala wziąć numerek potrzebny do stania w kolejce. Tylko jak osoba niewidząca ma je obsłużyć? Skąd mam wiedzieć, jaki mam numerek? Muszę prosić o pomoc innych, a ktoś może mnie wprowadzić w błąd. Ja, moi koledzy i koleżanki chcemy być samodzielni. Przecież potrafię poruszać się po mieście sama. Nie chcemy cały czas prosić o pomoc.
Mimo to nie bierze się nas pod uwagę. Zamiast udźwiękowiać przejścia, montować groszek, przystosowywać budynki do potrzeb wszystkich niepełnosprawnych, miasto wręcza jakieś śmieszne nagrody.
Ale są też dobre rzeczy, takie jak udźwiękowione autobusy MZK. Szkoda, że tylko trzynaście i niektóre mają ściszone komunikaty. Przy dużym natężeniu ruchu ich nie słychać. Podobnych udogodnień trzeba nam jednak dużo więcej."
Do sprawy wrócimy...
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Niewidoma do prezydenta i radnych: Władza o nas...
dysan23
01.02.12, 09:17
Popieram wypowiadajacą się Panią, tylko brakuje mi odpowiedzi reakcji radnych i prezydenta na tę interpelację!. Tak ich zamurowało, że nie mogli wykrztusić słowa?? Czekam na dalszą część »
Najczęściej czytane24 htydzień




