Zdrowie w Lubuskiem: Jeśli zabraknie lekarzy..
2010-08-20
, aktualizacja: 20.08.2010 11:36
Lubuskie szpitale i przychodnie to nie są atrakcyjne miejsca pracy dla medyków. Już teraz w placówkach naszego regionu brakuje około stu lekarzy specjalistów. A będzie jeszcze gorzej.
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarze dobrze zarabiają, bo jest ich za mało (30-08-10, 10:06)
Braki widać szczególnie w przypadku poradni specjalistycznych. W ub. tygodniu z tego powodu lubuska komisja zdrowia musiała zawiesić działalność m.in. poradni chirurgii naczyniowej, endokrynologii i chorób tarczycy czy poradni pulmonologicznej dla dzieci. Wszystkie działały przy szpitalu w Gorzowie. - Z powodu braku lekarzy musimy zawiesić też działalność specjalistycznego oddziału chorób zakaźnych w gorzowskim szpitalu - tłumaczy Elżbieta Polak, wicemarszałek województwa.
A może rektorzy pomogą
Niestety, najnowszy raport Ministerstwa Zdrowia nie wróży poprawy sytuacji. Ze sprawozdania wynika, że w naszym regionie lecznice cierpią na deficyt kandydatów do rozpoczęcia specjalizacji. Chodzi przede wszystkim o staże podyplomowe, jakie młodzi lekarze odbywają przed rozpoczęciem rezydentury. Wolnych miejsc, w których można robić specjalizację, jest ponad 350! Oznacza to, że za kilka lat w naszych lecznicach może brakować właśnie tylu specjalistów. - I nie chodzi tylko o szpitale wojewódzkie. Z brakiem młodych lekarzy borykają się również szpitale powiatowe, a także przychodnie - tłumaczy Elżbieta Polak. Największe braki kadrowe są w chirurgii ogólnej, anestezjologii, chorobach wewnętrznych, medycynie rodzinnej, neurologii, onkologii, ortopedii, psychiatrii, medycynie ratunkowej, pediatrii, czy neonatologii.
Problem jest poważny. Dlatego wicemarszałek Polak wysłała list do rektorów uczelni medycznych w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. Apeluje do władz tych szkół, aby zainteresowały swoich absolwentów i studentów ofertą wolnych miejsc szkoleniowych w lubuskich szpitalach i innych akredytowanych jednostkach.
Absolwenci uczelni medycznych, którzy chcieliby rozpocząć specjalizację w lubuskich placówkach, mogą się zgłaszać do 30 września. Wicemarszałek Polak już teraz zapowiada, że zarząd województwa postara się przygotować dodatkowe "przynęty" dla lekarzy. W planach jest m.in. uruchomienie projektu stypendialnego dla studentów studiów doktoranckich, którzy zechcą praktykować w lubuskich lecznicach.
Dlaczego w Lubuskiem jest tak źle?
Dr Piotr Dębicki, były szef gorzowskiego szpitala uważa, że brak lekarzy stażystów to efekt polskiego systemu szkolenia lekarzy. - Płatnikiem jest Ministerstwo Zdrowia, więc lekarz może wybrać sobie dowolne miejsce na staż. A w takim szpitalu jak w Gorzowie może zrobić tylko staż kierunkowy, na staż dotyczący konkretnej specjalności musiałby dojeżdżać do kliniki w innym mieście. I nic dziwnego, że wygodniej jest wybrać staż w ośrodkach klinicznych, gdzie wszystko jest na miejscu, choć zarobki są takie same jak np. w szpitalu w Drezdenku. To wszystko razem składa się na to, że w lubuskich szpitalach brakuje lekarzy stażystów. A potem, po stażu wolą oczywiście zostać w ośrodkach klinicznych. Inny szpital, żeby ich przyciągnąć, musi zachęcić o wiele wyższymi zarobkami - tłumaczy Dębicki.
Podobne głosy słychać w zielonogórskim środowisku medycznym. - Problemem jest mała liczba miejsc, gdzie można rozpocząć specjalizację oraz jakość ośrodków, które je prowadzą. Wystarczy spojrzeć na listę oddziałów z akredytacją. Dobrym pomysłem byłaby jednolita "strategia" dla naszego województwa. Chodzi o to, aby systemowo wspierać oddziały szkolące lekarzy specjalistów, a także pomagać samym lekarzom szkolącym się w specjalizacjach deficytowych. W zamian mogliby odpracować kilka lat we wskazanym szpitalu - proponuje jeden z zielonogórskich lekarzy.
Uniwersytet Zielonogórski będzie kształcił lekarzy?
Apel Elżbiety Polak do rektorów nie jest pierwszym krokiem do wzmocnienia lubuskiej kadry medycznej. Wiosną powstała grupa robocza, która pracuje nad utworzeniem kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Zielonogórskim. Dwa lata temu na UZ ruszyły studia pielęgniarskie. Gdy UZ będzie kształcił lekarzy, to szpital w Zielonej Górze podniesie swoją rangę, stanie się szpitalem klinicznym.
Kształcenie nowych lekarzy to również jedno z założeń Lubuskiej Strategii Ochrony Zdrowia, dokumentu, który powstał kilka miesięcy temu. - Z zawartych w niej raportów wynika, że Lubuszanie się starzeją. Za kilka lat może się okazać, że brakuje u nas specjalności lekarskich, które mają związek z postępującym wiekiem - geriatrów, kardiologów, lekarzy chorób krążenia - wylicza Polak.
Andrzej Szmit, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Gorzowie uważa, że apel do rektorów uczelni medycznych to krok w dobrą stronę. - W szpitalu w Gorzowie brakuje stażystów praktycznie na każdym oddziale. Z deficytami poradziła sobie jedynie m.in. kardiologia, gdzie lekarze sami starali się o zachęcenie młodych adeptów medycyny do dalszego szkolenia i stworzyli im tu świetne warunki. Ciągle jeszcze brakuje nam chętnych na laryngologii, internie, czy chirurgii - mówi.
Wielu gorzowskich lekarzy przyznaje jednak, że nie jest to miasto szczególnie atrakcyjne dla medyków z aspiracjami zawodowymi. - I nie chodzi tylko o brak kliniki. Po prostu od wielu lat nasz szpital jest na skraju przepaści. Ponad 200-milionowy dług to nie jest dobra wizytówka lecznicy. Co więcej, co jakiś czas słyszymy o tym, że odchodzą stąd wysoko oceniani przez pacjentów specjaliści. Ze służbą zdrowia jest jak z oświatą. Remonty budynków czy zakupy sprzętu są istotne, ale dopiero wówczas, kiedy mamy dobrą kadrę. I o to trzeba zadbać w pierwszej kolejności - podsumowuje jeden z gorzowskich lekarzy.
Czekamy na opinie
Dlaczego lubuskie szpitale i poradnie są tak mało atrakcyjne dla lekarzy specjalistów?
Piszcie do nas:
listy@zielona.agora.pl, lub
listy@gorzow.agora.pl
A może rektorzy pomogą
Niestety, najnowszy raport Ministerstwa Zdrowia nie wróży poprawy sytuacji. Ze sprawozdania wynika, że w naszym regionie lecznice cierpią na deficyt kandydatów do rozpoczęcia specjalizacji. Chodzi przede wszystkim o staże podyplomowe, jakie młodzi lekarze odbywają przed rozpoczęciem rezydentury. Wolnych miejsc, w których można robić specjalizację, jest ponad 350! Oznacza to, że za kilka lat w naszych lecznicach może brakować właśnie tylu specjalistów. - I nie chodzi tylko o szpitale wojewódzkie. Z brakiem młodych lekarzy borykają się również szpitale powiatowe, a także przychodnie - tłumaczy Elżbieta Polak. Największe braki kadrowe są w chirurgii ogólnej, anestezjologii, chorobach wewnętrznych, medycynie rodzinnej, neurologii, onkologii, ortopedii, psychiatrii, medycynie ratunkowej, pediatrii, czy neonatologii.
Problem jest poważny. Dlatego wicemarszałek Polak wysłała list do rektorów uczelni medycznych w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. Apeluje do władz tych szkół, aby zainteresowały swoich absolwentów i studentów ofertą wolnych miejsc szkoleniowych w lubuskich szpitalach i innych akredytowanych jednostkach.
Absolwenci uczelni medycznych, którzy chcieliby rozpocząć specjalizację w lubuskich placówkach, mogą się zgłaszać do 30 września. Wicemarszałek Polak już teraz zapowiada, że zarząd województwa postara się przygotować dodatkowe "przynęty" dla lekarzy. W planach jest m.in. uruchomienie projektu stypendialnego dla studentów studiów doktoranckich, którzy zechcą praktykować w lubuskich lecznicach.
Dlaczego w Lubuskiem jest tak źle?
Dr Piotr Dębicki, były szef gorzowskiego szpitala uważa, że brak lekarzy stażystów to efekt polskiego systemu szkolenia lekarzy. - Płatnikiem jest Ministerstwo Zdrowia, więc lekarz może wybrać sobie dowolne miejsce na staż. A w takim szpitalu jak w Gorzowie może zrobić tylko staż kierunkowy, na staż dotyczący konkretnej specjalności musiałby dojeżdżać do kliniki w innym mieście. I nic dziwnego, że wygodniej jest wybrać staż w ośrodkach klinicznych, gdzie wszystko jest na miejscu, choć zarobki są takie same jak np. w szpitalu w Drezdenku. To wszystko razem składa się na to, że w lubuskich szpitalach brakuje lekarzy stażystów. A potem, po stażu wolą oczywiście zostać w ośrodkach klinicznych. Inny szpital, żeby ich przyciągnąć, musi zachęcić o wiele wyższymi zarobkami - tłumaczy Dębicki.
Podobne głosy słychać w zielonogórskim środowisku medycznym. - Problemem jest mała liczba miejsc, gdzie można rozpocząć specjalizację oraz jakość ośrodków, które je prowadzą. Wystarczy spojrzeć na listę oddziałów z akredytacją. Dobrym pomysłem byłaby jednolita "strategia" dla naszego województwa. Chodzi o to, aby systemowo wspierać oddziały szkolące lekarzy specjalistów, a także pomagać samym lekarzom szkolącym się w specjalizacjach deficytowych. W zamian mogliby odpracować kilka lat we wskazanym szpitalu - proponuje jeden z zielonogórskich lekarzy.
Uniwersytet Zielonogórski będzie kształcił lekarzy?
Apel Elżbiety Polak do rektorów nie jest pierwszym krokiem do wzmocnienia lubuskiej kadry medycznej. Wiosną powstała grupa robocza, która pracuje nad utworzeniem kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Zielonogórskim. Dwa lata temu na UZ ruszyły studia pielęgniarskie. Gdy UZ będzie kształcił lekarzy, to szpital w Zielonej Górze podniesie swoją rangę, stanie się szpitalem klinicznym.
Kształcenie nowych lekarzy to również jedno z założeń Lubuskiej Strategii Ochrony Zdrowia, dokumentu, który powstał kilka miesięcy temu. - Z zawartych w niej raportów wynika, że Lubuszanie się starzeją. Za kilka lat może się okazać, że brakuje u nas specjalności lekarskich, które mają związek z postępującym wiekiem - geriatrów, kardiologów, lekarzy chorób krążenia - wylicza Polak.
Andrzej Szmit, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Gorzowie uważa, że apel do rektorów uczelni medycznych to krok w dobrą stronę. - W szpitalu w Gorzowie brakuje stażystów praktycznie na każdym oddziale. Z deficytami poradziła sobie jedynie m.in. kardiologia, gdzie lekarze sami starali się o zachęcenie młodych adeptów medycyny do dalszego szkolenia i stworzyli im tu świetne warunki. Ciągle jeszcze brakuje nam chętnych na laryngologii, internie, czy chirurgii - mówi.
Wielu gorzowskich lekarzy przyznaje jednak, że nie jest to miasto szczególnie atrakcyjne dla medyków z aspiracjami zawodowymi. - I nie chodzi tylko o brak kliniki. Po prostu od wielu lat nasz szpital jest na skraju przepaści. Ponad 200-milionowy dług to nie jest dobra wizytówka lecznicy. Co więcej, co jakiś czas słyszymy o tym, że odchodzą stąd wysoko oceniani przez pacjentów specjaliści. Ze służbą zdrowia jest jak z oświatą. Remonty budynków czy zakupy sprzętu są istotne, ale dopiero wówczas, kiedy mamy dobrą kadrę. I o to trzeba zadbać w pierwszej kolejności - podsumowuje jeden z gorzowskich lekarzy.
Czekamy na opinie
Dlaczego lubuskie szpitale i poradnie są tak mało atrakcyjne dla lekarzy specjalistów?
Piszcie do nas:
listy@zielona.agora.pl, lub
listy@gorzow.agora.pl
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Zdrowie w Lubuskiem: Jeśli zabraknie lekarzy..
listynaforum
20.08.10, 12:27
Odpowiedź na pytanie jest prosta i wszystkim powszechnie znana (wszak to gospodarka rynkowa):Należy zachęcić wysoką pensją i takimi warunkami pracy aby nie było chęci ani ochoty na pracę w »
-
Odpowiedź jest b. prosta wpowadzić nakaz zatrudnia
seks-pir
21.08.10, 02:01
Oczywiście, nie wierzę,że to zadziała. Ale ten bzdurny pomysł jest równiekretyński, co wiara w rynek. Wystarczy wypowiedzieć magiczne zlepek słówek -gospodarka rynkowa ... i wszystko »
Najczęściej czytane24 htydzień



