Rzeźba kabareciarzy na ciężkie czasy...
10.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 16:56
Surrealistyczna podobizna Ericha von Patisohna autorstwa Władysława Sikory uświetniała scenografię ostatniego Festiwalu Kabaretu w Zielonej Górze. Bardziej niż w magazynach, posłuży jednak jako sponsor kolejnego projektu kabareciarzy - Flying Mole Festiwal. Jak? Artyści właśnie wystawiają rzeźbę na aukcję.
- To miał być Erich na "festiwal w biedzie" - opowiada o swoim artystycznym tworze Władysław Sikora, ojciec chrzestny Zielonogórskiego Zagłębia Kabaretowego. W ub. roku prezydent miasta obciął kabareciarzom fundusze. Festiwal uratował marszałek lubuski.
- Kiedy zabrakło pieniędzy na imprezę, zaczęliśmy się zastanawiać: organizować ją, czy dać spokój? I wtedy powstała idea, żeby zrobić festiwal na biedzie, bez żadnych pieniędzy. A scenografię przygotować z surowców wtórnych. Zamiast ładnych, kupionych rzeczy ze sklepu, postawić na sklejki z makulatury i puszek. I wtedy zrodził się pomysł stworzenia podobizny Ericha von Patisohna, patrona festiwalu - tłumaczy Sikora.
Rzeźba powstała z drutu ogrodowego, kartonów i złomu. Ma oko z lusterka, kolano z sitka i otwarty na wskroś, pusty żołądek. Nie mogło jednak zabraknąć przypiętego do marynarki odświętnego kwiatka. To w końcu Festiwal Kabaretu, a to już nie są żarty.
O ile łatwo było zdobyć drut, lusterka i kartony, to ze złomem sprawa wcale nie poszło łatwo. - Trzeba było się mocno targować. Nie pozwolili zabrać nawet malutkich blaszek. Dopiero, kiedy użyliśmy naszego czaru i uroku osobistego, osiągnęliśmy cel - opowiada Sikora.
Rzeźbę można oglądać tymczasowo w Zielonogórskiej Palmiarni. Kabareciarze wkrótce przekażą podobiznę Ericha na aukcję Allegro. Pieniądze przeznaczą na organizację kolejnej kabaretowej imprezy - Flying Mole Festiwal. Na ile liczą? - Za mniej niż... nie oddamy. Ale może znajdzie się ktoś, kto da więcej niż...? - odpowiada dyplomatycznie Sikora.
- Kiedy zabrakło pieniędzy na imprezę, zaczęliśmy się zastanawiać: organizować ją, czy dać spokój? I wtedy powstała idea, żeby zrobić festiwal na biedzie, bez żadnych pieniędzy. A scenografię przygotować z surowców wtórnych. Zamiast ładnych, kupionych rzeczy ze sklepu, postawić na sklejki z makulatury i puszek. I wtedy zrodził się pomysł stworzenia podobizny Ericha von Patisohna, patrona festiwalu - tłumaczy Sikora.
Rzeźba powstała z drutu ogrodowego, kartonów i złomu. Ma oko z lusterka, kolano z sitka i otwarty na wskroś, pusty żołądek. Nie mogło jednak zabraknąć przypiętego do marynarki odświętnego kwiatka. To w końcu Festiwal Kabaretu, a to już nie są żarty.
O ile łatwo było zdobyć drut, lusterka i kartony, to ze złomem sprawa wcale nie poszło łatwo. - Trzeba było się mocno targować. Nie pozwolili zabrać nawet malutkich blaszek. Dopiero, kiedy użyliśmy naszego czaru i uroku osobistego, osiągnęliśmy cel - opowiada Sikora.
Rzeźbę można oglądać tymczasowo w Zielonogórskiej Palmiarni. Kabareciarze wkrótce przekażą podobiznę Ericha na aukcję Allegro. Pieniądze przeznaczą na organizację kolejnej kabaretowej imprezy - Flying Mole Festiwal. Na ile liczą? - Za mniej niż... nie oddamy. Ale może znajdzie się ktoś, kto da więcej niż...? - odpowiada dyplomatycznie Sikora.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć