"Wieruszka" - kobiet lepiej nie oszukuj

Dorota Żuberek
25.01.2007 , aktualizacja: 25.01.2007 14:14
A A A Drukuj
Najlepszym przyjacielem mężczyzny jest... jego szwagier. O tym, że jednak lepiej ze szwagierkiem nie robić lewych interesów przekonali się bohaterowie najnowszej komedii zielonogórskiego teatru
"Wieruszka. Dwie morgi utrapienia cd." Marka Rębacza powstała w koprodukcji Polskiej Sceny Komediowej w Warszawie i Lubuskiego Teatru. To ciąg dalszy komedii Rębacza, którą można oglądać na scenie Teatru Kwadrat, gdzie Jan Kobuszewski gra rolę Mariana Koseli, rolnika broniącego swojego skrawka pola w samym środku miasta przed atakami inwestorów.

W "Wieruszce..." senior rodu, po sprzedaży ziemi pod supermarket, jest już w Stanach Zjednoczonych, gdzie skutecznie niszczy system ostrzegania przed trzęsieniami ziemi i obmyśla sposób, jakby się tu wzbogacić.

Na zielonogórskiej scenie obserwujemy historię z pożycia małżeńskiego jego syna (Andrzej Grabarczyk)i córki (Magdalena Wołłejko). Komedia prosta i zabawna opowiada historię doktorostwa Koselów i mecenasostwa Mytników.

Janek, chirurg bez większych sukcesów w szpitalu najchętniej uwodzi pielęgniarki. Krysia, jego wiejska małżonka, plącze się po domu ciągając za sobą odkurzacz i czyta jedno romansidło od trzech lat ("bo ciągle odnajduje w nim coś nowego"). Mytnik (szwagier Koseli) nie myśli o niczym innym tylko romansach, co doprowadza jego żonę (Magdalena Wołłejko) do płaczu/szału/histerii. Prawnik właśnie z delegacji na Ukrainę, gdzie trwa Pomarańczowa Rewolucja i przywozi osobliwy souvenir...Wieruszkę (Iwona Kucharzak-Dziuda), którą usiłuje ulokować u Koselów jako pomoc domową. To budzi zdecydowany sprzeciw kobiet, ale tylko do czasu, bo okazuje się, że Krysia i Wieruszka są dalekimi krewnymi, a na dodatek wychodzi na jaw, że w żyłach obu kobiet płynie błękitna krew, a piękna Wieruszka ma ogromny majątek. Panowie oszołomieni bogactwem, chcą ją oszukać i wzbogacić się na niewiedzy o stanie konta, żeby tylko do końca życia pławić się w luksusie w otoczeniu pięknych kobiet. I za pazerność poniosą karę... O, i to jaką....

Komedia bawi się stereotypami. Jeśli kura domowa - to w papilotach, jak lekarz - to bierze łapówki, jak prawnik - to oszust i kombinator. Ale to wcale nie razie. Wszystko podane w sposób bezpretensjonalny i z humorem szczerze bawi widzów. Świetnie poprowadzone dialogi, zabawne riposty, szybka akcja, niespodzianki wyciągane z kapelusza.

Krysia, która przemienia się w "elegantkę"-arystokratkę Cristine i koszmarna opiekunka Wieruszki (grana przez Marka Rębacza!) to doskonałe kreacje, które po prostu trzeba zobaczyć.

Dzięki gwiazdorskiej obsadzie możemy na deskach zielonogórskiej teatru oglądać komedię, w której odnaleźć można wiele nawiązań do współczesności (ptasia grypa, becikowe, Lepper i jego bizony, świstak, co zawija w sreberka...).

Postacią, która może irytować najbardziej jest tytułowa Wieruszka. Nie dość, że jest młoda, ładna, zgrabna, to jeszcze inteligentna, bogata i arystokratka. Na szczęście biust, którym tak zachwycają się panowie, okazuje się wynikiem operacji plastycznej.

Uff... Nikt nie jest idealny.



Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów