Czeka nas efekt konserwy
2009-11-20
, aktualizacja: 20.11.2009 19:01
Komentarz Artura Łukasiewicza
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent dobrodziej, podziękować musisz bo... (20-11-09, 18:59)
Coraz bliżej prezydentowi Zielonej Góry do wywołania efektu "konserwy". Nieważne, jaką puszkę otworzysz, wyskakuje z niej Janusz Kubicki. I nie ma rady, wolnej od smaku prezydenta konserwy w mieście nie znajdziesz.
Z ogłoszeń w prasie i radiach wynika, że za wszystkim stoi prezydent - za złotym medalem żużlowców, gwiazdami estrady, festiwalami, wodociągami, a nawet obrazkami z serialu "39 i pół". Organizatorzy, jak się okazuje, muszą wymieniać dobroczyńcę z imienia i nazwiska. Podpisują umowę i promować muszą, choćby było im to nie w smak. Czy to jest konieczne? Pieniądze na zielonogórski Festiwal Kabaretu pochodzą również od marszałka. Ten jakoś nie upiera się, by jego nazwisko widniało na afiszu. Prezydent Gorzowa też nie jest małostkowy. Na stowarzyszenia wydaje z budżetu miasta kilka razy więcej i obecności Jędrzejczaka na plakacie nie wymaga.
Tymczasem prezydent Kubicki od mniej więcej roku uprawia permanentną kampanię wyborczą wedle zasady nieważne jak, byle by po nazwisku. Przychodzi mu to łatwo. Wystarczy organizatorowi imprezy podsunąć pod nos odpowiednią umowę. Jak ci się nie podoba, pieniędzy nie dostaniesz, a inni się dowiedzą, że podskakiwać nie warto.
Zasad i dworskich obyczajów Kubickiego obejść się nie da. Ale skoro prezydentowi zawdzięczamy Festiwal kabaretów, warto by o nim napisać wesoły skecz. Kiedyś Potem robił w końcu "Bajki dla potłuczonych".
Z ogłoszeń w prasie i radiach wynika, że za wszystkim stoi prezydent - za złotym medalem żużlowców, gwiazdami estrady, festiwalami, wodociągami, a nawet obrazkami z serialu "39 i pół". Organizatorzy, jak się okazuje, muszą wymieniać dobroczyńcę z imienia i nazwiska. Podpisują umowę i promować muszą, choćby było im to nie w smak. Czy to jest konieczne? Pieniądze na zielonogórski Festiwal Kabaretu pochodzą również od marszałka. Ten jakoś nie upiera się, by jego nazwisko widniało na afiszu. Prezydent Gorzowa też nie jest małostkowy. Na stowarzyszenia wydaje z budżetu miasta kilka razy więcej i obecności Jędrzejczaka na plakacie nie wymaga.
Tymczasem prezydent Kubicki od mniej więcej roku uprawia permanentną kampanię wyborczą wedle zasady nieważne jak, byle by po nazwisku. Przychodzi mu to łatwo. Wystarczy organizatorowi imprezy podsunąć pod nos odpowiednią umowę. Jak ci się nie podoba, pieniędzy nie dostaniesz, a inni się dowiedzą, że podskakiwać nie warto.
Zasad i dworskich obyczajów Kubickiego obejść się nie da. Ale skoro prezydentowi zawdzięczamy Festiwal kabaretów, warto by o nim napisać wesoły skecz. Kiedyś Potem robił w końcu "Bajki dla potłuczonych".
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


