Zmarł rzeźbiarz od Winiarki pod Palmiarnią
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 17:35
Na zielonogórskim cmentarzu spoczął Leszek Krzyszowski, rzeźbiarz, medalier. Miastu zostawił piękną Winiarkę przy Palmiarni. Miał 77 lat
Niewątpliwie, w latach 70. był najbardziej znanym z zielonogórskich artystów w Polsce i w Europie - podkreśla Leszek Kania, wicedyrektor Muzeum Ziemi Lubuskiej. - W ostatnich latach zniknął. Izolował się, zerwał kontakty ze środowiskiem plastycznym. Nie brał udziału w żadnych wystawach. Odeszła jedna z najważniejszych postaci kultury w Zielonej Górze.
Braterstwo jak pistolet
Leszek Krzyszowski pochodził z Sambora na Kresach. Urodził się w 1935 r. W latach 50 studiował rzeźbę w Państwowej Wyższej szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom obronił u prof. Bazylego Wojtowicza. W Zielonej Górze osiedlił się na początku lat 60. Niewiele brakowało, by to dziś na placu Bohaterów stał jego pomnik wdzięczności dla Armii Czerwonej, a nie Anny Krzymańskiej. Krzyszowski wygrał konkurs, lecz władza postawiła na monument poznańskiej rzeźbiarki, którego usunięcia domaga się część kombatantów.
Krzyszowski specjalizował się w monumentach wojennych. Jego pomniki braterstwa stoją we Wschowie, Gorzowie i Nowej Soli przy miejscowym ogólniaku. Ten ostatni, nie wiedzieć czemu przypomina kształtem pistolet, na którym wyryto dwóch czerwonoarmistów i żołnierza z armii Berlinga. Komuniści specjalnie pomnikiem się nie chwalili, bo jak żartowali nowosolanie "lufa" pistoletu była wymierzona w miejscowy komitet partii.
Winiarka w stylu Moore'a
Najważniejsza była jednak Winiarka. Stanęła w połowie lat 60 na Wzgórzu Winnym nieopodal Palmiarni. - To była pierwsza plenerowa rzeźba w mieście po wojnie. I to niezwykle udana - opowiada Leszek Kania.
Winiarka Krzyszowskiego jest w stylu modernistycznym, w nurcie wyznaczonym przez Henry'ego Moora, jednego z najważniejszych rzeźbiarzy awangardowych XX w. Krzyszowski niczym sławny Brytyjczyk zastosował nowoczesną prostotę, dużo prześwitów, ulotności, grę detalem. Z jednej strony czuć w niej awangardową abstrakcję i figurację, a z drugiej kształty skrywające emocje. Mimo że minęło ponad 30 lat, w mieście nie przybyła podobnej klasy rzeźba. Winiarka pozostała niedościgniona.
- Zdecydowanie to najciekawsza i najcenniejsza rzeźba plenerowa w mieście. Co ważne, gdy powstawała, szła z duchem czasu modnej na świecie nowej figuracji - dodaje Wojciech Kozłowski, szef Galerii BWA.
Artysta w Zielonej Górze pozostawił po sobie jeszcze jeden ślad - popiersie rzemieślnika Kazimierza Lisowskiego na dziedzińcu Elżbietanek przy ul. Wojska Polskiego.
Krzyszowski stał się jednak znany w Europie dzięki medalom. Miały coś z rzeźb - pełne prostoty, umiaru, ale naładowane emocjami. Wykonał ich ok. 200. Zdobył wyróżnienia na biennale w Ravennie, poświęconym sztuce Dantego, wystawie "Sport w sztuce" w Madrycie. Zielonogórskie muzeum ma w swojej kolekcji ok. stu medali Krzyszowskiego. W latach 1983-1997 można je było oglądać na stałej ekspozycji. Pokazywano je w niecodzienny sposób, w podświetlonych kasetonach. Autor, człowiek wymagający, krzywo patrzył na gabloty. - Zdarzało się, że sam zadawał sobie temat, nie czekał na zlecenia. Wybił np. niesamowity medal, gdy Amerykanie wylądowali na Księżycu. W magmie odcisnął stopę kosmonauty. Bo ślad jest najważniejszy. Swój Krzyszowski zostawił w Zielonej Górze.
Braterstwo jak pistolet
Leszek Krzyszowski pochodził z Sambora na Kresach. Urodził się w 1935 r. W latach 50 studiował rzeźbę w Państwowej Wyższej szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom obronił u prof. Bazylego Wojtowicza. W Zielonej Górze osiedlił się na początku lat 60. Niewiele brakowało, by to dziś na placu Bohaterów stał jego pomnik wdzięczności dla Armii Czerwonej, a nie Anny Krzymańskiej. Krzyszowski wygrał konkurs, lecz władza postawiła na monument poznańskiej rzeźbiarki, którego usunięcia domaga się część kombatantów.
Krzyszowski specjalizował się w monumentach wojennych. Jego pomniki braterstwa stoją we Wschowie, Gorzowie i Nowej Soli przy miejscowym ogólniaku. Ten ostatni, nie wiedzieć czemu przypomina kształtem pistolet, na którym wyryto dwóch czerwonoarmistów i żołnierza z armii Berlinga. Komuniści specjalnie pomnikiem się nie chwalili, bo jak żartowali nowosolanie "lufa" pistoletu była wymierzona w miejscowy komitet partii.
Winiarka w stylu Moore'a
Najważniejsza była jednak Winiarka. Stanęła w połowie lat 60 na Wzgórzu Winnym nieopodal Palmiarni. - To była pierwsza plenerowa rzeźba w mieście po wojnie. I to niezwykle udana - opowiada Leszek Kania.
Winiarka Krzyszowskiego jest w stylu modernistycznym, w nurcie wyznaczonym przez Henry'ego Moora, jednego z najważniejszych rzeźbiarzy awangardowych XX w. Krzyszowski niczym sławny Brytyjczyk zastosował nowoczesną prostotę, dużo prześwitów, ulotności, grę detalem. Z jednej strony czuć w niej awangardową abstrakcję i figurację, a z drugiej kształty skrywające emocje. Mimo że minęło ponad 30 lat, w mieście nie przybyła podobnej klasy rzeźba. Winiarka pozostała niedościgniona.
- Zdecydowanie to najciekawsza i najcenniejsza rzeźba plenerowa w mieście. Co ważne, gdy powstawała, szła z duchem czasu modnej na świecie nowej figuracji - dodaje Wojciech Kozłowski, szef Galerii BWA.
Artysta w Zielonej Górze pozostawił po sobie jeszcze jeden ślad - popiersie rzemieślnika Kazimierza Lisowskiego na dziedzińcu Elżbietanek przy ul. Wojska Polskiego.
Krzyszowski stał się jednak znany w Europie dzięki medalom. Miały coś z rzeźb - pełne prostoty, umiaru, ale naładowane emocjami. Wykonał ich ok. 200. Zdobył wyróżnienia na biennale w Ravennie, poświęconym sztuce Dantego, wystawie "Sport w sztuce" w Madrycie. Zielonogórskie muzeum ma w swojej kolekcji ok. stu medali Krzyszowskiego. W latach 1983-1997 można je było oglądać na stałej ekspozycji. Pokazywano je w niecodzienny sposób, w podświetlonych kasetonach. Autor, człowiek wymagający, krzywo patrzył na gabloty. - Zdarzało się, że sam zadawał sobie temat, nie czekał na zlecenia. Wybił np. niesamowity medal, gdy Amerykanie wylądowali na Księżycu. W magmie odcisnął stopę kosmonauty. Bo ślad jest najważniejszy. Swój Krzyszowski zostawił w Zielonej Górze.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




