Wendo: każda dziewczynka ma prawo się bronić

Mirosława Dulat
2009-11-11 , aktualizacja: 11.11.2009 18:07
A A A Drukuj
Zielonogórskie Stowarzyszenie BABA chce namówić szkoły, żeby zafundowały swoim uczennicom kurs wendo, czyli przeciwdziałania przemocy wobec kobiet

Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta
Szesnaście kobiet z Zielonej Góry i okolic wzięło udział w kursie wendo w ostatni weekend. Szkolenie poprowadziły Joanna Piotrowska i Ewa Rutkowska, warszawskie specjalistki z Fundacji Feminoteka.

Czym właściwie jest wendo? - To samoobrona i asertywność dla kobiet i dziewcząt. Uczymy najprostszych technik. Ale przede wszystkim pokazujemy, jak nie dopuścić do sytuacji zagrożenia. Zazwyczaj dziewczynki i kobiety mają problem z tym, żeby się bronić, stanowczo powiedzieć "nie". My mówimy o tym, że każda ma prawo do tego, aby się bronić, i nikt nie ma prawa przekraczać ich granic - mówi Joanna Piotrowska, szefowa Fundacji Feminoteka, trenerka wendo. Dodaje, że młode kobiety na zajęciach są dodatkowo uczone rozpoznawania "złego dotyku". - Wskazujemy, do kogo mogą się zwrócić o pomoc i co powiedzieć w takiej sytuacji. Chodzi o to, żeby dziewczynki nie czuły się w takim przypadku winne, tylko żeby jak najszybciej zgłaszały takie zachowania odpowiednim osobom - tłumaczy.

Wendo wymyślono około 30 lat temu w Kanadzie. Słowo oznacza "drogę kobiety". To połączenie sztuki samoobrony fizycznej z samoobroną psychiczną. Do Polski wendo przybyło dzięki organizacjom kobiecym. Najpierw Polki były szkolone przez niemieckie trenerki. Jednak takie szkolenia były bardzo drogie. W 2001 r. przeprowadzono kurs trenerski dla Polek. Dziś w Polsce działa 16 specjalistek od wendo. Panie jeżdżą po całym kraju. Do Zielonej Góry trafiły dzięki Stowarzyszeniu BABA i Ośrodkowi dla Osób Pokrzywdzonych Przestępstwem w ramach kampanii "Avon kontra przemoc".

Podczas weekendowego kursu panie uczyły się m.in. prostych uderzeń pięścią i nogą, tzw. uwolnień. Żeby uwierzyć w swoją siłę, kobiety na samym początku szkolenia dostały zadanie, które w pierwszej chwili wydawało się całkowicie niemożliwe do wykonania. Miały rozbić dłonią sosnową deskę. - Na początku czułam potworny strach. Bałam się skaleczenia, bólu i tego, że sobie nie poradzę. Takie wyczyny ogląda się raczej na pokazach karate, a nie na zajęciach dla kobiet. Trzeba było jednak podjąć decyzję. Odpowiednie zaciśnięcie pięści, oddech i okrzyk to już połowa sukcesu. Do tego trzeba sobie jeszcze wyobrazić, że chcę uderzyć dłonią coś, co leży pod deską. Wówczas ręka przechodzi przez sosnę jak przez masło - opowiada jedna z uczestniczek. Podczas zabaw i ćwiczeń kobiety uczyły się, jak wyznaczać swoje granice, jak reagować przy spotkaniu z napastnikiem, jak oceniać sytuacje zagrożenia. Kolejny kurs, tym razem dla zielonogórskich gimnazjalistek, ma się odbyć na przełomie listopada i grudnia.

Działaczki ze Stowarzyszenia BABA chciałyby, żeby wendo pojawiło się w każdej zielonogórskiej szkole. Wiele kobiet na ostatnim kursie potwierdziło, że gdyby znały zasady wendo w dzieciństwie, uniknęłyby nieprzyjemnych sytuacji. - Zwrócimy się do dyrektorów szkół, żeby zapoznali się z ofertą wendo. Kilku dyrektorów już zadeklarowało chęć udziału w kursach - mówi Anita Kucharska-Dziecic, prezes BABY.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów