Przyszli lekarze się zrzeszają, żeby wrócić do Zielonej Góry

Kosma Zatorski, łuk
13.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 10:28
A A A Drukuj
Razem łatwiej będzie nam negocjować ze szpitalami i władzami. Z korzyścią dla wszystkich - zapowiada Robert Górski, student Akademii Medycznej we Wrocławiu
Robert Górski, przyszły lekarz i wiceprezes Stowarzyszenia Rowerowa Góra
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Robert Górski, przyszły lekarz i wiceprezes Stowarzyszenia Rowerowa Góra
ZOBACZ TAKŻE
Stowarzyszenie przyszli medycy nazywali Lubuskim Forum Młodych Lekarzy i Studentów Medycyny. Forum wymyślił Robert Górski, zielonogórzanin, student Akademii Medycznej we Wrocławiu.

W wolnych chwilach Górski chodzi na dyżury w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przy ul. Zyty. Po studiach zamierza zrobić specjalizację z medycyny ratunkowej. Liczy na pracę w zielonogórskiej lecznicy. Chce latać też śmigłowcem ratunkowym. Zaledwie kilku jego znajomych snuje podobne plany. Dlatego powołali Forum Młodych Lekarzy i Studentów. - Wielu z nich studiuje medycynę w Berlinie, Wrocławiu, Szczecinie czy Poznaniu. Gdy rozmawiamy, niewielu myśli o powrocie do Zielonej Góry. Studia medyczne trwają sześć lat, później przez rok robisz staż i jeszcze pięcioletnią specjalizację. Gdy się na nią zdecydujesz, zostajesz w mieście, gdzie ją robisz, zakładasz rodzinę i zostajesz. Tak to się dzieje - opowiada Górski. Chce, aby stowarzyszenie miało wsparcie władz województwa, które mogłyby lekarzom wracającym do Lubuskiego fundować stypendia na czas robienia specjalizacji. - Łatwiej jest negocjować i współpracować z władzami, jeżeli jest się stowarzyszeniem, niż robi się to w pojedynkę - dodaje Górski.

Rok temu szpitale w Lubuskiem miały ponad 300 wolnych miejsc na specjalizacje młodych lekarzy. Największy deficyt mamy w chirurgii, anestezjologii, chorobach wewnętrznych, neurologii, ortopedii, psychiatrii, pediatrii i medycynie ratunkowej.

Kiedy doczekamy się pierwszych lekarzy wykształconych w Zielonej Górze? Plany przestają być mgliste. Pieniądze na otwarcie kierunku medycznego na Uniwersytecie Zielonogórskim zapisano w Wieloletniej Prognozie Finansowej Województwa Lubuskiego na lata 2013-14. To rodzaj promesy zabezpieczającej przyszłe wydatki uczelni, m.in. na budynki dydaktyczne, kadrę. Uniwersytet liczy na dotacje rządowe. Marszałkowskie pieniądze przydadzą się na rozruch. Uczelnia liczy także na spory zastrzyk finansowy z Unii Europejskiej. Koncepcję uruchomienia kierunku opracowali eksperci z Wrocławia. Plan rozwoju uniwersyteckiej medycyny rozłożono na kilka lat. Zaplanowano m.in. uruchomienie laboratoriów i instytutów (np. patomorfologii) na terenie zielonogórskiej lecznicy przy ul. Zyty. Powstanie tym samym moduł kliniczno-edukacyjny, czyli swego rodzaju osobny szpital uniwersytecki z kadrą naukowców. Charakter kliniczny takiej lecznicy jest niezbędny, by mógł działać kierunek lekarski. Koszty uruchomienia medycyny uniwersyteckiej mogą sięgnąć 50 mln zł. Górskiego i lekarzy z Forum cieszy pomysł otwarcia kierunku lekarskiego, ale... - Robi się to o 15 lat za późno, bo braki specjalistów są coraz większe. Jeżeli kierunek wystartuje w 2014 r., to pierwsi absolwenci zrobią specjalizację za 12 lat, czyli 2026 - wyjaśnia. - Dlatego tak ważne jest to, żeby ci którzy na studia wyjeżdżają, chcieli robić karierę w rodzinnym mieście. Stowarzyszenie ma pomóc im w podjęciu tej życiowej decyzji.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów