Zastal wraca do produkcji wagonów. Pomoże... Tajemniczy partner
09.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 19:07
Tabor Szynowy Opole nie zamknie zakładu w Zielonej Górze. Producent wagonów podpisał umowę ze spółką Zastal, od której dzierżawi nieruchomości w parku przemysłowym. Do produkcji wagonów przygotowuje się też sam Zastal. Spółka znalazła strategicznego partnera, który ma jej pomóc w powrocie do branży kolejowej
ZOBACZ TAKŻE
- Zmiany w Zastalu. Nowy zarząd chce wrócić na tory (21-04-11, 08:56)
- Tabor Szynowy Opole wychodzi z Zielonej Góry (08-02-11, 08:34)
- Z sądu: syndyk Zastalu za firmę wziął łapówkę (24-04-08, 18:00)
Tabor Szynowy Opole SA to firma o ponadstuletniej tradycji. Współpracuje z PKP i grupami kolejowymi z zagranicy. W 2003 r. przejęła upadłą zielonogórską spółkę Zastal Wagony. W Opolu naprawia i modernizuje tabor, w Zielonej Górze produkuje wagony towarowe. Na te potrzeby dzierżawi od zielonogórskiego Zastalu nieruchomości w parku przemysłowym przy ul. Sulechowskiej.
Przed rokiem Tabor wypowiedział umowę Zastalowi. Groźba zwolnienia zawisła nad głowami blisko 300 zielonogórskich pracowników. Powody do zmartwienia miał sam Zastal. Przychody z dzierżawy to pokaźna część przychodów spółki.
Roczny okres wypowiedzenia minął wraz z końcem stycznia. Ale na razie pracownicy Taboru i szefowie Zastalu mogą odetchnąć. Firmy podpisały kolejną umowę. - To dla nas znacząca sprawa, bo zyski z dzierżawy nieruchomości wynoszą blisko 50 proc. obrotów Zastalu. W tym roku nasze przychody będą stabilne - mówi Lesław Hnat, prezes Zastalu.
Tabor zapłaci za dzierżawę więcej niż do tej pory. To skutek wzrostu zielonogórskich opłat i podatków lokalnych. Do umowy pomiędzy firmami wprowadzono także inne zmiany. Umowa została podpisana na czas nieokreślony i może zostać rozwiązana przez każdą ze stron z zachowaniem 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia. Do końca kwietnia żadna ze stron nie może się wycofać. Porozumienie nie przesądza jednak, czy producent wagonów pozostanie w Zielonej Górze na dłużej.
- Umowa, którą można wypowiedzieć w trzy miesiące, zmienia niewiele. Data 30 kwietnia też nie jest przypadkowa. Do tego czasu powinniśmy zrealizować obecny kontrakt - produkcję wagonów typu "zbożowiec" dla spółki córki PKP - mówi nieoficjalnie jeden z pracowników Taboru.
- Nasze szefostwo nie ukrywa - będą nowe zamówienia - zostajemy. Nie będzie - zamykamy zakład. A nowych kontraktów na horyzoncie nie widać - dodaje inny z pracowników firmy.
Janina Król, członek zarządu Taboru i dyrektor ds. handlowych: - Umowa z Zastalem to oczywiście ważny czynnik, ale kluczowe będą przesłanki ekonomiczne - sytuacja na rynku kolejowym i nasze zaistnienie w warunkach kryzysowych. Tabor produkuje teraz 210 wagonów dla firmy Trade Trans. Uruchomiliśmy wiele kontaktów, przymierzamy się do różnych projektów. Jaka będzie ich opłacalność, pokaże przyszłość - mówi Król.
Do rozszerzenia działalności przymierza się jednak sam Zastal. Firma z branżą kolejową pożegnała się na początku lat 90. Teraz zapowiada powrót do produkcji wagonów.
- Zależy nam, aby Zastal wrócił do swoich korzeni. Takie zadanie przed zarządem spółki postawiła rada nadzorcza. Mamy jednak świadomość, że spółka nie prowadziła podobnej działalności od dawna - tłumaczył "Gazecie" w pół roku temu prezes Hnat.
Od tego czasu wiele się zmieniło. Zastal początkowo namawiał do współpracy Tabor Szynowy Opole. Rozmowy nie przyniosły rozstrzygnięcia. Kilka tygodni temu Zastal znalazł innego partnera.
- Podpisaliśmy list intencyjny ze spółką będącą znaczącym producentem taboru szynowego. Deklarujemy kontynuację rozmów, które mają doprowadzić do uruchomienia produkcji kolejowej na majątku Zastalu. Powołujemy specjalny zespół projektowy. Nie wykluczamy podpisania w przyszłości umowy o partnerstwie strategicznym oraz przyszłych związków kapitałowych pomiędzy sobą - zdradza prezes Hnat. Zastal nie ujawnia, kim jest "znaczący producent taboru szynowego". Zobowiązuje go tajemnica. - Mogę powiedzieć, że zamierzamy produkować wagony na bazie naszego, zlikwidowanego, zakładu konstrukcji stalowych. Musimy pokazać partnerowi, że mamy aktywa i umiejętności. Nasz zespół projektowy już pracuje - dodaje prezes Hnat.
Przed rokiem Tabor wypowiedział umowę Zastalowi. Groźba zwolnienia zawisła nad głowami blisko 300 zielonogórskich pracowników. Powody do zmartwienia miał sam Zastal. Przychody z dzierżawy to pokaźna część przychodów spółki.
Roczny okres wypowiedzenia minął wraz z końcem stycznia. Ale na razie pracownicy Taboru i szefowie Zastalu mogą odetchnąć. Firmy podpisały kolejną umowę. - To dla nas znacząca sprawa, bo zyski z dzierżawy nieruchomości wynoszą blisko 50 proc. obrotów Zastalu. W tym roku nasze przychody będą stabilne - mówi Lesław Hnat, prezes Zastalu.
Tabor zapłaci za dzierżawę więcej niż do tej pory. To skutek wzrostu zielonogórskich opłat i podatków lokalnych. Do umowy pomiędzy firmami wprowadzono także inne zmiany. Umowa została podpisana na czas nieokreślony i może zostać rozwiązana przez każdą ze stron z zachowaniem 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia. Do końca kwietnia żadna ze stron nie może się wycofać. Porozumienie nie przesądza jednak, czy producent wagonów pozostanie w Zielonej Górze na dłużej.
- Umowa, którą można wypowiedzieć w trzy miesiące, zmienia niewiele. Data 30 kwietnia też nie jest przypadkowa. Do tego czasu powinniśmy zrealizować obecny kontrakt - produkcję wagonów typu "zbożowiec" dla spółki córki PKP - mówi nieoficjalnie jeden z pracowników Taboru.
- Nasze szefostwo nie ukrywa - będą nowe zamówienia - zostajemy. Nie będzie - zamykamy zakład. A nowych kontraktów na horyzoncie nie widać - dodaje inny z pracowników firmy.
Janina Król, członek zarządu Taboru i dyrektor ds. handlowych: - Umowa z Zastalem to oczywiście ważny czynnik, ale kluczowe będą przesłanki ekonomiczne - sytuacja na rynku kolejowym i nasze zaistnienie w warunkach kryzysowych. Tabor produkuje teraz 210 wagonów dla firmy Trade Trans. Uruchomiliśmy wiele kontaktów, przymierzamy się do różnych projektów. Jaka będzie ich opłacalność, pokaże przyszłość - mówi Król.
Do rozszerzenia działalności przymierza się jednak sam Zastal. Firma z branżą kolejową pożegnała się na początku lat 90. Teraz zapowiada powrót do produkcji wagonów.
- Zależy nam, aby Zastal wrócił do swoich korzeni. Takie zadanie przed zarządem spółki postawiła rada nadzorcza. Mamy jednak świadomość, że spółka nie prowadziła podobnej działalności od dawna - tłumaczył "Gazecie" w pół roku temu prezes Hnat.
Od tego czasu wiele się zmieniło. Zastal początkowo namawiał do współpracy Tabor Szynowy Opole. Rozmowy nie przyniosły rozstrzygnięcia. Kilka tygodni temu Zastal znalazł innego partnera.
- Podpisaliśmy list intencyjny ze spółką będącą znaczącym producentem taboru szynowego. Deklarujemy kontynuację rozmów, które mają doprowadzić do uruchomienia produkcji kolejowej na majątku Zastalu. Powołujemy specjalny zespół projektowy. Nie wykluczamy podpisania w przyszłości umowy o partnerstwie strategicznym oraz przyszłych związków kapitałowych pomiędzy sobą - zdradza prezes Hnat. Zastal nie ujawnia, kim jest "znaczący producent taboru szynowego". Zobowiązuje go tajemnica. - Mogę powiedzieć, że zamierzamy produkować wagony na bazie naszego, zlikwidowanego, zakładu konstrukcji stalowych. Musimy pokazać partnerowi, że mamy aktywa i umiejętności. Nasz zespół projektowy już pracuje - dodaje prezes Hnat.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





