W mróz każą wietrzyć pokój, bo jest grzyb [ZDJĘCIA]
04.02.2012
, aktualizacja: 05.02.2012 13:30
Pan Mirosław Rogala od dwóch lat walczy z wilgocią. - Przyszli z administracji i kazali nam wietrzyć mieszkanie, gdy za oknem piętnaście stopni mrozu - opowiada
ZOBACZ TAKŻE
- Kierowcy za nic mają "zimówki". Do pierwszego śniegu (09-02-12, 07:00)
Rodzina pana Mirosława zajmuje dwupokojowe mieszkanie w Zielonej Górze przy ul. Strzeleckiej w starej kamienicy. Od samego początku zmagają się z wilgocią, która uprzykrza im życie każdej zimy. W ubiegłym roku pan Rogala postanowił wyremontować kuchnię.
- Administracja powiedziała, że mogę wymienić okno na własny koszt. Na zwrot pieniędzy będę czekał pewnie sześć lat, ale przynajmniej mamy gdzie się kąpać - wskazuje na maleńką wannę przy oknie. Największy kłopot jest z pokojem dzieci pana Mirosława. Nie dość, że mocno wieje, to jeszcze woda przecieka przez ściany. Starszy syn ma alergię, więc z powodu wilgoci często choruje.
- Teraz ma zapalenie oskrzeli i leży w łóżku. Wydajemy mnóstwo pieniędzy na leki - opowiada Rogala. Skuł tynk z zagrzybionej ściany. - Proszę przyłożyć rękę - pokazuje. Cegłówki są mokre.
Swoje kłopoty zgłosił Administracji Budynków Mieszkaniowych nr 2. - Powiedzieli, że mamy wietrzyć pokój. Staramy się, ale więcej niż piętnaście minut nie da się wytrzymać, nawet gdy zamykamy pokój - wyjaśnia.
Razem z żoną starają się załatwić swoim dzieciom sanatorium, żeby nie musiały marznąć w największe mrozy. Nie mają pieniędzy, aby wstawić nowe okno w pokoju, choć i ono nie rozwiązałoby problemu. Kolejka do wymiany okien w administracji jest tak duża, że nie warto nawet się do niej zapisać.
- Śmierdzi tu tak, że nie można wytrzymać - mówi pan Mirosław. Co na to Administracja Budynków Mieszkalnych nr 2?
- W 2005 r. wyremontowaliśmy lokal. Pan Rogala dostał mieszkanie, w którym niemal wszystko zostało wymienione. Wymalowaliśmy ściany, wstawiliśmy piec kaflowy, nowe wykładziny.
Oczywiście zgadzam się, że nie ma tam Ameryki, ale da się mieszkać. Po wizycie w lokalu okazało się, że jest on niewłaściwie eksploatowany. Okna są zaklejone pianką i silikonem, natomiast kratka wentylacyjna nie jest udrożniona z winy lokatora. Ponadto pokój nie był wietrzony. Przez to gromadzi się wilgoć i powstaje pleśń, a na oknach pojawiają się skropliny. Nakazaliśmy lokatorowi udrożnienie kratki, a wiosną gruntowną konserwację okien - wyjaśnia kierownik ABM nr 2 Janusz Puchalski.
Dodaje, że okna są zatwierdzone do wymiany, ale na nowe mieszkańcy czekają zwykle kilka lat. Janusz Puchalski opowiada, że wilgoć to plaga zimą, nawet w nowych blokach, bo mieszkańcy nie wietrzą pomieszczeń, zaklejają okna silikonem, by mieć ciepło.
Szukamy firmy, która pomogłaby państwu Rogalom wyremontować mieszkanie. Piszcie na listy@zielona.agora.pl oraz dzwońcie pod numer 68 328 105.
- Administracja powiedziała, że mogę wymienić okno na własny koszt. Na zwrot pieniędzy będę czekał pewnie sześć lat, ale przynajmniej mamy gdzie się kąpać - wskazuje na maleńką wannę przy oknie. Największy kłopot jest z pokojem dzieci pana Mirosława. Nie dość, że mocno wieje, to jeszcze woda przecieka przez ściany. Starszy syn ma alergię, więc z powodu wilgoci często choruje.
- Teraz ma zapalenie oskrzeli i leży w łóżku. Wydajemy mnóstwo pieniędzy na leki - opowiada Rogala. Skuł tynk z zagrzybionej ściany. - Proszę przyłożyć rękę - pokazuje. Cegłówki są mokre.
Swoje kłopoty zgłosił Administracji Budynków Mieszkaniowych nr 2. - Powiedzieli, że mamy wietrzyć pokój. Staramy się, ale więcej niż piętnaście minut nie da się wytrzymać, nawet gdy zamykamy pokój - wyjaśnia.
Razem z żoną starają się załatwić swoim dzieciom sanatorium, żeby nie musiały marznąć w największe mrozy. Nie mają pieniędzy, aby wstawić nowe okno w pokoju, choć i ono nie rozwiązałoby problemu. Kolejka do wymiany okien w administracji jest tak duża, że nie warto nawet się do niej zapisać.
- Śmierdzi tu tak, że nie można wytrzymać - mówi pan Mirosław. Co na to Administracja Budynków Mieszkalnych nr 2?
- W 2005 r. wyremontowaliśmy lokal. Pan Rogala dostał mieszkanie, w którym niemal wszystko zostało wymienione. Wymalowaliśmy ściany, wstawiliśmy piec kaflowy, nowe wykładziny.
Oczywiście zgadzam się, że nie ma tam Ameryki, ale da się mieszkać. Po wizycie w lokalu okazało się, że jest on niewłaściwie eksploatowany. Okna są zaklejone pianką i silikonem, natomiast kratka wentylacyjna nie jest udrożniona z winy lokatora. Ponadto pokój nie był wietrzony. Przez to gromadzi się wilgoć i powstaje pleśń, a na oknach pojawiają się skropliny. Nakazaliśmy lokatorowi udrożnienie kratki, a wiosną gruntowną konserwację okien - wyjaśnia kierownik ABM nr 2 Janusz Puchalski.
Dodaje, że okna są zatwierdzone do wymiany, ale na nowe mieszkańcy czekają zwykle kilka lat. Janusz Puchalski opowiada, że wilgoć to plaga zimą, nawet w nowych blokach, bo mieszkańcy nie wietrzą pomieszczeń, zaklejają okna silikonem, by mieć ciepło.
Szukamy firmy, która pomogłaby państwu Rogalom wyremontować mieszkanie. Piszcie na listy@zielona.agora.pl oraz dzwońcie pod numer 68 328 105.
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
W taki mróz każą wietrzyć pokój, by nie było gr...
teczowa-szmata
04.02.12, 21:13
dostał mieszkanie ja musiałem kupić, ale z drugiej strony po znajomości nie takie mieszkania dają lub sprzedają za marną kasę»
-
onje dostał niech mi odda jak mu nie pasuje
dolorata
05.02.12, 09:49
Ja je wynajme i zawsze te 500 pln na miesiąc wezme»
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć