Prawybory w PO: Komorowski jest wśród swoich
2010-03-26
, aktualizacja: 26.03.2010 17:07
W Zielonej Górze zaręczyli się rodzice Bronisława Komorowskiego. Tak twierdzi. Ale i bez tego epizodu, ma większe wzięcie u zielonogórskich działaczy Platformy
ZOBACZ TAKŻE
- Prawybory w PO: mała frekwencja i martwe dusze (28-03-10, 11:18)
- Wszyscy znajomi Radka Sikorskiego z Platformy (21-03-10, 18:29)
- Wybory 2010. Sikorski życzy Komorowskiemu dwóch kadencji. Marszałkowi Komorowskiemu (20-03-10, 10:59)
W Zielonej Górze na spotkanie z ministrem Radosławem Sikorskim przyszło 50 osób. Z marszałkiem Bronisławem Komorowskim - pięć razy więcej. Do sali Urzędu Marszałkowskiego Komorowski wszedł jak gwiazda filmowa. Sunął jak po dywanie.
Marszałka prowadzała szefowa lubuskiej PO Bożenna Bukiewicz otoczona wianuszkiem działaczy. Gdy Komorowski usiadł, z krzesła poderwał się rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Czesław Osękowski. Wręczył Komorowskiemu pamiątkowe zdjęcie. - To z Gdańska - zdążył jedynie powiedzieć.
- Mamy nadzieję, że te prawybory pogłębią demokrację. Nie toczymy z panem ministrem Sikorskim pojedynku na uśmiechu i komplementy - tłumaczył. Później Komorowski przedstawił swoją wizję prezydentury i także wytykał błędy Lechowi Kaczyńskiemu. - Mam problemy z określeniem prezydentury Kaczyńskiego jako wymierzonej w przyszłość. Zamiast zachęcać rząd do modernizacji kraju zablokował systemową reformę służby zdrowia. Tylko nasz prezydent opóźniał ratyfikację traktatu lizbońskiego. Ma więc poważne grzechy, nie widzę w nim chęci ani woli do poprawy obecnego stanu rzeczy - wyjaśniał.
- Czy prawybory nie spowodują podziału w partii? - pytał były radny zielonogórskiej PO Robert Dowhan.
- Nie. Po tej wielkiej batalii podamy sobie ręce i padnie deklaracja o poparciu tego, który wygra - odpowiedział Komorowski.
Dowhan cytował słowa Tomasza Lisa z ostatniego programu z marszałkiem. - Jeżeli finał jest kampanii w Zielonej Górze, to musi być dobrze. Czego wszyscy panu życzymy - słodził. Publiczność odpowiedziała burzą oklasków.
Komorowski wyczuł dogodny moment. - Zielona Góra to miejsce mi bliskie. Tu się wszystko dla mnie zaczęło. Tu na ławeczce zaręczyli się w 1946 r. moi rodzice - wspominał.
Sikorski takimi epizodami z życiorysu nie mógł się pochwalić. Wspomniał jedynie o tym, że patronuje polsko-niemieckiemu przedsięwzięciu odbudowy wielkiej fary w Gubinie. Obiecywał także pomóc w promocji naszego wina. - Za prezydencję Polski w Unii Europejskiej odpowiada minister spraw zagranicznych. On też ustala, jakie wino się będzie podawać na różnych przyjęciach. Nawet chciałbym, żeby to było nasze - obiecywał, gdy dostał w prezencie butelkę z winnicy Krojcigów w Górzykowie.
W sobotę dowiemy się, kto będzie kandydatem PO na prezydenta RP. Gdyby to zależało od zielonogórskich działaczy, Komorowski nominację miałby w kieszeni.
Radny PO Krzysztof Machalica: - Z chęcią głosowałbym na obydwu. Bardzo ciężko jest wybrać. Szkoda, że nie ma w naszym kraju funkcji wiceprezydenta jak w USA, bo wtedy nie byłoby tego problemu. Głosowałem na Komorowskiego, z różnych względów. Od Sikorskiego ma o wiele większe doświadczenie. Dla mnie jednak obydwaj kandydaci są super.
Marek Kamiński, radny PO: Głosowałem na Komorowskiego. Przemawia do mnie jego pewność oraz to, że może on zapewnić Polsce stabilizację.
Aleksandra Mrozek , radna PO: - Miałam pecha, bo tak się złożyło, że zmieniłam adres zamieszkania i nie dostałam loginu, dzięki któremu mogłabym zagłosować. Miałam jednak wielki dylemat, kogo wybrać. Mogę powiedzieć, że 60 proc. mojej sympatii jest po stronie Komorowskiego, choć bardzo podoba mi się europejskość, elegancja i znajomość języków Radosława Sikorskiego.
Zielonogórska ulica ma jeszcze mniejsze rozterki. Pan Bogdan: Remis, dla mnie obaj są dobrzy. Jeden jest ma dużo międzynarodowych kontaktów, drugi ma doświadczenie i jest marszałkiem. Także, naprawdę ciężko się zdecydować. Ale nie daj Boże, "Kaczor"!
Marszałka prowadzała szefowa lubuskiej PO Bożenna Bukiewicz otoczona wianuszkiem działaczy. Gdy Komorowski usiadł, z krzesła poderwał się rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Czesław Osękowski. Wręczył Komorowskiemu pamiątkowe zdjęcie. - To z Gdańska - zdążył jedynie powiedzieć.
- Mamy nadzieję, że te prawybory pogłębią demokrację. Nie toczymy z panem ministrem Sikorskim pojedynku na uśmiechu i komplementy - tłumaczył. Później Komorowski przedstawił swoją wizję prezydentury i także wytykał błędy Lechowi Kaczyńskiemu. - Mam problemy z określeniem prezydentury Kaczyńskiego jako wymierzonej w przyszłość. Zamiast zachęcać rząd do modernizacji kraju zablokował systemową reformę służby zdrowia. Tylko nasz prezydent opóźniał ratyfikację traktatu lizbońskiego. Ma więc poważne grzechy, nie widzę w nim chęci ani woli do poprawy obecnego stanu rzeczy - wyjaśniał.
- Czy prawybory nie spowodują podziału w partii? - pytał były radny zielonogórskiej PO Robert Dowhan.
- Nie. Po tej wielkiej batalii podamy sobie ręce i padnie deklaracja o poparciu tego, który wygra - odpowiedział Komorowski.
Dowhan cytował słowa Tomasza Lisa z ostatniego programu z marszałkiem. - Jeżeli finał jest kampanii w Zielonej Górze, to musi być dobrze. Czego wszyscy panu życzymy - słodził. Publiczność odpowiedziała burzą oklasków.
Komorowski wyczuł dogodny moment. - Zielona Góra to miejsce mi bliskie. Tu się wszystko dla mnie zaczęło. Tu na ławeczce zaręczyli się w 1946 r. moi rodzice - wspominał.
Sikorski takimi epizodami z życiorysu nie mógł się pochwalić. Wspomniał jedynie o tym, że patronuje polsko-niemieckiemu przedsięwzięciu odbudowy wielkiej fary w Gubinie. Obiecywał także pomóc w promocji naszego wina. - Za prezydencję Polski w Unii Europejskiej odpowiada minister spraw zagranicznych. On też ustala, jakie wino się będzie podawać na różnych przyjęciach. Nawet chciałbym, żeby to było nasze - obiecywał, gdy dostał w prezencie butelkę z winnicy Krojcigów w Górzykowie.
W sobotę dowiemy się, kto będzie kandydatem PO na prezydenta RP. Gdyby to zależało od zielonogórskich działaczy, Komorowski nominację miałby w kieszeni.
Radny PO Krzysztof Machalica: - Z chęcią głosowałbym na obydwu. Bardzo ciężko jest wybrać. Szkoda, że nie ma w naszym kraju funkcji wiceprezydenta jak w USA, bo wtedy nie byłoby tego problemu. Głosowałem na Komorowskiego, z różnych względów. Od Sikorskiego ma o wiele większe doświadczenie. Dla mnie jednak obydwaj kandydaci są super.
Marek Kamiński, radny PO: Głosowałem na Komorowskiego. Przemawia do mnie jego pewność oraz to, że może on zapewnić Polsce stabilizację.
Aleksandra Mrozek , radna PO: - Miałam pecha, bo tak się złożyło, że zmieniłam adres zamieszkania i nie dostałam loginu, dzięki któremu mogłabym zagłosować. Miałam jednak wielki dylemat, kogo wybrać. Mogę powiedzieć, że 60 proc. mojej sympatii jest po stronie Komorowskiego, choć bardzo podoba mi się europejskość, elegancja i znajomość języków Radosława Sikorskiego.
Zielonogórska ulica ma jeszcze mniejsze rozterki. Pan Bogdan: Remis, dla mnie obaj są dobrzy. Jeden jest ma dużo międzynarodowych kontaktów, drugi ma doświadczenie i jest marszałkiem. Także, naprawdę ciężko się zdecydować. Ale nie daj Boże, "Kaczor"!
Masz konto na Facebooku? Zostań naszym fanem
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



