Zielonogórski basen. Czy ktoś nas podgląda w przebieralniach?
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 11:11
Mieszkanka Zielonej Góry zauważyła kamery w szatniach basenu przy ul. Sulechowskiej. Obawia się, że czujne oko kamer towarzyszy jej nawet, gdy zmienia bieliznę. Sprawdziliśmy, co widzi szef monitoringu miejskiej pływalni. Zobacz zdjęcia!
ZOBACZ TAKŻE
- Uważajcie w basenowej przebieralni. Wielki brat patrzy (06-02-12, 19:54)
- Prezes UZP: Basen budowali, o prawie zapominali (04-01-12, 07:00)
Pani Aneta często gości w Centrum Rekreacyjno-Sportowym przy ul. Sulechowskiej. Najchętniej korzysta z basenu. Niedawno podczas wizyty na pływalni dokonała sensacyjnego odkrycia. Kiedy zamknęła za sobą drzwi przebieralni, by w spokoju zmienić mokry strój kąpielowy na codzienną bieliznę, zauważyła, że podgląda ją... oko kamery. A konkretniej, kopuła zainstalowana na suficie w szatniach. Z przebieralni korzysta wiele osób, bo szatnie nie są podzielone na męskie i damskie. Wszyscy, niezależnie od płci, przebierają się w jednej alejce. Ci, którzy szukają intymności, przebierają się w przebieralniach.
Ale te nie są zadaszone. Pani Aneta obawia się, że panowie monitorujący obraz z kamer mogą podglądać kąpielowiczów z góry. - Skoro ja doskonale widzę kamerę na suficie, to nie ma możliwości, żeby i ona nie miała mnie w zasięgu wzroku - opowiada pani Aneta. - Jestem kobietą. Zwyczajnie się wstydzę. Nie życzę sobie, by ktoś mnie podglądał - mówi. Zielonogórzankę przeraża myśl, że na terenie basenu może nie być nawet metra kwadratowego intymności. - Po to wchodzę do przebieralni, żeby przebrać się w samotności i nie stresować tym, że za chwilę ktoś się pojawi. Nie przymierzamy tam kożucha, tylko rozbieramy się do naga - opowiada.
Spostrzeżenia pani Anety opisaliśmy w poniedziałek w internetowym wydaniu "Gazety" (www. zielonagora.gazeta.pl). Na naszym forum zawrzało. Czytelnicy i internauci domagali się, żeby dyrektor pokazał obraz z kamer, wytłumaczył zielonogórzanom, czy pracownicy basenu mogą podglądać kąpielowiczów. - Użytkownikom basenu bezwzględnie należy się informacja o tym, czy obejmują one zasięgiem kabiny do przebierania. Tam nie ma prawa zaglądać żadne oko. Czy to elektroniczne, czy zwykłe - komentował na forum amator_kiełbasy.
Co widzą faktycznie kamery? Robert Jagiełowicz, dyrektor kompleksu CRS, skomentował sprawę krótko: - Nie będę odpowiadał na żenujące pytania - uciął, gdy pierwszy raz poprosiliśmy go o komentarz. Za klientami basenu wstawił się także radny Jacek Budziński (PiS). Na ostatniej sesji rady miasta poprosił prezydenta, by zbadał sprawę. - Czekam na odpowiedź. Ma być za kilka dni. Gdyby okazało się, że kamery nagrywają nagich zielonogórzan, byłby to skandal. Dyrektor powinien podać się do dymisji - przyznaje radny.
Wczoraj Robert Jagiełowicz zaprosił dziennikarzy "Gazety" na basen. Pokazał na ekranach, co dokładnie nagrywają kamery. Widać na nich przepierzenia przebieralni, ale nie widać, co kąpielowicze robią w środku.
- Ta kamera nie służy do tego, żeby podglądać ludzi. Jest skierowana na szafki. Ma pokazywać, czy nikt nie próbuje się włamać - zapewnia Jagiełowicz.
Czy kamerą da się tak sterować, żeby skierować ją na wnętrze przebieralni? - pytamy.
- Zapraszam na ul. Partyzantów, tam jest prokuratura. Podejrzewa mnie pani o łamanie prawa? - odpowiada zdenerwowany Jagiełowicz i dodaje: - Uczyła się pani w szkole fizyki? Jak pani sobie wyobraża, żeby zmienić zasięg takiej kamery? Mogą to zrobić jedynie obrotowe kamery, a takie mamy tylko na basenie, przy głównych nieckach - dodaje.
Agnieszka Twardowska z kancelarii adwokackiej Krzysztofa Szymańskiego: - Zamontowanie kamer w taki sposób, by widoczny był obraz z wnętrza przebieralni, może naruszać dobra osobiste - prawo do prywatności. Wtedy można wystąpić o skierowanie kamer w inne miejsce, możemy także żądać zadośćuczynienia - tłumaczy.
Ale te nie są zadaszone. Pani Aneta obawia się, że panowie monitorujący obraz z kamer mogą podglądać kąpielowiczów z góry. - Skoro ja doskonale widzę kamerę na suficie, to nie ma możliwości, żeby i ona nie miała mnie w zasięgu wzroku - opowiada pani Aneta. - Jestem kobietą. Zwyczajnie się wstydzę. Nie życzę sobie, by ktoś mnie podglądał - mówi. Zielonogórzankę przeraża myśl, że na terenie basenu może nie być nawet metra kwadratowego intymności. - Po to wchodzę do przebieralni, żeby przebrać się w samotności i nie stresować tym, że za chwilę ktoś się pojawi. Nie przymierzamy tam kożucha, tylko rozbieramy się do naga - opowiada.
Spostrzeżenia pani Anety opisaliśmy w poniedziałek w internetowym wydaniu "Gazety" (www. zielonagora.gazeta.pl). Na naszym forum zawrzało. Czytelnicy i internauci domagali się, żeby dyrektor pokazał obraz z kamer, wytłumaczył zielonogórzanom, czy pracownicy basenu mogą podglądać kąpielowiczów. - Użytkownikom basenu bezwzględnie należy się informacja o tym, czy obejmują one zasięgiem kabiny do przebierania. Tam nie ma prawa zaglądać żadne oko. Czy to elektroniczne, czy zwykłe - komentował na forum amator_kiełbasy.
Co widzą faktycznie kamery? Robert Jagiełowicz, dyrektor kompleksu CRS, skomentował sprawę krótko: - Nie będę odpowiadał na żenujące pytania - uciął, gdy pierwszy raz poprosiliśmy go o komentarz. Za klientami basenu wstawił się także radny Jacek Budziński (PiS). Na ostatniej sesji rady miasta poprosił prezydenta, by zbadał sprawę. - Czekam na odpowiedź. Ma być za kilka dni. Gdyby okazało się, że kamery nagrywają nagich zielonogórzan, byłby to skandal. Dyrektor powinien podać się do dymisji - przyznaje radny.
Wczoraj Robert Jagiełowicz zaprosił dziennikarzy "Gazety" na basen. Pokazał na ekranach, co dokładnie nagrywają kamery. Widać na nich przepierzenia przebieralni, ale nie widać, co kąpielowicze robią w środku.
- Ta kamera nie służy do tego, żeby podglądać ludzi. Jest skierowana na szafki. Ma pokazywać, czy nikt nie próbuje się włamać - zapewnia Jagiełowicz.
Czy kamerą da się tak sterować, żeby skierować ją na wnętrze przebieralni? - pytamy.
- Zapraszam na ul. Partyzantów, tam jest prokuratura. Podejrzewa mnie pani o łamanie prawa? - odpowiada zdenerwowany Jagiełowicz i dodaje: - Uczyła się pani w szkole fizyki? Jak pani sobie wyobraża, żeby zmienić zasięg takiej kamery? Mogą to zrobić jedynie obrotowe kamery, a takie mamy tylko na basenie, przy głównych nieckach - dodaje.
Agnieszka Twardowska z kancelarii adwokackiej Krzysztofa Szymańskiego: - Zamontowanie kamer w taki sposób, by widoczny był obraz z wnętrza przebieralni, może naruszać dobra osobiste - prawo do prywatności. Wtedy można wystąpić o skierowanie kamer w inne miejsce, możemy także żądać zadośćuczynienia - tłumaczy.
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Zielonogórski basen. Czy ktoś nas podgląda w pr...
bugiman
09.02.12, 11:39
No to chyba mieszkanka i Pani redaktor powinny być usatysfakcjonowane. A ja bym jeszcze kamer dołożył co by ze złodziejstwem walczyć. »
Najczęściej czytane24 htydzień







