Nadchodzi mobilny absolwent ze szkoły zawodowej

Renata Muszkieta-Stawczyk, wicedyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Zielonej Górze
11.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 17:08
A A A Drukuj
Nowe kształcenie w liceach wydaje się bardziej przejrzyste. Ale olbrzymie zmiany szykują się w technikach i zawodówkach. Co młody człowiek o nich wiedzieć powinien - pisze Renata Muszkieta-Stawczyk
Renata Muszkieta-Stawczyk, wicedyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Zielonej Górze
Fot. Sebastian Rzepiel / AG
Renata Muszkieta-Stawczyk, wicedyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Zielonej Górze
Właśnie nadchodzi tak oczekiwana przez uczniów chwila oddechu od wszystkich żmudnych obowiązków szkolnych. Nareszcie będzie można poleniuchować i do woli się wyspać, bez zagrożenia, że znowu wpiszą spóźnienie. Jednak te kilkanaście dni, które kojarzą się z przysłowiową labą, dla nauczycieli i dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych będzie prawdziwie gorącym czasem.

Wielkimi krokami zbliża się reforma szkolnictwa - spektakularne zmiany, bez których oświata w Polsce jakoś nie może się obejść. Co prawda nie wszystko jest zapięte na "ostatni guzik" - nie wszystkie rozporządzenia podpisane - ale przecież i tak z pewnością do września damy radę.

Ktoś pewnie stwierdzi, że w moim ostatnim zdaniu kryje się odrobina złośliwości. Ale zapewniam, nie jest moim zamierzeniem wyszukiwanie błędów i nieporozumień, ale kilka uwag płynących z obserwacji tego, co aktualnie się dzieje.

Tak się składa, iż w Zespole Szkół Ekonomicznych w Zielonej Górze działa Środowiskowe Centrum Doradztwa Zawodowego, które świadczy usługi w zakresie poradnictwa zawodowego dla uczniów szkół gimnazjalnych. Mamy zatem mnóstwo spostrzeżeń na temat oczekiwań, a przede wszystkim wątpliwości, jakie mają gimnazjaliści w związku z wyborem kolejnej szkoły.

Zawód w kwalifikacji

Młodzi ludzie, którzy dopiero poszukują swojej drogi edukacyjnej stawiają wiele pytań - jak może wyglądać zdobywanie konkretnego zawodu, co może im dać technikum jako szkoła, na jakich warunkach będą się uczyć w zasadniczej szkole zawodowej?

Nie jest tajemnicą, iż obecnie coraz częściej gimnazjaliści interesują się nie tylko ogólniakami, ale również zdobyciem konkretnego zawodu. Wbrew pozorom szesnastolatkowie umieją myśleć perspektywicznie, a wsparci wiedzą rodziców, chcą konkretyzować swoją przyszłość. I właśnie ta młodzież trafi września do szkół ponadgimnazjalnych ogólnokształcących i zawodowych.

A o ile nowe kształcenie w liceach wydaje się bardziej przejrzyste w swych zasadach, to w szkołach zawodowych, a przez nie rozumieć należy technika i zasadnicze szkoły zawodowe, szykują się olbrzymie zmiany.

I tak naprawdę chyba nie wszyscy zdajemy sobie z tych właśnie zmian sprawę.

A przecież - po pierwsze, zmienia się klasyfikacja zawodów, w których uczeń może się kształcić. Nowa klasyfikacja wyraźnie określa typy szkół, wskazuje obszary kształcenia i oznacza kwalifikacje zawodów, których maksymalnie może być 3.

Nowa klasyfikacja uszczegóławia ponadto warunki kształcenia na kwalifikacyjnych kursach zawodowych.

Po drugie, podstawą identyfikującą dany zawód stają się kwalifikacje.

No właśnie kwalifikacje - oto słowo klucz. Przez kwalifikację należy rozumieć zakres wiedzy i umiejętności zdobytych w danym zawodzie, potwierdzony pozytywnie zdanym egzaminem przed Okręgową Komisją Egzaminacyjną. To one zatem będą wyznacznikiem praktycznej, potwierdzonej właściwym dokumentem, wiedzy, która pozwoli na bezpośrednie podjęcie pracy w danym fachu. I one też zapewnią swobodę w planowaniu osobistej kariery zawodowej, co istotne, także za granicą.

Po trzecie, wszystkie zawody zostały pogrupowane w obszary kształcenia. Jest ich osiem (8) i wyodrębnione zostały na podstawie wspólnych cech charakterystycznych zawodów - mamy zatem obszary, np. administracyjno-usługowy, budowlany czy medyczno-społeczny. Obszary pozwalają na większą elastyczność w zakresie nabywania wspomnianych kwalifikacji i są podstawą uporządkowania zawodów.

Po czwarte, wszystkie szkoły zawodowe będą mogły kształcić oprócz młodzieży również dorosłych - w systemie szkół policealnych oraz kwalifikacyjnych kursów zawodowych. Te ostatnie, co ważne, tworzą okazję do zdobycia zawodu osobom z ukończonym liceum i jednocześnie poszerzają możliwości zawodowe absolwentów technikum czy zasadniczej szkole zawodowej.

Pomyśl o egzaminach

Tak więc biorąc pod uwagę wymienione kolejno punkty, oblicze edukacji w szkole ponadgimnazjalnej zawodowej zmienia się dość znacznie. Idzie ono w kierunku odejścia od nauki typowych zawodów na rzecz zdobywania właśnie konkretnych kwalifikacji wymaganych w zawodach lub do wykonywania konkretnych prac. Zapewni to więc uczniom duży wachlarz możliwości w zagospodarowaniu poszczególnych etapów nauki zawodu. Tylko od nich samych będzie zależeć, jakie specjalności i w którym momencie uznają za przydatne w życiu.

Dlatego zmieni się również formuła egzaminów. Egzaminy na poszczególne kwalifikacje nie będą przeprowadzane po zakończeniu nauki w szkole, tak jak jest to obecnie, lecz na różnych etapach nauki. Taki system kształcenia ma w perspektywie służyć uzyskaniu wykształcenia zgodnego z indywidualnymi możliwościami i zainteresowaniami ucznia, a przede wszystkim jest bardziej przyjazny uczniowi.

Nowe struktury szkolnictwa zawodowego to jedna strona przysłowiowego medalu. Jest oczywiście i druga. Liczne uwagi pracodawców zmierzały do podkreślenia zasady przystawania kształcenia zawodowego do rzeczywistych warunków i potrzeb rynku pracy. Stąd filarem proponowanego od 1 września wariantu nauki w szkołach zawodowych staje się nowoczesna baza lokalowo-dydaktyczna, co przekłada się po prostu na pracę młodzieży w specjalistycznych pracowniach. Od tej chwili muszą się one stać standardem i być wyposażone zgodnie ze nowoczesnymi zasadami. Ich celem jest stworzenie warunków jak najbardziej zbliżonych do realiów konkretnych stanowisk pracy.

Absolwent mobilny

A skoro o realiach to nie wolno także pominąć roli praktyk zawodowych. Te ostatnie winny stanowić nie tylko źródło najbardziej praktycznych zadań, które stawiane są przed uczniem, ale również być podstawą do doświadczenia rzeczywistości, w której młody człowiek chciałby się sprawdzić. Po części, już teraz w części szkół ma miejsce taka sytuacja. W Ekonomiku od lat staramy się zapewnić miejsca nie tyle atrakcyjne, bo zagraniczne (np. hotele na Wyspach Kanaryjskich, promy żeglugi morskiej i śródlądowej), ale przede wszystkim umożliwiające nabycie biegłej praktyki, a w przyszłości podjęcie pracy zarobkowej.

Nowoczesne szkolnictwo zawodowe musi stanowić odpowiedź na potrzeby współczesnego rynku pracy. Musi edukować człowieka nie tylko potrafiącego sprostać zadaniom wynikającym z charakteru zawodu, ale dostosowanego poprzez swoje umiejętności do zmieniającej się sytuacji na rynku pracy. Nie bez powodu słowem często pojawiającym się w kontekście reformy jest "mobilny absolwent". Stanowi on sylwetkę, która bezpośrednio potwierdza efekty kształcenia, czyli przełożenie wiedzy na praktyczne umiejętności potrzebne do pracy.

Młodzież nie może bać się świata, który tak naprawdę czeka na nią. Musi mieć świadomość nie tylko swoich możliwości zawodowych, ale również poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji w ich realizacji.

I dlatego trochę tylko szkoda, że u progu wejścia "nowego" brakuje powszechnej, pełnej informacji, która pozwoliłaby młodzieży i ich rodzicom naprawdę poczuć się właśnie świadomymi dokonywanych wyborów - ważnych wyborów. Bo to jaką szkołę wybierze gimnazjalista decyduje przecież o jego karierze i w dużym stopniu także o spełnieniu marzeń. Ważne jest zatem, aby sygnał, jak najbardziej konkretny i przejrzysty, docierał do wszystkich zainteresowanych, dając przekonanie, że dokonywany wybór jest tym najbardziej właściwym.

Bo nie chodzi tylko o kolejny poziom edukacji, ale o przyszłość. A ta zawodowa już od dawna stała się dla nas wszystkich wyjątkowym priorytetem.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Tak, ale dar61 12.02.12, 19:13

    Są zawody [szkoły śr.] tak nadal wąsko specjalizowane, że w nich/ po nich mobilność absolwentów jest niemożliwa.Gdyby projektodawcy i pomysłodawcy zmian zauważyli, jak np. konserwatywne są w»