Zielona Góra: wybuch w gimnazjum. Chłopiec stracił palce
2009-10-28
, aktualizacja: 28.10.2009 11:03
Na lekcji Wiedzy o Społeczeństwie uczniowie najstarszej klasy z zielonogórskiego gimnazjum pisali kartkówkę. Nagle rozległ się huk i z klasy wybiegł chłopak z zakrwawioną ręką. Jak się okazało to on przyniósł do szkoły materiał wybuchowy, który eksplodując dotkliwie go zranił. Uczeń stracił cztery palce.
Do wypadku doszło ok. 12.30 w jednej z lepszych szkół w Zielonej Górze - w Gimnazjum nr 6 przy ul. Chopina. Rannego chłopca biegającego w szoku po szkolnym podwórku zatrzymali nauczyciele wf-u i natychmiast wezwali karetkę. - Kiedy otrzymaliśmy sygnał, że karetka jedzie po chłopca, lekarze z oddziału chirurgii dziecięcej przygotowywali już salę do zabiegu. Po zbadaniu, natychmiast zabrali go na stół operacyjny - opowiada Adrianna Wilczyńska, rzecznik zielonogórskiego szpitala - Chłopiec miał urwane cztery palce i rozszarpaną całą dłoń. Był przytomny, ale kontakt z nimi był bardzo utrudniony, gdyż dziecko znajdowało się w bardzo dużym szoku - dodaje.
Udało się uratować jeden palec
Operacja trwała blisko trzy godziny. Lekarze zdołali ocalić najmniejszy palec chłopca. Musieli zespolić rozszarpane ścięgna i mięśnie. Pozostałych palców nie udało się uratować, bo zostały zmiażdżone na kawałki. Do szpitala, na ogólne badania trafił także kolega z ławki "młodego pirotechnika". Po badaniach gimnazjalista został wypuszczony do domu. Na szczęście wybuch nie zrobił mu krzywdy. Chłopiec jest jednak w bardzo dużym stresie.
Skąd chłopiec mógł mieć materiał wybuchowy? Nie wiadomo. Nauczyciele są w szoku. Chłopiec prawdopodobnie próbował rozciąć kopertę, w której znajdował się materiał wybuchowy. Eksplozja była tak duża, że rozerwała na kawałki lewą rękę chłopca.
Akcja ewakuacja
Sprawą wybuchu w zielonogórskim gimnazjum zajęła się zielonogórska policja. Gazeta nieoficjalnie dowiedziała się, że chłopiec miał w domu ok. 3 kg podobnego materiału. Śledczy przesłuchali świadków wypadku - uczniów, nauczycieli. Po godzinie podjęli decyzję, by przeszukać dom gimnazjalisty. - To standardowe procedury, musimy upewnić się, czy chłopiec nie miał więcej materiałów wybuchowych w domu - tłumaczy Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiego komendanta.
Do domu chłopca - "bliźniaka" przy ul. Mechaników, wezwano pirotechników z wojewódzkiej komendy w Gorzowie. Profilaktycznie ewakuowano osiem rodzin, z domów, które graniczyły z mieszkaniem gimnazjalisty. Ok. 30 osób. na miejsce przyjęły także dwa zastępy strażaków, w razie "W" czekała także erka zielonogórskiego pogotowia. Na razie nie wiadomo, czy znaleziono w budynku niebezpieczne środki.
Interesował się chemią?
Jedna z wersji zakłada, że chłopiec materiał chemiczny mógł zamówić na Allegro. Nauczyciele przyznają, że chłopak interesował się chemią i fizyką. - Był dobrym uczniem, nie sprawiał kłopotów wychowawczych. Może chciał zrobić jakieś doświadczenie chemiczne? Nie wierzymy, by próbował skonstruować bombę. To nie ten typ ucznia - opowiadają nauczyciele.
Nadzór nad śledztwem przejęła zielonogórska prokuratura. - Jeśli stan chłopca będzie dobry, chcielibyśmy go dziś przesłuchać. Nie wiemy jeszcze, czy będzie odpowiadał jak dorosły, czy sprawę przekażemy sądowi rodzinnemu - przyznaje prokurator Kazimierz Rubaszewski. Chłopiec może odpowiedzieć za posiadanie materiału wybuchowego, ale także za sprowadzenie niebezpieczeństwa na uczniów szkoły.
Udało się uratować jeden palec
Operacja trwała blisko trzy godziny. Lekarze zdołali ocalić najmniejszy palec chłopca. Musieli zespolić rozszarpane ścięgna i mięśnie. Pozostałych palców nie udało się uratować, bo zostały zmiażdżone na kawałki. Do szpitala, na ogólne badania trafił także kolega z ławki "młodego pirotechnika". Po badaniach gimnazjalista został wypuszczony do domu. Na szczęście wybuch nie zrobił mu krzywdy. Chłopiec jest jednak w bardzo dużym stresie.
Skąd chłopiec mógł mieć materiał wybuchowy? Nie wiadomo. Nauczyciele są w szoku. Chłopiec prawdopodobnie próbował rozciąć kopertę, w której znajdował się materiał wybuchowy. Eksplozja była tak duża, że rozerwała na kawałki lewą rękę chłopca.
Akcja ewakuacja
Sprawą wybuchu w zielonogórskim gimnazjum zajęła się zielonogórska policja. Gazeta nieoficjalnie dowiedziała się, że chłopiec miał w domu ok. 3 kg podobnego materiału. Śledczy przesłuchali świadków wypadku - uczniów, nauczycieli. Po godzinie podjęli decyzję, by przeszukać dom gimnazjalisty. - To standardowe procedury, musimy upewnić się, czy chłopiec nie miał więcej materiałów wybuchowych w domu - tłumaczy Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiego komendanta.
Do domu chłopca - "bliźniaka" przy ul. Mechaników, wezwano pirotechników z wojewódzkiej komendy w Gorzowie. Profilaktycznie ewakuowano osiem rodzin, z domów, które graniczyły z mieszkaniem gimnazjalisty. Ok. 30 osób. na miejsce przyjęły także dwa zastępy strażaków, w razie "W" czekała także erka zielonogórskiego pogotowia. Na razie nie wiadomo, czy znaleziono w budynku niebezpieczne środki.
Interesował się chemią?
Jedna z wersji zakłada, że chłopiec materiał chemiczny mógł zamówić na Allegro. Nauczyciele przyznają, że chłopak interesował się chemią i fizyką. - Był dobrym uczniem, nie sprawiał kłopotów wychowawczych. Może chciał zrobić jakieś doświadczenie chemiczne? Nie wierzymy, by próbował skonstruować bombę. To nie ten typ ucznia - opowiadają nauczyciele.
Nadzór nad śledztwem przejęła zielonogórska prokuratura. - Jeśli stan chłopca będzie dobry, chcielibyśmy go dziś przesłuchać. Nie wiemy jeszcze, czy będzie odpowiadał jak dorosły, czy sprawę przekażemy sądowi rodzinnemu - przyznaje prokurator Kazimierz Rubaszewski. Chłopiec może odpowiedzieć za posiadanie materiału wybuchowego, ale także za sprowadzenie niebezpieczeństwa na uczniów szkoły.
- 46 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Mojemu kolesiowi to nawet na dobre wyszlo
pacanajacan
27.10.09, 19:21
Serio. Wprawdzie mial uszkodzone oczy po wybuchu tego co tam krecil, ale z czasem mu to przeszlo bo uszkodzenie nie bylo tak grozne. Facet mial wtedy jakies 14 lat i syfy na calej gebie. Jak»
-
Zielona Góra: wybuch w gimnazjum. Chłopiec stra...
leda-beauty
27.10.09, 19:56
Mogło mu głowę urwać.I tu trzeba sobie zadać odwieczne nurtujące ludzkość pytanie gdzie byli rodzice i co na to Rokita ?»
-
Zielona Góra: wybuch w gimnazjum. Chłopiec stra...
mcabra23
27.10.09, 20:40
Wspolczuje chlopakowi. Nauczycielce, ktora pewnie odpowie za niedopilnowanie i"narazenie na utrate zdrowia lub zycia" nawet bardziej.Za to uprzejmie prosze autora o wytlumaczenie co mial na »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
