Agata Siwek: Uważaj, muzeum cię podpuszcza
11.06.2009
, aktualizacja: 11.06.2009 16:15
Agata Siwek przed paru laty zdobyła rozgłos, tworząc sklepik muzealny z pamiątkami w Auschwitz. Tym razem w zielonogórskim muzeum pokazuje, że szuka może być pułapką. Naigrywa się z widzów, manipuluje nimi
Muzeum traktujemy zwykle bardzo poważnie. Poruszamy się bezszelestnie. Nie chodzimy, a stąpamy. Z uwagą czytamy podpisy pod dziełami. - Czy nie zastanawiałeś się, że muzea tobą manipulują - mówi Agata Siwek, artystka od kilkunastu lat mieszkająca w Holandii.
Na wystawie w Galerii Nowy Wiek w zielonogórskim muzeum czuć kpinę. Oto obraz sympatycznego misia. I podpis: - Przez całe życie artystkę fascynowały niedźwiedzie. Już jako mała dziewczynka często je szkicowała. Podczas studiów czas spędzała w zoo, gdzie godzinami niedźwiedź siedział bez ruchu.
Inny podpis spod lekko kiczowatego obrazu: - Pejzaże górskie stanowią jeden z najbardziej ulubionych tematów artysty. Zwierzęta należą do podstawowego repertuaru twórczości artysty.
Takie przerysowane informacje nie są wymysłem. - Znajdowałam je w różnych katalogach po wystawach. Troszkę tylko podkoloryzowałam. Wciska się je widzowi, zwłaszcza takiemu nieobytemu ze sztuką, co to zastrzega, że "się nie zna". Czy w takim wypadku widz jest w stanie sam coś przeżyć? Wierzy w informacje, kto, co, kiedy, po co, w jakich okolicznościach. Sam nie szuka - opowiada Agata Siwek. Na ekspozycji w galerii Nowy Wiek pokazała kpiarskie grafiki, rysunki, obrazy. Jest portret papieża Jana Pawła II z serii "On tour". Papież przelatuje nad Krakowem na latającym dywanie. Inne rysunki wypełnia króliczkami, płatkami śniegu, wypadkami drogowymi. Jedna z grafik przedstawia atak terrorystyczny na World Center w Nowym Jorku. Artystka przypomina głośny przewrotny podpis satyryka (rysownik został za to skazany przez francuski sąd) "Mieliśmy marzenia... Hamas to uczynił". Każdej pracy towarzyszy dostojna, aksamitna girlanda w kolorze bordowym oraz rozbudowany, a la muzealny opis zawierający dane techniczne i anegdoty związane z powstaniem dzieła.
Uwagę przykuwa sukienka Matki Boskiej Częstochowskiej. Jak wyjaśnia w podpisie: "Diamenty oprawiono w białym złocie. Pochodzą prawdopodobnie z korony ufundowanej dla obrazu Matki Boskiej przez króla Władysława IV". Może ktoś uwierzy w tę mistyfikację?
Agata Siwek utrzymuje, że sale muzealne coraz bardziej przypominają składy gadżetów. Rozgłos przed paru laty zdobyła, tworząc sklepik muzealny z pamiątkami w Auschwitz (2002 r.). Jeden z nich zakupiła holenderska fundacja sztuki. W typowym kiosku, bez którego nie obędzie się dziś żadne muzeum, na półki wstawiła kubki z Auschwitz, torby z obozowym logo, koszulki z nadrukami, talerze z trupią główką, obowiązkowe bejsbolówki, breloczki.
- Czy o Holocauście można mówić tylko w tonie podniosłym? Czy ten ton nie jest jednak ślepą uliczką? Czy nie powoduje po prostu naszego dobrego samopoczucia - bo utwierdzamy się w ten sposób w poczuciu, jacy jesteśmy niewinni? A wszelkie poczucie moralnej wyższości jest czymś podejrzanym - komentowali przychylni krytycy. Podkreślali, że Holocaust stał się elementem naszej kultury, również kultury popularnej, wprzęgnięty został w machinę produkcji. Siwek, ich zdaniem, poszła śladem Zbigniewa Libery (zbudował obóz koncentracyjny z klocków lego). Pokazała zagładę w perspektywie dzisiejszej kultury konsumpcyjnej.
W mniej drastyczny sposób "urynkowienie" sztuki artystka pokazuje na zielonogórskiej ekspozycji. To jedna z ciekawszych ekspozycji w tym roku w Zielonej Górze.
Wystawa czynna jest do 23 sierpnia.
Na wystawie w Galerii Nowy Wiek w zielonogórskim muzeum czuć kpinę. Oto obraz sympatycznego misia. I podpis: - Przez całe życie artystkę fascynowały niedźwiedzie. Już jako mała dziewczynka często je szkicowała. Podczas studiów czas spędzała w zoo, gdzie godzinami niedźwiedź siedział bez ruchu.
Inny podpis spod lekko kiczowatego obrazu: - Pejzaże górskie stanowią jeden z najbardziej ulubionych tematów artysty. Zwierzęta należą do podstawowego repertuaru twórczości artysty.
Takie przerysowane informacje nie są wymysłem. - Znajdowałam je w różnych katalogach po wystawach. Troszkę tylko podkoloryzowałam. Wciska się je widzowi, zwłaszcza takiemu nieobytemu ze sztuką, co to zastrzega, że "się nie zna". Czy w takim wypadku widz jest w stanie sam coś przeżyć? Wierzy w informacje, kto, co, kiedy, po co, w jakich okolicznościach. Sam nie szuka - opowiada Agata Siwek. Na ekspozycji w galerii Nowy Wiek pokazała kpiarskie grafiki, rysunki, obrazy. Jest portret papieża Jana Pawła II z serii "On tour". Papież przelatuje nad Krakowem na latającym dywanie. Inne rysunki wypełnia króliczkami, płatkami śniegu, wypadkami drogowymi. Jedna z grafik przedstawia atak terrorystyczny na World Center w Nowym Jorku. Artystka przypomina głośny przewrotny podpis satyryka (rysownik został za to skazany przez francuski sąd) "Mieliśmy marzenia... Hamas to uczynił". Każdej pracy towarzyszy dostojna, aksamitna girlanda w kolorze bordowym oraz rozbudowany, a la muzealny opis zawierający dane techniczne i anegdoty związane z powstaniem dzieła.
Uwagę przykuwa sukienka Matki Boskiej Częstochowskiej. Jak wyjaśnia w podpisie: "Diamenty oprawiono w białym złocie. Pochodzą prawdopodobnie z korony ufundowanej dla obrazu Matki Boskiej przez króla Władysława IV". Może ktoś uwierzy w tę mistyfikację?
Agata Siwek utrzymuje, że sale muzealne coraz bardziej przypominają składy gadżetów. Rozgłos przed paru laty zdobyła, tworząc sklepik muzealny z pamiątkami w Auschwitz (2002 r.). Jeden z nich zakupiła holenderska fundacja sztuki. W typowym kiosku, bez którego nie obędzie się dziś żadne muzeum, na półki wstawiła kubki z Auschwitz, torby z obozowym logo, koszulki z nadrukami, talerze z trupią główką, obowiązkowe bejsbolówki, breloczki.
- Czy o Holocauście można mówić tylko w tonie podniosłym? Czy ten ton nie jest jednak ślepą uliczką? Czy nie powoduje po prostu naszego dobrego samopoczucia - bo utwierdzamy się w ten sposób w poczuciu, jacy jesteśmy niewinni? A wszelkie poczucie moralnej wyższości jest czymś podejrzanym - komentowali przychylni krytycy. Podkreślali, że Holocaust stał się elementem naszej kultury, również kultury popularnej, wprzęgnięty został w machinę produkcji. Siwek, ich zdaniem, poszła śladem Zbigniewa Libery (zbudował obóz koncentracyjny z klocków lego). Pokazała zagładę w perspektywie dzisiejszej kultury konsumpcyjnej.
W mniej drastyczny sposób "urynkowienie" sztuki artystka pokazuje na zielonogórskiej ekspozycji. To jedna z ciekawszych ekspozycji w tym roku w Zielonej Górze.
Wystawa czynna jest do 23 sierpnia.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




