Kierowcy za nic mają "zimówki". Do pierwszego śniegu
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 08:49
Mróz trzyma, ale bezśnieżna zima rozleniwiła kierowców. - Ponad połowa kierowców jeździ na letnich oponach - alarmują wulkanizatorzy i liczą straty. Kierowcy mogą żałować swojego lenistwa. A dziś już dość mocno pada śnieg
ZOBACZ TAKŻE
- W mróz każą wietrzyć pokój, bo jest grzyb [ZDJĘCIA] (04-02-12, 11:00)
- Mrozy: Pierwsza ofiara, koksowniki na ulicach (02-02-12, 18:20)
- Mróz: Opóźnienia MZK i na kolei. Problemy z wodą (06-02-12, 11:03)
- Psiaki marzną i czekają na nowy dom [ZDJĘCIA]
Łukasz, 28-letni zielonogórzanin, co roku zwleka z założeniem "zimówek". Bo nie ma "czasu, pieniędzy i chęci". W tym roku z letnimi oponami pożegnał się w grudniu.
- Znalazłem w sieci kupon zniżkowy. Opłacało się. Gdyby nie przecena, pewnie nadal jeździłbym na letnich. Śniegu nie było, pod górkę nie podjeżdżam, o co miałbym się martwić? - tłumaczy zielonogórzanin.
W ubiegłym roku szturm na warsztaty samochodowe zaczął się już w październiku. Po miesiącu niemal wszyscy kierowcy jeździli już na oponach zimowych. Zimowa aura była bezlitosna: pierwszy śnieg spadł już w połowie listopada i sypał aż do marca.
W tym roku kierowcy ociągają się z wymianą opon. Zima przyszła późno. Do tego, choć mroźna, jest wyjątkowa sucha. Rozleniwiła kierowców. Warsztaty wulkanizatorskie świecą pustkami. Od grudnia w warsztacie Jerzego Nagórskiego panuje cisza. W styczniu przyjechało do niego tylko dziesięciu zaspanych kierowców. Dziennie na rampę wjeżdżają maksymalnie dwa auta.
- Naprawiam przebite opony albo uszkodzone felgi. Kierowcy nie myślą o wymianie opon. Wystarczy się przejść po większych parkingach w mieście, ponad połowa kierowców jeździ nadal na letnich oponach - ocenia Jerzy Nagórski. - Już dawno nie miałem tyle wolnego czasu - zwierza się mechanik.
Kierowcy zapominają, że zimowe opony są podstawą bezpieczeństwa, gdy temperatura spada poniżej siedmiu stopni Celsjusza. Od letnich różnią się bieżnikiem i stosowaną w nich mieszanką. Lepiej odprowadzają śnieg, wodę i błoto. Są bardziej miękkie, bieżnik ułatwia prowadzenie auta na zakrętach i podczas hamowania.
W Austrii kierowcy muszą wymienić "zimówki" już 1 listopada. W Polsce decyzję zostawia się kierowcy.
- Policja nie może nakazać kupna opon zimowych. Podczas kontroli drogowych funkcjonariusze sprawdzają jedynie np. czy szyby nie są oszronione albo czy widać tablice rejestracyjne. Opony trzeba wymienić z myślą o własnym bezpieczeństwie - mówi Justyna Migdalska z zespołu prasowego policji.
- Znalazłem w sieci kupon zniżkowy. Opłacało się. Gdyby nie przecena, pewnie nadal jeździłbym na letnich. Śniegu nie było, pod górkę nie podjeżdżam, o co miałbym się martwić? - tłumaczy zielonogórzanin.
W ubiegłym roku szturm na warsztaty samochodowe zaczął się już w październiku. Po miesiącu niemal wszyscy kierowcy jeździli już na oponach zimowych. Zimowa aura była bezlitosna: pierwszy śnieg spadł już w połowie listopada i sypał aż do marca.
W tym roku kierowcy ociągają się z wymianą opon. Zima przyszła późno. Do tego, choć mroźna, jest wyjątkowa sucha. Rozleniwiła kierowców. Warsztaty wulkanizatorskie świecą pustkami. Od grudnia w warsztacie Jerzego Nagórskiego panuje cisza. W styczniu przyjechało do niego tylko dziesięciu zaspanych kierowców. Dziennie na rampę wjeżdżają maksymalnie dwa auta.
- Naprawiam przebite opony albo uszkodzone felgi. Kierowcy nie myślą o wymianie opon. Wystarczy się przejść po większych parkingach w mieście, ponad połowa kierowców jeździ nadal na letnich oponach - ocenia Jerzy Nagórski. - Już dawno nie miałem tyle wolnego czasu - zwierza się mechanik.
Kierowcy zapominają, że zimowe opony są podstawą bezpieczeństwa, gdy temperatura spada poniżej siedmiu stopni Celsjusza. Od letnich różnią się bieżnikiem i stosowaną w nich mieszanką. Lepiej odprowadzają śnieg, wodę i błoto. Są bardziej miękkie, bieżnik ułatwia prowadzenie auta na zakrętach i podczas hamowania.
W Austrii kierowcy muszą wymienić "zimówki" już 1 listopada. W Polsce decyzję zostawia się kierowcy.
- Policja nie może nakazać kupna opon zimowych. Podczas kontroli drogowych funkcjonariusze sprawdzają jedynie np. czy szyby nie są oszronione albo czy widać tablice rejestracyjne. Opony trzeba wymienić z myślą o własnym bezpieczeństwie - mówi Justyna Migdalska z zespołu prasowego policji.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Kierowcy za nic mają "zimówki". Do pierwszego ś...
mwpoland
09.02.12, 21:04
Na drogowych ignorantów polecam samochodowy email - www.klaksonik.pl - ślad w sieci pozostanie na długo...»
Najczęściej czytane24 htydzień





